Pies się nudzi

To jest naprawdę bardzo miłe, że czytacie mój pamiętniczek i że jest dla kogo pisać. Zwłaszcza w takich chwilach jak teraz, kiedy się trochę nudzę. A jak Golden Retriever się nudzi to jest mu tak troszeczkę smutno…

Przyjechaliśmy teraz do tego domku w którym spędzamy więcej czasu. No wiecie- tego z którego moi Państwo jadą do pracy a później wracają. Jak byłam u babci to chodziliśmy do domku drzew i do zielonej krainy i był Trop i teraz jeszcze Luna…

A tutaj nie ma domku drzew, ani niczego. Jestem tylko ja i moi Państwo. Bardzo ich kocham i cieszę się, że są, ale chciałabym sobie pobiegać. Mamy duży pokoik i mogłabym biegać tutaj, ale to nie to samo. Wy też jeśli idziecie pobiegać to idziecie na dwór, a nie do drugiego pokoju, prawda?

Mam nadzieję, że już niedługo znowu gdzieś pojedziemy. Dzisiaj niebo na wszystkich siusiało, więc nie było miło i musiałam zostać i bawić się piłką. Tą piłką, która robi przysmaki! Na początku było fajnie, ale potem się chyba zepsuła. Zaniosłam ją więc do mojego Pana, aby naprawił, ale on powiedział, że dzisiaj już wystarczy. No to jak wystarczy zabawy to poszłam na łóżko, aby spać. Niestety- zrzucili mnie znowu. Ale przynajmniej spróbowałam!

Miałam jednak dużo czasu, aby zająć się filmami i zdjęciami. Chyba zauważyliście, że są nowe, prawda?

Aaaaaa! Zapomniałabym Wam powiedzieć! Znalazłam fajną zabawkę! Nową! Nie wiem do końca jak to się nazywa, ale spróbuję Wam opisać.

- Jest takie, że trochę przez nie widać, ale nie do końca.

- bardzo fajne dźwięki wydaje jak się je gryzie.

- były w tym jakieś rzeczy moich Państwa

- można w to wsadzić głowę, albo łapki, albo ogonek.

- Jak się to gryzie to nic nie czuć.

- jak się gryzie dłużej to powstają dwie takie zabawki!

No i ten ostatni powód jest najfajniejszy! No i wzięłam się do roboty, ponieważ goldenek musi mieć dużo zabawek! Strasznie dużo czasu tak pracowałam, ale przynajmniej mam zabawki na całej podłodze i na posłaniu i za biurkiem i wszędzie! Fajne, nie?

jeśli nie potrafisz zgadnąć co to za zabawka, to napisz na www.goldenek.pl@gmail.com a mój Pan Ci powie!

Na koniec powiem Wam, że od 4 dni moi Państwo bardzo mnie pilnują i ciągle muszę robić siusiu na dworze. Na dywanie było milej i wygodniej jak wiecie, ale tam dostaję przysmaki. Ale to juz Wam pisałam. Dzisiaj jednak udało mi się wreszcie i zrobiłam na dywanik! Ale to tylko dlatego, że na dworze już niebo siusiało, więc nie było miejsca dla mnie…

Golden Retriever w wodzie

Pamiętacie jak się bałam, że moi Państwo chcieli mnie utopić? Jeśli nie pamiętacie, to Wam przypomnę- ostatnio bałam się, że chcą mnie utopić! Okazało się jednak, że to nieprawda.

Rodzice po prostu chcieli mi pokazać, że wcale nie potrzeba twardego podłoża pod łapkami, żeby biegać. Można też biegać w wannie, jeśli jest duża i zapełniona po brzegi wodą! Robiłam to dzisiaj! Próbowałam też skakać, ale woda za bardzo mnie trzymała i chyba nie chciała, żebym skakała, bo wlewała mi się wtedy do uszu.Ale bieganie było całkiem przyjemne. Moi Państwo nazywali to pływaniem, ale ja wiem, że się pomylili. Widziałam na filmie, że pływają rybki, a one są w wodzie całkiem zanurzone. Ja miałam w niej tylko łapki, więc zdecydowanie było to bieganie! Nie powiedziałam jednak o tym błędzie Adze i Jarkowi, bo oni uważają się za bardzo mądrych i nie chciałam im zrobić przykrości oznajmieniem, że jest inaczej. W końcu, jakem Golden Retriever, bardzo kocham moich rodziców i nie chcę, żeby byli smutni.

goldenek, golden retriever

Chciałam za to opowiedzieć o mojej przygodzie Lunie, ale ona to jeszcze całkowity dzieciak. Nie dała mi dojść do słowa, bo gdy tylko otwierałam pyszczek, żeby zacząć szczekać o tym wszystkim, to ona mnie w niego podgryzała! Chyba podobał jej się mój języczek, co w sumie bardzo prawdopodobne, skoro ja mam śliczne dosłownie wszystko. Podgryzała mocno, więc się odwracałam, a wtedy ona ciągała mnie za uszy. Gdy odwracałam się jeszcze bardziej- tarmosiła mój ogon. Kości blade- ależ to było cudowne!!! Stwierdziłam, że wcale nie musimy rozmawiać- wystarczy, że jest dobra w podgryzaniu!

Rzuciłam się w wir tego podgryzania, tarmoszenia, przyszczypywania, iskania i wielu innych określeń tego samego- cudownej zabawy! Szybko byłybyśmy kompletnie wykończone, gdyby nie ciocia Asia- co chwila podawała nam pyszne smakołyki, cudowna kobieta- i nasz znajomy Trop- przerywał nam zabawę, gdy bał się, że możemy sobie zrobić krzywdę. Fajny z niego facet, tylko odrobinę sztywny- nigdy jeszcze nie skusił się na wspólne podgryzanie łapek i ogonków.Ale i tak bardzo go lubimy.

goldenek, golden retriever

Zastanawiam się tylko czy biedny Trop nie jest czasem chory na jakąś straszną przypadłość starszych psich panów? Za każdym razem, gdy go widzę on jest coraz mniejszy, jakby skurczony i ma mniej energii- coraz ciężej jest mu przede mną uciekać… Muszę zapytać o to rodziców! Jak się czegoś dowiem, to napewno Wam o tym napiszę. Przecież wiem, że martwicie się o niego równie mocno jak Wasz Goldenek. Całuję Was za to w Wasze nagie noski!

L