Dawno nic do Was nie szczekałam. Mało tego- dawno nawet nie zaglądałam do swojego pamiętniczka. Nasz plan dni i nocy uległ wielkiej zmianie i tak jakoś ciężko nam pogodzić wszystkie przyjemności z obowiązkami. Często musimy dokonywać trudnych wyborów (np. na co poświęcić te całkowicie wolne 10 minut w ciągu dnia) i tak jakoś mój pamiętniczek został rzucony w kąt. Oczywiście nie dosłownie, bo nikt komputerkiem rzucać nie zamierza (no chyba, że tatuś, bo wtedy musieliby kupić nowy, czego tata bardzo chce), aczkolwiek faktycznie stoi on w kącie pokoju. Komputer, nie tata 🙂 Ale wiedzcie, że przez ten czas wszystko u nas było ok, jeśli można pominąć szczekanie rodziców i Krewetki. Ale nikt w łóżku choroby nie przeleżał- nie mieli na to czasu. Wprawdzie Krewetka dwa dni czuła się naprawdę źle, więc zamiast iść do babci- babcia przyszła do nas. Odzyskanie krewetkowych sił szybko jednak spowodowało powrót do utartych już schematów.

Pomijając jednak chorobę mojej bezsierściastej części rodziny- miniony okres był fajny. Przywitaliśmy Nowy Rok huczną imprezą, z bezsierściowcami, głośną muzyką, a nawet dymem (spokojnie- z wytwornicy) i światłami. Ja tam trochę się bałam tego dnia, ale moja rodzinka bawiła się przednio i dbali, żebym się czuła dobrze, mimo tych stresujących odgłosów. A potem ni stąd ni zowąd Krewetka skończyła 3 latka i znów byli bezsierściowcy i szamanko. I raptem wszyscy zaczęli się zastanawiać, jak czas szybko mija. Dopiero co witałam tą dziwną, nieruchliwą istotkę w naszych progach, a tu już minęło tyle czasu. I to czasu pełnego zmian. Szczególnie właśnie po Krewetce ten upływ czasu widać- po tym jak dorośleje i każdego dnia uczy się czegoś nowego. A my wszyscy razem z nią. Krewetka staje się prawdziwym ludziem. I to z gatunku tych średniozłośliwych. Potrafi się ze mną bawić, po czym zachce jej się wsadzić mi łapę do paszczęki, więc po prostu to robi. Albo stwierdza, że już dość psiego odpoczynku i wybudza mnie z pięknego snu o Szariku zdeptaniem ogona. Rodzice starają się interweniować, ale nie zawsze udaje im się odgadnąć niecne zamiary potworka przed wprowadzeniem ich w życie. Zresztą- oni chyba mają nawet gorzej ode mnie, bo ze mną Krewetka się nie kłóci, a dodatkowo- oni nie mogą się schować przed atakiem bestii za fotelem, bo są zbyt duzi. W normalnym stadzie taki krewetkowy osobnik już dawno zostałby wydalony. Ale wiecie- nasze stado nigdy normalne nie było, a dodatkowo wszyscy byśmy za tym osobnikiem wyli do księżyca. Bo mimo wszystko-jest wspaniałym towarzyszem. I takim kochanym i słodziutkim… Kiedy czegoś chce 😉

Ale nic to. Kończyć muszę, bo mama coś tu gada, że do pracy jutro idzie i mam już ten komputer zwolnić i iść spać. Ale zapomniała, że jeszcze na dworze nie byłam, więc poczekam aż zaczną zasypiać i wtedy się przypomnę. Eh- ja też się czegoś uczę od Krewetki… Złośliwości 😉 Trzymcie się kochani!

