Archive for Wrzesień, 2008

18
Wrz

Półroczny Golden Retriever

   Posted by: admin    in Hauchiwum

Półroczny Golden Retriever

Już wcześniej obchodziłam różne Golden Retriever’owe uroczystości. Obchodziłam pierwszy i drugi i trzeci i tak dalej dni życia. Obchodziłam miesiące i tygodnie i godziny i poszczególne dni tygodnia. Obchodziłam też pierwsze wydarzenia, pierwszego zjedzonego ptaka, pierwsze szczeknięcie, pierwszy upadek. Dużo różnych uroczystości już było w ciągu mojego życia… Cokolwiek to znaczy…

Golden Retriever uśmiech

Dzisiaj moi rodzice też są jacyś podekscytowani. Mówią, że mam już PÓŁ roku!

Nie byłoby w tym nic szczególnego- ot dzień jak każdy. Ale nie tym razem. Pól roku znaczy, że to jeszcze nie jest cały rok. Jak jest czegoś pół to znaczy, że to więcej jest dla Golden Retriever’a, a to mniej dla reszty. Tak jak z jedzeniem. Mama mówi, że da mi pół kiełbaski to ja dostaję prawie całą, a ona resztę.
To trochę jak mama mówi do taty „daj mi połowę pieniędzy”, to ona dostaje prawie wszystko, a tata nie.

Poza tym- pół roku znaczy, że jestem jeszcze bliżej dorosłości niż wcześniej. Będę mogła sama wychodzić z domu, chodzić do kina i na randki i w ogóle. Chyba będę mogła… tak mi się wydaje…
Golden Retriever zabawki

A dodatkowo, abym była szczęśliwsza, to mój tata kupił sobie z okazji mojego pół roku nowy telefon! Po cichu mam wielką nadzieję, że dostanę od niego tamten, który miał wcześniej. Przecież dobrze wie, że bardzo bym chciała (Golden Retriever chce telefon).

Poznałam znowu pieski. Ale były bardzo niefajne i nachalne. Wąchały mnie, skakały na mnie. Ale nie skakały tak jak zawsze, gdy pieski się cieszą, tylko tak inaczej. I szczekały brzydkie rzeczy, których Wam nie powtórzę. Nieładne były te rzeczy… Nie dla Golden Retriever’a…

Rodzice mówią, że jak będę dorosła, to jeszcze będę chciała, aby tak było. A wtedy będzie mi już ogon zwisać i będę miała zmarszczoną sierść na twarzy. No i nie będę miała tyle siły co teraz. Tata powiedział nawet, że na to ostatnie to czeka z niecierpliwością.

Czy Golden Retrievery mogą być stare?

Golden Retriever śpi

16
Wrz

Golden Retriever szkolenie

   Posted by: admin    in Hauchiwum

Golden Retriever szkolenie

golden retriever szkolenie

No i stało się!

Długi długi czas jeździliśmy od Wałcza do Szczecina i od Szczecina do Wałcza. Nie wiem które jest które, więc nie powiem, ale częściej byliśmy w domku mojej babci.

A stało się to, że wreszcie pójdę do szkoły! Moi rodzice obiecali mi, że jak tylko przyjedziemy za ileśtam dni do domku bez babci, to będę się uczyć. Tak jak Kasia i inne bezsierściowce, którym tak zazdrościłam!

Niestety na początku nie nauczą mnie czytać, ani pisać, ani śpiewać, ale mimo wszystko będzie fajnie. Przejdę:

Kurs Psa Towarzyszącego I stopnia

Fajnie brzmi, nie? Będę chodzić do szkoły, która nazywa się „Grom” (http://zcspgrom.republika.pl/ ) i jak można przeczytać na ich stronie nauczę się:

chodzenie psa na smyczy

    chodzenie psa bez smyczy
    pozostawanie w pozycji „siad”; przywoływanie komendą „do mnie” i „do nogi”
    aportowanie przedmiotu
    „siad” w marszu
    „waruj” w marszu
    bieganie na komendę i przywoływanie do nogi na rozkaz słowny lub optyczny
    badanie uzębienia psa
    pozostawanie psa w pozycji „siad” przy próbach odwracania uwagi
    pozostawanie psa w pozycji „waruj” przy próbach odwracania uwagi

I pewnie wiele innych rzeczy o których nawet nie napisali. I wiecie co? Jak tylko rozpocznę, to będę Wam pisać o Wszystkim, abyście Wy też mogli się tego nauczyć sami! Może nawet stworzę osobny dział na te artykuły- zobaczymy. Nie mogę się doczekać… i ile czasu będę z rodzicami w czasie gdy będę ich szkolić jak należy się ze mną zachowywać!!

Leniwy golden retriever

Aha- ostatnio znalazłam zepsute mleko, które nie było mlekiem. To znaczy było w takim kartonie jak mleko, miało taki kolor jak mleko i wyglądało jak mleko, tylko gęstsze. Okazało się, że to maślanka. Znalazałam je zupełnie całkiem sama na trawniku. Było pyszne! A najlepsze jest to, że w połowie deseru zawołali mnie rodzice, że mam do nich przyjść. Zastanawiałam się, czy jeść czy iść… w sumie oni chcą, abym przychodziła i dają mi wtedy przysmaki, ale z drugiej strony- już miałam swój przysmak… Ciężka sprawa. Jestem jednak na tyle mądra, że wzięłam kartonik w zęby i przyszłam do nich, aby dalej jeść. Dzięki temu i oni i kartonik i ja byliśmy zadowoleni.

Strona 2 z 41234