Golden Retriever zabawa w domu

Dzisiaj jak się obudziłam, to byłam bardzo smutna. Mojej mamy nadal nie było. Ten Pan z Panią zachowywali się jednak tak głupio, robili miny, mówili jakimś dziwnym głosem i bawili się zabawkami, że musiałam trochę się z nimi pobawić aby nie było im przykro. No i aby przestali się tak zachowywać wreszcie.

Nauczyłam się już siusiać w nowym miejscu. Nie wiem tylko, dlaczego za każdym razem Pan z Panią panikują strasznie, biorą mnie na ręce i biegną na dwór. Tak biegną, że boję się, że się przewrócą! Ale w sumie fajnie, że tak robią, bo ja jestem już wysiusiana, więc mam siły i ochotę, aby pobiegać na dworze. Nie ma więc tego złego, coby na dobre nie wyszło.

No i jak już zrobię wilgoć, to oni wtedy przynoszą takie fajne urządzenie. Pocierają nim o ziemię i wtedy tworzy się piana! Niestety nie chcą dać mi się nią pobawić. Ale to nic- przebaczę im póki co, muszą się jeszcze nauczyć jak się ze mną bawić.

Chcecie zobaczyć jak się bawiłam? Kliknijcie więc!

Golden Retriever pierwszy dzień w nowym domu

No więc siedzę sobie spokojnie w domku z Panią, która opiekowała się mną od kiedy jestem na tym świecie, a tu nagle wynoszą mnie na dwór! Pogoda jest ładna i wszystko tak ślicznie wygląda. Ale co to? Jacyś ludzie mi się przyglądają i z łapami do mojej sierści!

Okazali się jednak bardzo mili- pobiegali ze mną na dworze, pozwoliłam im się parę razy dogonić, aby się cieszyli. Jak już się zmęczyłam i chciałam iść do domku ,to wzięli mnie na ręce i zanieśli do takiej dużej czerwonej klatki. Po chwili zaczęła ona wydawać dziwne odgłosy, strasznie się trząść, a obraz za szybą strasznie szybko się zmieniał. Później wyciągnęli mnie z tego i zanieśli do mieszkania. Ale to nie było moje mieszkanie! Nie było mamy, ani sióstr i braci… Zanieśli mnie do takiego… czegoś. Miało dziwny kolor- trochę jak trawa. Położyli mnie i powiedzieli, że to jest moje posłanie. Oczywiście uciekłam stamtąd, bo chciałam poszukać rodziny. Obeszłam całe mieszkanie a ich nie było niestety.

Wróciłam więc i na złość tym ludziom położyłam się obok posłania. Niech mają. Po obudzeniu jednak pomyślałam, że jak się z nimi pobawię i będę miła, to znowu zobaczę mamę. Okazali się nie być tacy źli jak sądziłam. Dalej niestety nie pamiętam, bo zasnęłam…

Tutaj są zdjęcia z czasu, kiedy jeszcze nie zasnęłam:

Galeria- pierwszy dzień w nowym domku

Strona 138 z 139« Pierwsza...102030...135136137138139
L