Na początku chciałam Was wszystkich bardzo przeprosić za brak życzeń świątecznych i świątecznej kartki, która dotychczas co roku się ukazywała. I baaardzo chcę Wam podziękować za życzenia, które otrzymałam od Was! I już się tłumaczę: życzeń nie było, bo z czasobraku uznałam, że wiecie, iż życzę Wam jak najlepiej. A dodatkowo nie zostałam dopuszczona do komputerka, bo rodzice pracowali z przerwami jedynie na sen. Jak nie w domku, to poza nim. Nawet w Wigilię mama wróciła bardzo późno i wiem, że w Sylwestra lepiej nie będzie. Kartki nie było, bo nie było 😉 Renifery zastrajkowały, choinki chodziły bez bombek, a Mikołaj był zajęty roznoszeniem prezentów piechotą, bo nie był ubezpieczony w PZU… Więc nie miałam co na tej kartce narysować.

Nie mniej jednak, jak już wspomniałam, życzyłam Wam jak najlepiej i psim duchem byłam z Wami. Nadal z Wami jestem i będę Wam życzyć udanej zabawy w również wspomnianego już Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku, ale to za chwilę. Na razie zdam Wam relację z tego, co się u mnie dzieje.

A dzieje się nie-wiem-co. Ogólny rozgardiasz i pogoń za nie-wiem-czym. Bieganina, plątanina i czasobrak są na porządku dziennym. Mama wybrała sobie wspaniały moment na zaczęcie pracy- grudzień. Wtedy, gdy rodzice mają najwięcej pracy przy swoim biznesie… Zatem zostałyśmy z Krewetką bez czułego wsparcia naszej rodzicielki (no, może w moim przypadku z tym rodzeniem to spora przenośnia). Drugi z rodzicieli  musiał przejąć część dotychczasowych obowiązków tego pierwszego, więc i on miał dla nas mniej czasu, niż miał go przed karkołomnym krokiem matki. Stałyśmy się dziećmi ulicy… No dobra- dziećmi babć, które bardzo nas kochają, ale rodzicielkami nie są. W sensie- nie są naszymi rodzicielkami, bo czyimiś z pewnością są. Ale tak jakoś nadal dziwne jest dla mnie, że nasi rodzice mają swoich rodziców. Nie ważne. Chciałam tylko zaznaczyć, że protestuję przeciw czasobrakowi rodziców dla nas. Na szczęście potrafimy wspierać się nawzajem i umilać sobie czas wspólną zabawą. Zżyłyśmy się z Krewetką bardzo. Nie wiem tylko czemu ona nadal protestuje, gdy chcę z nią spać, ale postanowiłam przyjąć, że jest to jej prawo, tak jak ja mam prawo do spożywania posiłków w spokoju. Za to przestała mnie ciągać za ogon i gonić z balonem, a zaczęłyśmy ćwiczenia komend, co jak wiecie jest bardzo smakowite. I często pocieszne 😉

Niedługo Krewetka skończy 3 latka. Staje się prawdziwą damą, która jak każdy szanujący się goldenek jest piękna, elokwentna i potrafi z godnością beknąć, zarówno paszczęką jak i kuperkiem. Mam więc z nią coraz więcej wspólnych tematów do obszczekiwania. Rodzicowych gości też czasem obszczekujemy wspólnie, co jest szalenie zabawne dla nas, a już troszkę mniej dla rodziców. A rodzice mają pewne obawy związane z naszą goldenkowością, gdyż spodziewają się pokaźnej liczby bezsierściowców w Sylwestra… Jakąś imprezę planują (cokolwiek to znaczy). Nie wiem czego się spodziewać, ale wiem jedno: są bezsierściowcy- jest fajnie!

A skoro dobrnęliśmy do tej imprezy, to pozwolę sobie chałknąć: bawcie się dobrze tego dnia i bądźcie szczęśliwi każdego następnego w nadchodzącym roku! I nawet jeśli będę rzadko pisać wiedzcie, że jestem, mam się w gruncie rzeczy dobrze i o Was cieplutko myślę!

 

Strona 3 z 13912345...102030...Ostatnia »
L