Kochani moi,

Ostatnie tygodnie z życia mojej rodzinki były bardzo zakręcone i czasobrakowe. Dobrze, że Krewetka już jest pełnowartościową istotą, bo przynajmniej miał się kto mną zająć. Od rodziców mogłam liczyć jedynie na szybkie mizianko w przelocie, kilka razy dziennie. Ale nawet Krewetka mi powoli ucieka… Bo wiecie- poszła do przedszkola i tak jakoś wydoroślała.  Eh… a takie to krewetkowate było.

Ale od paru dni daje się zauważyć jakieś takie wyhamowanie. Więcej spokoju, mniej szamotaniny, choć więcej porządków i przygotowań szamankowych. I ja już wiem co się dzieje- święta idą!!! :) I jak co roku cieszę się z tego ogromnie, bo wiem, że będzie to wspaniały czas z całą moją ludzko-psią rodziną. Nie tylko mama, tata, Hania i ja, ale też babcie, dziadki, ciotki, wujkowie, kuzyni, kuzynki, Luna, Harris i wiele innych osób. I będzie śmiech i szamanko i mizianko i jakoś tak ogólnie swojsko. I tak sobie myślę, że jesteśmy prawdziwymi szczęściarzami, że mamy to wszystko na wyciągnięcie łap i języków.

I tego właśnie chciałabym i Wam życzyć z okazji tych świąt, bo wierzcie mi- to jest najlepsze czego życzyć można! A ja zawsze życzyłam Wam wszystkim wszystkiego co najlepsze.

Kończę na dziś, bo niedługo idziemy z Haną i kuzynkami ubierać choinkę do babci, a mama pomoże przyszykować pyszne szamanko. Tata jeszcze w pracy, ale znając go zrobi wszystko, żeby jak najszybciej być z nami. A potem będziemy świętować!

Trzymcie się cieplutko i świątecznie!

Minął półrok jakiś czas temu. Nie mylić z półmrokiem, który ostatnio obficie nas zalewa późnym rankiem i wczesnym wieczorem.

Dni krótkie, pracy tyle samo. Leżenie, tulenie, czatowanie na jedzenie- wiecie jak to jest.

Z dnia na dzień jestem dojrzalsza (nie starsza- dojrzalsza) i coraz bardziej obawiam się, że ten proces nie ulegnie już odwróceniu.

Ale póki co bardzo dobrze mi się żyje. Mam kochającą rodzinkę, jedzenie, wodę, zdrowie i siły. Nie musicie się więc martwić.

 

Moje stado także całkiem dobrze się trzyma. Tata ma coraz mniejsze oczy od nadmiaru pracy, którą sam sobie niepotrzebnie wymyśla.

Mama też nie całkiem wyspana, aby wspierać tatę w jego marzeniach.

Moja Hana niedługo będzie miała 4 lata. Oznacza to, że jest coraz mądrzejsza i wymyśla coraz to nowe powody, abym musiała przed nią uciekać. Aha- i ona jest wyspana przy okazji. To nas łączy.

 

Mieszkamy, gdzie mieszkaliśmy. Teren obok domu ten sam, wspaniały. Chciałabym być tam nawet częściej, ale póki co muszę zadowolić się długim spacerem raz na jakiś czas. Ostatnio byliśmy na śniegu razem z Haną. Mogłam się odegrać i poprzewracać ją, bez obawy, że stanie jej się krzywda. Ponieważ jak wiecie- wraz z dorosłością przychodzi/powinna przyjść także dojrzałość.

 

W różnych komentarzach pytacie o problemy chorobowe Waszych pociech. Bardzo mi z tego powodu przykro i życzę im wszystkiego najlepszego. Niestety oprócz tego nie jestem w stanie Wam pomóc. I ja i rodzice uważają, że zawsze trzeba udać się do weterynarza na sprawdzenie sytuacji.

Hana nie uważa, bo właśnie szaleję.

 

Lecę więc jej pilnować i do następnego!

Strona 1 z 13912345...102030...Ostatnia »
L