Archive for Styczeń, 2010

13
Sty

Wyszczekane zmiany

   Posted by: admin    in Hauchiwum

Wyszczekane zmiany

I co tu dużo szczekać- chciałam zmian, więc je mam! I cieszę się ogromniasto. Głównie z tego, że w weekend niebo nasiusiało dużo, dużo i jeszcze więcej śniegu. Jest on wspaniały- puszysty, niczym rodzicowe legowisko, chłodny, jak upragniona miska wody kiedy żar leje się z nieba, biały, jak prześliczne chmurki w ciepły dzionek (no chyba, że patrzycie akurat na miejsca służące pieskom za toaletę, lub różnobarwnym czerwonym potworom za tor poruszania się). Można się nim bawić prawie tak jak wnętrznościami zabawek (przesypywać i szamać), a ponad to można się w nim tarzać, turlać, kopać, buszować, hasać, nurkować, brodzić, brykać, fikać i robić wiele innych czynności, tak ukochanych przez wszystkie goldenki. I ja te wszystkie czynności ostatnio bardzo często wykonuję, bo kochani rodzice zwiększyli częstotliwość i długość spacerków, żebym dała im spokój, jak jesteśmy w domku.

Zmniejszyła się za to ilość spacerków naszego czerwonego potwora, który jest ciemny. Kiedy poszliśmy po niego w niedzielę, żeby pojechać razem do dziadków na obiadek, okazało się, że drzwiczki do jego domku są szczelnie przykryte grubą warstwą ukochanego śniegu. Tata złapał więc kija z dziwną, śniegołapliwą końcówką, ja złapałam taty nogawkę (tylko dlatego, że nie trafiłam w kija) i tak rozpoczęliśmy potworkową odsiecz. Po pewnym czasie, gdy tata był już zmęczony machaniem kijem, mama zziębnięta bezruchowym czekaniem (nie wiem czy byłaby w stanie dosięgnąć kija przez swój brzuchol), a ja dopiero się rozkręcałam- drzwi potworowego domku udało się otworzyć, a sam potwór wybiegł dziarskim krokiem na zewnątrz. Wsiedliśmy do niego uradowani i ruszyliśmy w podróż, która przez niemądrość potwora trwała dokładnie 3 sekundy. Okazało się bowiem, że potwór (mimo zimowego przystosowania łap), zamiast je ładnie podnosić ponad zaśniegowaną powierzchnię (te łapy)- szurał nimi po śniegu, w wyniku czego zakopał się biedak i nie miał siły ruszyć dalej. Tym razem nawet mama pomagała w pomaganiu potworowi i wierzcie mi- był to prześmieszny widok! W każdym razie dotarliśmy w końcu na ten obiad w komplecie, ale od tego dnia potwór jest uruchamiany tylko w absolutnie koniecznych przypadkach.

Za to ja, jak już pisałam, brykam i fikam na śniegu do woli. Ma to też swoje minusy, bo wpadam w poślizgi, czasem się przewracam, a dziś nawet rozcięłam o coś łapkę, dzięki czemu pięknie przyozdobiłam pół domu na czerwono. Ale i tak było warto pohasać. Nie wiadomo przecież ile jeszcze ten śnieg z nami będzie (ostatnio wrócił do nieba po jednym dniu swojej bytności na podwórku), a jak już zapewnie wiecie- jest przecudowny i trzeba owocnie wykorzystać każdą chwilę, w której jest wśród nas. Spieszmy się brykać na śniegu- tak szybko odchodzi…

6
Sty

Co nowego w Nowym Roku?

   Posted by: admin    in Hauchiwum

Co nowego w Nowym Roku?

Wielu z nas- i piesków i bezsierściowców i zapewne też innych sierściowców, z nastaniem nowego roku, ma na niego jakieś plany i nadzieje pozytywnych zmian. Piszę „zapewne”, bo nie są mi znane zwyczaje innych niż pieski sierściuchów. Kiedyś chciałam pogadać z kotkami, ale mama ich nie lubi i kazała je gonić. No więc od tej pory je gonię, a one uciekają i nigdy nie możemy poszczekać co u nas słychać. Ale raczej nie żałuję, bo one jakoś tak bełkocząco szczekają, że niezbyt rozumiem… Ale nie o tym miałam dziś szczekać.

Ja też spodziewałam się, że jak przeżyję tą wojnę opisywaną poprzednim razem, to coś się zmieni. Nie wiedziałam dokładnie co to miałoby być, ale czekałam z utęsknieniem, bo przecież bez względu na to, co by to było- musiało być goldenkowe, skoro i ja taka jestem. Widocznie jestem jeszcze niezbyt dorośnięta, skoro oczekiwałam czegoś, czego nie dostałam. Lub też znów okazało się, że nie słuchałam tatusia, marudzącego, że życie jest do kupra, a marzenia się nie spełniają. Swoją drogą- tak się zastanawiam, dlaczego jak jest coś złego, to mówi się, że jest to do kupra? Mój jest przecież taki ładny, zgrabny i milusi w dotyku, że w żadnym razie nie może być porównywany do niczego złego… No chyba, że chodzi o kupry bezsierściowców? Bo niektóre są naprawdę paskudne… Nie ważne. Ważne jest to, że niebo nie pospadało nam na łebki, sierść nie powypadała, bezsierściowcom nie wyrosła ona nagle i ogólnie nie stało się nic, co by wywróciło czyjekolwiek życie do góry kopytkami.

Ja nadal szogunuję na mojej prawie prywatnej łące, mama nadal ledwo za mną nadąża, tocząc się bardziej niż chodząc, dysząc i sapiąc przy tym jak szanująca się lokomotywa. Tatuś nadal pracuje i wraca zły, do czego już obie z mamą zdążyłyśmy się przyzwyczaić i nauczyłyśmy się nie wchodzić mu w drogę. Jedyna zauważalna różnica to taka, że po Sylwestrze rodzice stali się spokojniejsi o ich ludzkie szczenię. Stwierdzili, że teraz potwór może spokojnie wyłazić i nie będzie miał pół życia pod górkę, tylko dlatego, że jest z grudnia. Z tym też nie rozumiem o co chodzi za bardzo, ale oni tak mówią. Ciekawe czy to dobrze czy źle, że ja jestem z marca, ale postanowiłam nawet o to nie pytać. Nigdy nie wiadomo, kiedy mama się wścieknie, a tata ją poprze, lub tata się wścieknie, a mama wścieknie się na tatę, że on się wścieka, więc lepiej nie kusić losu.  Bo trza przyznać, że mama łatwo się wścieka ostatnio i twierdzi, że to przez to jej szczenię. Jakkolwiek nie rozumiem również tego, jak niewylazłe jeszcze szczenię może ją denerwować- o to również postanowiłam nie pytać, z przedstawionych chwilę wcześniej powodów.

Na podsumowanie dzisiejszych szczeków powiem: Nowy Rok nie przyniósł nic nowego. I może dobrze? Lepszy znany wróg

Strona 3 z 41234