Archive for Kwiecień, 2012

22
Kwi

Przesilenie wiosenne

   Posted by: Nala    in Hauchiwum

Dni mijają nam szybko. O wiele za szybko.
Wychodzę z tatą na poranne siusiu, a potem czekam aż mama i Krewetka się obudzą. Sama również korzystam z możliwości dodatkowej drzemki i tak mi się ona podoba, że leniwie zwlekam swój kuper z posłania dopiero gdy śniadanko dla moich dziewczyn jest już na stole. Od kiedy Hani ruchy są dość mocno skoordynowane, mało ludzkiego żarełka wędruje do mojego brzuszka. Ale nic to- po ich śniadanku następuje karmienie mnie moim żarełkiem przez Krewetkę. Fakt, że gdybym jadła sama to byłoby szybciej, ale w ten sposób jest smaczniej i mniej ruchowymagająco, bo nie muszę się schylać nad miską. Wystarczy, że otworzę paszczękę, a kolejne kawałki za pomocą krewetkowych odnóży w niej lądują. Ledwo miska zostanie opróżniona (mama w tym czasie robi mnóstwo dziwnych i normalnych rzeczy)- dziewczyny zabierają się za obiad. Potem wraca tata, a potem następuje ciekawsza część dnia.

Zgodnie z przypuszczeniami zrobiło się cieplej i wszyscy są już zdrowi, zatem częściej spędzamy czas na pozadomiu. I są patyczki i piłeczki i kopanko i tarzanko. Odwiedzamy też obie babcie i dziadków, gdzie są głaski i dużo pyszności. Czasem też siedzimy w domu i tak po prostu sobie jesteśmy. Bez względu jednak na sposób i miejsce spędzania czasu, zanim zdążę się rozbawić i nacieszyć- słyszę, że czas nam kończyć, bo zaraz trzeba nakarmić i położyć Krewetkę spać. Ze zdumieniem stwierdzam wtedy, że faktycznie zrobiło się późno. A ja kompletnie nie wiem, kiedy cały ten czas minął. I niestety to ma coraz większą skalę. Ledwie tata po weekendzie wychodzi rano do pracy, a tu już czwartek i kolejny weekend. Zaczęło mnie to mocno zastanawiać.

Stwierdzam, że im więcej czasu przeżyłam tym szybciej mi on mija. Ponadto często nawet nie mogę sobie przypomnieć na co konkretnie go straciłam. Zatem moja zdolność zapamiętywania jest odwrotnie proporcjonalna do ilości przeżytego czasu. Dodatkowo nie ruszam się już tak żwawo jak wcześniej. Niby biegam i szaleję, ale krócej i tak jakoś mniej intensywnie. Nasuwa to jedyny słuszny wniosek- jestem stara!!! O Szariku, ja nie chcę być stara i niedołężna jak rodzice!!!

A może to tylko wiosenne przesilenie?

P.S. Tata właśnie zgłosił zastrzeżenie, że nie jestem „stara i niedołężna jak rodzice” tylko „stara i niedołężna jak mama”, bo on wcale stary nie jest. Pozwólcie, że nie skomentuję jego starczych złudzeń…

Strona 1 z 11