Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

4
paź

www.goldenek.pl wyróżniony!

   Posted by: admin

www.goldenek.pl wyróżniony!

Witajcie kochani!

Już myślałam, że znów nie będę miała o czym pisać, bo ostatnio zajmuję się jedynie zabawianiem moich rodziców. Biedactwa okrutnie się nudzą, a ja dwoję się i troję (u goldenków to nic trudnego, w końcu mamy zapasy energii nie na jednego, a na wiele piesków!), żeby czymś ich zająć. Nie mam przez to czasu dla siebie, ale tak ich kocham, że z chęcią się poświęcę. Oni też mnie bardzo kochają i najwidoczniej chcą mojego dobra, bo często mówią mi: ?Nala, połóż się na chwilę?, albo ?Nala, już nie mam siły się z Tobą szarpać, pobaw się chwilę sama?. Ja wiem, że oni tylko tak kłamią, bo wiedzą, że wysilam się specjalnie dla nich.

Golden Retriever skacze po kij

Tak więc pomagam mojej Pani w czytaniu książki, kładąc się na nią (tą książkę) i próbując przekładać strony. Trochę to trudne, gdy wszystko klei się do języczka. A propos klejenia się do języczka, to dla Pana też znajduję zajęcie. Gryzę mojego pieska tak długo, aż jest calusieńki mokry, a potem wkładam go tacie na kolana, żeby mógł się bawić w jego suszenie. Gdy już mi się znudzi to ich udawane odganianie mnie, wówczas odchodzę ( żeby nie było, że ich nie słucham) i przygotowuję dla nich kolejną zabawę. Biorę mój pluszowy ogon i go bardzo rozmnażam. To znaczy gryzę go, aż jego środek zaczyna wychodzić i układać się małymi kępkami na caaałym dywanie. Oczywiście robię to w tajemnicy, żeby rodzice oprócz dobrej zabawy mieli również niespodziankę. Kiedy wszystko jest przygotowane idę do mamy lub taty i pokazuję moje dzieło. A oni wtedy bardzo się cieszą i ochoczo przystępują do mojej zabawy w zbieranie ogonków. Często też zapraszają do niej to fajne urządzenie zwane odkurzaczem. Fajne, bo ma długą trąbę, którą można podgryzać i długi ogon przyczepiony do ściany, dzięki czemu nie może uciec i jest zmuszony do zabawy ze mną. No i jeszcze tak przeuroczo powarkuje! Szkoda tylko, że jest bardzo egoistyczny i gdy już zabierze małe ogonki, to nigdy ich nie oddaje! Widzicie zatem, że życie Golden Retrievera wcale nie jest takie proste jakby się wydawało. Wciąż mam pełne łapki roboty.

Golden Retriever bałagan

A jak już jesteśmy przy łapkach, to zbliżyliśmy się do tego, o czym miałam Wam dzisiaj napisać. Mianowicie, muszę się Wam pochwalić, że mój mały pamiętniczek, który właśnie czytacie, zdobył wyróżnienie dużego portalu o psach, www.psy24.pl, tzw. ?złotą łapę?. Oto dowód:

Oznacza to, że:

  1. Nie jestem sama, bo skoro są duże portale o pieskach, to oznacza to, że więcej z nas ma swoje pamiętniczki
  2. Skoro mój dostał wyróżnienie, to znaczy, że się wyróżnia.

Tak tylko się zastanawiam o co chodzi z tą złotą łapą, bo oglądam moje łapki i oglądam i oglądam i muszę stwierdzić, że żadna z nich się nie zezłociła. Ale pewnie Wy będziecie wiedzieć o co chodzi. W końcu czytacie mój pamiętniczek, więc musicie być mądrzy.

Tak jeszcze tylko na koniec moi Państwo kazali mi dopisać, że skoro jestem śliczna i dostałam wyróżnienie w konkursie to powinnam teraz podziękować rodzicom i szczeknąć, że będę dbać o ekologię, ratować świat i wspierać biedne kraje. Bo tak ponoć mówią najpiękniejsze suczki zdobywając taki tytuł.



1
paź

Gdy Golden Retriever się nudzi

   Posted by: admin

Gdy Golden Retriever się nudzi

Wydaje mi się, że popełniłam mały błąd, lub też całkiem wielbłąd, opisując Wam moją ostatnią wycieczkę. Bo cóż ja teraz mogę napisać równie pasjonującego? Teraz każda moja opowieść będzie nudna, tym bardziej, że nic ciekawego nie chce się zadziać.

