Archive for Maj, 2010

24
Maj

Tatuś się wściekł

   Posted by: admin    in Hauchiwum

Tatuś się wściekł

Tatuś się wściekł i to chyba na mnie niestety. Chcąc nie chcąc, wraz z pojawieniem się Krewetki/Hanutka_Mamutka/Cholery/Hani/Córusi itd, spadł na ojca obowiązek siusiania na dworze. To znaczy- mojego siusiania na dworze. Dość powiedzieć- musi ze mną wypełzać z domu.

Ja jednakże wiem, że tata jest spoko facet i krzywdy nie robi, oraz że to mama rządzi żarciem i domem (chociaż tata tak nie uważa) i że to jej trzeba się słuchać. Dlatego też spacery z tatą były fajne, bo wracałam do domu kiedy chciałam, jak chciałam, albo wręcz nie wracałam.

Do czasu- ojciec okazał się być bardziej pełnosprytny.

Zawsze byłam wołana „Nala CHODŹ„. No wiadomo- nie trzeba zawsze reagować, bo i po co. Zresztą tata nie jest ciekawy na dworze, bo tylko idzie i gapi się przed siebie- nic ciekawego. Piescy towarzysze są lepsi, nie? Na jednym ze spacerków usłyszałam jednak „Nala DO MNIE!„. Nie znam polecenia, ale tak jakoś czułam, że tata nie żartuje i jak się nie pojawię, to nie będzie kieszonkowego (na psi urok- przecież ja nie mam kieszonkowego!). W każdym razie moja pupa pojawiła się obok ojca i dostałam przysmak!

Nie byle jaki. Bo musicie wiedzieć, że kaszanka, szyneczka, kosteczki i inne jedzonko smakuje mi tylko w domu- na dworze nie jest ciekawe i zazwyczaj wypluwam to świństwo. Tata jednak znalazł TEN przysmak! Coś, za czym polazłabym na koniec świata i zrezygnowała z miziania w „perfumach”. Nie zdradzę tu co to, aby nie robić reklamy.

Dostałam więc nagrodę. Gdy następnym razem usłyszałam „Nala do mnie” to biegłam, aby dostać smakołyk. Po kilku dniach okazało się, że po przybiegnięciu muszę jeszcze usiąść, aby napełnić brzusia.

Tak właśnie tata mnie przechytrzył (a przynajmniej tak mu się wydaje) i słucham się go na spacerach.

Spacery są teraz przyjemniejsze, dłuższe, ja dostaję to co lubię, a tata jest zadowolony i wieczorem mnie mizia. Więc wygrałam na czysto. Ale co tu dużo mówić- jestem kobietą, a żaden facet z kobietą nie ma szans- to fakt.

I kto był sprytniejszy?

Polecam: jak skutecznie nauczyć psa wracania na zawołanie

18
Maj

Po kolejnej długiej przerwie

   Posted by: admin    in Hauchiwum

Po kolejnej długiej przerwie

Co prawda tata pracy nie rzucił, ale na szczęście znalazł trochę czasu i zrobił to, co musiało być zrobione. Dzięki temu mój pamiętniczek znów bardziej działa, niż nie działa, choć jeszcze nie działa wszystko. Trochę się zakręciłam, ale chyba kumacie (lub szczekacie) o co mi chodzi… Wybaczcie, ale tym razem nawet nie będę próbować tłumaczyć Wam, co też się spsuło. Wprawdzie tata tłumaczył to mamie (z trzy razy), potem mama próbowała tłumaczyć to mi, a po niepowodzeniu tego przedsięwzięcia za tłumaczenia wziął się również ojciec, ale nie wiele to pomogło. Nadal nic z tego nie rozumiem. Jedynym pocieszeniem w całej tej sytuacji jest fakt, że Krewetka również nic nie rozumie, co oznacza, że nie tylko ja jestem głupiutka, więc nie mam się czego wstydzić.

W zasadzie to mam się czego wstydzić, ale to nie jest związane ani z moim pamiętniczkiem, ani z krewetką. Wstydzę się tak bardzo, że aż nie przyznam się, co takiego zrobiłam. Nadmienię tylko, że w tą niedzielę byłam w domu bardzo długo sama (bo rodzice musieli wyjechać, a nie mieli mnie z kim zostawić, bo wyjechali również wszyscy, u których przebywam pod nieobecność rodziców), a kibelek był bardzo, bardzo, bardzo dalej niż daleko, za oknem… Rodzice nie byli jednak źli, nawet współczuli mi, że musiałam zrobić, co zrobiłam. Ale mi i tak było głupio. Choć, jak tak teraz sobie o tym myślę, to wcale nie powinno. Bo widzicie- krewetka nie przejmuje się pójściem do toalety (jest trochę usprawiedliwiona, bo wcale nie chodzi, nigdzie…), tylko robi w majty, a mama te majty ciągle wymienia. Może następnym razem, gdy rodzice będą mnie zostawiać samą, to pomyślą i mi też założą majty? Choć z drugiej strony, to chyba nie chcę- jakieś to takie niehigieniczne… No i nie chciałabym, żeby mi mama pod ogon zaglądała

Z ostatnich wydarzeń:

1. Tata stwierdził, że jestem bardzo niegrzeczna na dworze i postanowił się wziąć za naukę. Efekt? Tata nauczył się, że jak mam się go słuchać, to musi mieć przy sobie przysmaczki.

2. Mama stwierdziła, że przedpokój jest brzydki i potrzebny remont. Efekt? Tata miał jeszcze mniej czasu dla siebie, bo ten remont musiał zrobić, a ja teraz jestem szczęśliwa, bo znów mam dużą, czystą powierzchnię ściany do przyozdabiania pospacernym błotkiem.

3. W tym miesiącu mamy powtórkę z historii. Wraca komunia. W naszej rodzinie okazało się, że są aż trzy komunistki, w związku z czym rodzice wyjeżdżali (stąd mój wstydliwy przypadek), a krewetka dostała mniej ubranek niż zazwyczaj

4. Wczoraj tata rozpoczął drugie ćwierćwiecze życia, dzięki czemu odwiedziło nas mnóstwo miziających mnie i krewetkę bezsierściowców, a tacie bliżej do wieczności niż dzień wcześniej.

5. Krewetka zaczęła jeść. A ja zaczęłam jeść nie tylko swoje i rodzicowe, ale teraz również i krewetkowe jedzenie. Jest całkiem dobre, choć konsystencja na pierwszy rzut uszu nie zachęca do szamania. A jak jesteśmy przy krewetce, to trzeba jeszcze nadmienić, że wyrywa mi coraz więcej futra. Nie wiem często skąd i jak dosięga mnie jej macka, coraz bardziej sprawna i szybka…

Więcej ważnych wydarzeń nie pamiętam, więc będę kończyć. Mam nadzieję, że nie obraziliście się na mnie, za tak długie problemy techniczne i nadal będziecie mnie często odwiedzać. Zatem do poszczekania!



Strona 2 z 3123