Mój raj
Mój raj
Złe czasy nastały, moi mili… Jestem zdezorientowana, niespokojna i smutna. A wszystko to za sprawą tego, iż w niedzielę dowiedziałam się, że nadszedł czas wyprowadzki z babcinego mieszkanka. Będę miała nowy domek już niedługo. A ja kompletnie nie wiem z czego tu się cieszyć?… Nowy domek jest mniejszy niż ten babciny, a w dodatku nie ma tam żadnych rzeczy. Naprawdę. Jest kompletnie pusty. Wprawdzie rodzice mówią, że mam się nie martwić, bo zanim tam zamieszkamy już wszystko będzie na swoim miejscu, ale niby skąd miałoby się tam to wszystko wziąć, skoro teraz tego nie ma? Jestem na tyle duża, że wiem o niemożliwości cudownego zmaterializowania się przedmiotów w miejscu gdzie ich nie było. Więc po co rodzice kłamią? Dodatkowo ciągle wychodzą gdzieś beze mnie, wciskając mi kit, że to niby do nowego mieszkanka idą… Skąd wiem, że to kit? Bo po co niby mieliby tam chodzić, skoro nic tam nie ma? Ani kanapy do wylegiwania się (a mama ostatnio nie przebywa w miejscach, gdzie nie może się do woli wylegiwać), ani komputerka (a tata bez niego żyć nie może), ani żarełka (bez którego nie wytrzyma żaden członek naszej małej rodzinki), ani nawet żadnego miejsca, gdzie owo żarełko mogłoby być przechowywane. Boję się, że któregoś dnia wyjdą i już po mnie nie wrócą…
Eh- moje życie jest bardzo ciężkie. Na szczęście mogę liczyć na głaskania, tulenia i inne okazy miłości ze strony otaczających mnie małych bezsierściowców. Pochwalę się Wam rysunkiem, który jeden z nich wykonał specjalnie dla mnie. Przyjrzyjcie się uważnie, bo warto!
Kliknij, aby powiększyć
Warto byłoby Wam podpowiedzieć, co to jest… To jest mój raj. Z prawej na dole na przykład jest dywan w kształcie kota. Nad nim jest moja kanapa- podpisana i zdobiona. Obok kanapy jestem ja (tylko w rzeczywistości mam ładniejszy blond kuper, ale ogólnie rysunek podobny). Po mojej lewej jest pełno żarełka dla mnie. Na górze rysunku jest jedyny w swoim rodzaju puchar, a bardziej z lewej u góry okno z widokiem na palmy (które mogłabym rozmnażać). I tak dalej.
P.S. Mogłam coś pokręcić, bo nie rozróżniam stron… no co? Kobietą jestem…