Golden Retriever siedzi

Niebo ciągle siusia, mamę boli głowa i mało się ze mną bawi, a tatuś zajął się umieszczaniem tapet dla Was (tapety psy Golden Retriever), bo ja nie mogłam sobie z tym poradzić. Mimo wszystko staram się jak mogę, żeby się zbytnio nie nudzili. Wpycham im zabawki do pyszczków, a gdy są za wysoko (te pyszczki) to zadowalam się łapkami. Gdy ich łapki są leniwe i nie chcą się ze mną szarpać, wówczas zabieram się za podgryzanie i to zawsze skutkuje. I to nie tylko nagłą chęcią zabawy, ale również ich popiskiwaniem i powarkiwaniem, co chyba oznacza, że proceder ten szczególnie im się podoba (mi też, hehe). No bo chyba nie boli, prawda?

Golden Retriever śpi

Poza tym odkryłam dwie nowe zabawy. Pierwsza jest modyfikacją tej, w którą już się bawiłam i opisywałam Wam (Golden Retriever wchodzi na łóżko), ale teraz opiszę tą właśnie zmodyfikowaną. Można się w nią bawić w domku, gdy posłanie rodziców jest w trybie nocnym (czyli po tym, jak wskoczą na nie poduszki i kor…kołr…kodr…no to coś co zastępuje grupową sierść rodzicom po ściągnięciu ich własnych). Polega ona na tym, że zanim rodzice się położą, trzeba wskoczyć na poduszki i mocno się zaprzeć. No i wtedy zaczyna się przepychanie mnie na dół. A jak już spadnę, to muszę szybciutko wskoczyć z powrotem, żeby posiłować się znowu. W tajemnicy Wam wyznam, że zawsze daję im fory w tej zabawie i pozwałem sie przepchnąć. Przecież to zupełnie nie byłoby śmieszne, gdybym tam po prostu leżała i nie dała się poruszyć. Za szybko by się wtedy znudzili, a to nie o to chodzi, prawda? A poza tym nie mogę dać im poznać, że już od dawna to ja rządzę, bo byłoby im przykro. Ludzie mają jakiegoś dziwnego hopla na punkcie władzy i robią się niemili, gdy ja tracą. Tak mówili w tym pudełku, gdzie się zmieniają obrazki. Postanowiłam więc władać po cichu!

Golden Retriever siedzi

No a w drugą zabawę bawi się na dworze, w trakcie, lub zaraz po tym, jak niebo siusiało. Trzeba znaleźć kałużę, przy czym im bardziej brązowa i gęsta, tym lepiej. Należy wejść wszystkimi łapkami w sam jej środek, podreptać chwilę (żeby kałuża miała jednolitą konsystencję), a następnie położyć się w tym środku. No i najlepsze na koniec- po położeniu się nie wolno się nie ruszać (bo to nie jest ciekawe)! trzeba się czołgać, turglać, tarzać, zanurzać nosek i dużo prychać. Cudowne uczucie!

Golden Retriever w kałóży Golden Retriever leży w kałóży

Wyobraźcie sobie, że gdy zrobiłam to po raz pierwszy, moja Pani zaczęła się ze mnie śmiać! I to wiecie z czego? A no z tego, że byłam calutka w błocie. Czy to jest takie śmieszne? Moim zdaniem nie. Postanowiłam jej pokazać, że bycie brudnym jest czymś normalnym, zupełnie nie śmiesznym. No i troszkę też się wstydziłam, że jestem aż tak brudna… Wyszłam więc z kałuży i przytuliłam się do niej „na niedźwiedzia”, zostawiając połowę mego błotka na jej wymiennej sierści. No i przestała się śmiać!

Brudny Golden Retriever Golden Retriever w błocie

Dzięki temu „niedźwiedziowi” mogę już nurzać się w kałużach bez śmiania się ze mnie. No może oprócz przypadku, gdy zrobiłam to przy tacie. Biedak nie był przygotowany na ten widok i parsknął tak samo jak mama. Podarowałam sobie jednak brudzenie go, bo jest tak duży, że na mnie nie zostałoby juz nic błotka!

Golden Retriever i brudUbrudzony Golden Retriever

A tak na marginesie, to mama śmiała się jeszcze bardziej, gdy po wejściu do domu zobaczyła nas babcia i od razu zagoniła obie do wanny. Babcia też się śmiała. A ja byłam bardzo szczęśliwa. Bo tak naprawdę to nie ważne z czego ludzie się śmieją- ważne, że to robią!