Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

15
sie

Goły Harris

   Posted by: admin

Goły Harris

O diabelski ogon!

Miałam fajnego kumpla- Harrisa, który lubił chłopców. Poza tym, że był bardziej dziewczęcy ode mnie, miał kitkę na czubku głowy i nie było mu widać oczu zza bujnych rzęs, to był całkiem normalnym psem.

Był mocno sierściowym sierściowcem. Jego sierść opadała mu na łapki, a wiatr rozwiewał mu grzywkę. Jego brzuch był muskularny a łapy dawały poczucie bezpieczeństwa. Ona chciała mu się… Przepraszam- rozpędziłam się po tych Harlequinach.

Męski to on może i nie był. Może nie wyglądał do końca jak facet. Może był śliczny zamiast przystojny. Może i lubił bardziej chłopców. Ale lubię się z nim bawić i uwielbiam z nim szczekać.

Dzisiaj stałą mu się krzywda. Zabrali mu całe ciuchy i zostawili tylko buty! Chodzi jak go stworzono i wygląda… inaczej. Ładnie, brzydko, źle, dobrze, dominująco, ulegle, z przodu czy z tyłu- nie wiem. Nie mi oceniać. Dla mnie liczy się wnętrze. Zwłaszcza w zabawkach…

Shih Tzu przed goleniem

Shih Tzu po goleniu

Do czego więc zmierzam? No cóż- kariery Harris już nie zrobi. Jest goły i musi czekać, aż sierść go znów ubierze. Za to fryzjer zapomniał coś zrobić z głową. Niby zaczął tam strzyc, ale nie dokończył. Ma coś jeszcze na uszach.

Wiem, że to wszystko jest takie trochę chaotyczne, ale ja po prostu nie mogę zrozumieć, dlaczego spotkało to właśnie mojego kumpla? Serce mi się kraja…

P.S. Na wszelki wypadek na widok nożyczek uciekam gdzie parówki rosną.



4
sie

Golden Retriever i brak głębi

   Posted by: admin

Golden Retriever i brak głębi

Zostałam rozmnożona. Rodzice chwycili nasz (on jest mój, ale oni tego nie wiedzą… jeszcze) komputer i siedzieli, siedzieli, leżeli, stali, siedzieli i siedzieli. Po tym krótkim (prawie jednodniowym) okresie czasu wyszli, wrócili, potem wyszli i wrócili i przynieśli… kartki! A na kartkach… Golden Retriever! (to ja, jakbyście nie wiedzieli).

Były tam też inne mało znaczące zdjęcia, takie jak zdjęcia moich rodziców, wujków i innych takich, ale moich było więcej. Moich było tyle, ile mam łapek, a reszty tyle, ile podłoga była w stanie pomieścić po rozsypaniu. Ale podłoga jak wiadomo nie ma łapek, więc mnie było więcej- prosta matematyka. Tata mówi, że jest to kobieca matematyka (takie pojęcie). Nie wiem o co mu chodzi, bo moja mama zawsze dobrze wie, ile ma pieniążków, bo w sklepie potrafi wydać wszystkie do ostatniego. Więc chyba wie, ile ich ma, nie? Tata mówi, że to jest z kolei kobieca LOGIKA.

Golden Retriever na trawie z piłką

Wracamy do zdjęć- moje były także większe niż inne i były też za szybką i są piękne.

Mama rzekła, że powieszą mnie z tatą na ścianie. O kurzy niemyty dziób! Wolę jednak mieć podłogę pod butami- tam są wszystkie zabawki. No i aby mnie powiesić, musieliby mnie jakoś przyczepić. Jestem uczulona na liny, a nie lubię, jak przekłuwa mi się ciało (poza tym nie chce mi się iść do weterynarza na taki zastrzyk). No i sumarum summa… rumsu… no i ogólnie szczekając- nie spodobał mi się ten pomysł.

Oczywiście okazało się, że rodzice nie chceili mi zrobić krzywdy, tylko mojemu zdjęciu (co także jest niewybaczalne). Zawisnę nad łóżkiem. Nie mam teraz i tutaj cyfrowej kopii zdjęcia moich zdjęć, więc się nie pochwalę, jak będę wyglądać. Myślę jednak, że temu wszystkiemu- zdjęciom, wieszaniu, portretom w ramkach… brakuje głębi!