Golden Retriever przysmaki

Mój Pan zwrócił mi dzisiaj uwagę na fakt, że ciągle Wam piszę jakie i ile przysmaków dostaję. Przeanalizowałam jego słowa, stwierdziłam, że ma rację i to wychodzi tak, jakbym się ciągle przechwalała, albo jakbym była wielkim żarłokiem. W sumie, to rodzice mówią mi, że jestem wielka, (choć jeszcze całkiem mała, jak na Golden Retriever?a), ale do żarłoków z pewnością się nie zaliczam.

Golden Retriever na pani, goldenek na pani

W związku z tym postanowiłam, że nie napiszę Wam, że dostałam dzisiaj przysmaki z Pedigree i przysmaki na ząbki i bucika do gryzienia i przede wszystkim dostałam specjalnie dla mnie kupione mięsko na kostkach! Mniam? Teraz żałuję, że nie mogę Wam tego napisać, bo na samo wspomnienie cudownego smaku i przemiłego chrupania pod ząbkami cieknie mi ślinka, a ogon odstawia taniec godowy pingłina bez wnętrza, o którym pisałam ostatnio. To znaczy- o pingłinie i jego bezwnętrzu, a nie o tańcu godowym.

golden retriever i pingwin, goldenek i pingwin

A tak w ogóle to co to jest ten taniec godowy? Taniec- to wiem, bo czasem Pani bierze Pana za ręce i dziwnie stąpają po podłodze i przytulają się stojąc, a wtedy Pan mówi, że nie lubi tańczyć i zaczynają bawić się ze mną. A godowy? Czy to znaczy, że tańczą go gody? Co to jest ten god, czy gód? Pan chyba nie jest godem, skoro nie lubi tańczyć! Muszę dokładnie wypytać o to moją Panią? Jak oczywiście będzie miała czas na długą pogawędkę, bo ostatnio mnie trochę zaniedbują.

Ja rozumiem, że przecież muszą mieć pieniążki na moje przysmaki i zabawki, ale nie muszą przecież aż tak dużo pracować! No i potem są zmęczeni i też nie chcą się ze mną bawić tyle, ile ja bym chciała bawić się z nimi. Dobrze, że mam tego pingłina i inne zabawki, to jakoś sobie radzę. No i mam czas na moje goldenkowe przemyślenia!

Golden Retriever i telefon

Piszę dziś do Was jako pięciomiesięczna i jednodniowa dziewczynka! Tak tak, bo dziewczynką jestem od urodzenia, a wczoraj skończyłam 5 m-cy, w związku z czym moi rodzice kupili mi przysmak i drugi przysmak i trzeci przysmak i dużo piwka. Ale nim się ze mną nie podzielili, tylko wypili z babcią i dziadkiem w czasie rzucania na stół różnymi karteczkami. Rzucali je, później zbierali je razem, mieszali, potem dzielili się nimi między sobą i znowu rzucali na stół. Zupełnie bez sensu. No, ale wybaczę im, że się nie podzielili piwkiem, bo dostałam dużo przysmaków!

Golden retriever daje buzi, goldenek daje buzi

Dziś jeszcze dostałam dwie zupełnie nowiutkie, duże i lśniące miseczki. Wprawdzie żarełko z nich smakuje tak samo jak ze starych, tyle że ładniej wygląda. Żałuję tylko, że nie dostałam żadnej nowej zabawki, bo stare już mi się trochę nudzą. Tak nawet myślałam, że chciałabym dostać komórkę. Ale nie- nie pomieszczenie, tylko telefon! Widziałam nie raz jak Wy, bezsierściowce, mówicie do tych rzeczy trzymając je przy uszach i pomyślałam sobie, że goldenek też może mieć z tego fajną zabawę. Kiedyś nawet próbowałam z komórką mojej Pani, ale warczenie i szczekanie nie dawało żadnych rezultatów. Próbowałam też ją podgryzać, ale wcale nie była smaczna. Za to mrugała do mnie światełkami i wydawała dziwne dźwięki. Stwierdziłam, że to chyba nie o to chodziło w tej zabawie, więc komórka Pani musiała być zepsuta! I dlatego chciałam mieć swoją własną, nową, zupełnie niepopsutą goldenkową komórkę, tym bardziej, że ostatnio Kasia (jeden z bezsierściowców odwiedzających mnie u babci) dostała taką zabawkę, bo już jest na tyle duża, że może ją mieć. A ja przecież jestem od niej większa (chyba jeszcze nie chwaliłam się, że ważę już 20 kilo i mam całkiem pokaźne łapki! Chyba już nie jestem do końca goldenkiem, a raczej już trochę Golden Retriever?em?), więc też powinnam ją mieć!

Golden Retriever i freesby, goldenek i freesby

Ale moi rodzice nie domyślili się, że mam takie marzenie, a mi głupio powiedzieć im wprost, tym bardziej, że oni naprawdę starają się mnie uszczęśliwiać. Ostatnio dostałam od taty freesby (czyli frizbi– nie wiem o co bezsierściowcom chodzi z tą dziwną pisownią, ale używam jej, żeby nie pomyśleli sobie, że jestem niesprytna, czy jak) i nowego pluszaczka. A jak mój ulubiony pingłin (tak go nazywam, choć jest pingwinem) stracił przeze mnie wnętrze, to Pan wsadził do niego takie białe strzępiaste coś i zaszył dziurę, którą to wnętrze wyleciało i mój pingłin znów ożył i bawi się ze mną. A jak mój tata go zszywał to śmiał się z mamą, że mam ?pustych? przyjaciół. Hehe- no bo nic w środku nie miał! Dlatego też nie będę ich prosić o nowe rzeczy, tylko będę dziękować i kochać ich za to, że są tacy dobrzy i dają mi zabawki i jedzonko i przysmaki rzecz jasna. No a przede wszystkim za to, że kochają mnie, jak zawsze malutkiego i prześlicznego golden retrievera!

Goldenek z freesby, golden retriever z freesby

P.S. A tak naprawdę, to nie mam kieszeni, w której mogłabym nosić telefon?

L