Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

14
gru

Golden Retriever- propensjonalne zdjęcia

   Posted by: admin

Golden Retriever- propensjonalne zdjęcia

Golden Retriever, freesby, Labrado Retriever
Łapki mojej mamy wróciły już do naturalnego kształtu, tak że chodzimy już na spacerki i bawimy się w domku. Najbardziej to się z tego cieszy chyba mój tatuś, bo skarżył się mamie, że jestem masakryczna, upierdliwa i mam niespożytą energię jeśli mama się mną nie zajmuje. Nie wiem zupełnie o co mu chodziło… Nie chciałam przecież bawić się więcej niż zwykle! Tyle tylko, że mogłam bawić się tylko z nim, bo mama zabierała swoje łapki jak tylko się zbliżałam. Ale już nie zabiera, więc mogłam się im przyjrzeć. A są ciekawe.

Wprawdzie wróciły do swej normalnej wielkości, jak już wcześniej pisałam, jednak pojawiło się na nich coś dziwnego. Jedna łapka ma duuuużą, brązową plamę, którą moi rodzice nazywają chyba śliniak. Nie wiem czemu tak ją nazywają, bo sprawdzałam ją kilkakrotnie i zawsze była sucha. No, chyba, że mama była akurat w wannie, ale to się nie liczy. Zresztą- nieważne, bo nie to jest najdziwniejsze. Najdziwniejsze mianowicie jest to, że na drugiej łapce też pojawiła się plama, ale ta jest brązowo-czerwona i wystająca i nazywa się… TRUP!!! To okropne! Mamy łapka zdechła przeze mnie! Zastanawiałam się tylko, czemu dalej się rusza (ta łapka), skoro nie żyje, ale potem rodzice zabrali mnie czerwonym potworem na spacerek i już przestałam o tym myśleć. I jestem całkowicie usprawiedliwiona, bo na dużej trawie spotkałam Daisy, z którą trochę pobiegałam.

Golden Retriever i Labrador Retriever patrzą w lewo

Daisy miała ze sobą zabawkę, więc za nią (tą zabawką) też pobiegałam. Chyba nawet więcej niż za Daisy. Moja zabawka też tam była, więc resztę biegania poświęciłam właśnie jej. Natomiast resztę czasu na dużej trawie spędziłam pozując. Tak, tak- dobrze czytacie. Tata Daisy przyniósł aparat i robił mi zdjęcia. Zawsze to coś innego niż zdjęcia robione przez rodziców, więc pozowałam bardzo chętnie. Nie jestem tylko pewna, czy to był aparat, bo był duży, czarny, miał bardzo wystające i ogromne oko. Nie tak chyba wyglądają aparaty? Ale z drugiej strony- celował we mnie i robił „pstryk„, więc chyba jednak był to aparat. To może być dlatego tak, że wujek jest propensjonalistą i ma inne aparaty niż nie propensjonaliści, aby się z nimi męczyć i pokazać, że dużo potrafią. Jakkolwiek… Pozowałabym nawet, gdyby to był odkurzacz, byle by mi mówili, że jestem śliczna (bo w końcu jestem!) i mnie przytulali.Tak jak dziadek wczoraj.

A no właśnie- nie chwaliłam się Wam jeszcze, że wczoraj przyjechała do nas babcia z dziadkiem. Ci od Tropa. Eh!- cztery następne łapki do głaskania mnie. Było cudownie! Szkoda tylko, że po cudownym mizianku zabrali mi rodziców i pojechali na zakupy. A ja zostałam sama w domku… Ale wybaczę im, bo po powrocie znowu byłam tarmoszona i przytulana przez wszystkich.

A teraz idę do taty, bo skoro mówił, że jestem masakryczna, to chyba twierdzi, że jestem zbyt leniwa. Pobawimy się.

Golden Retriever i Labrador Retriever leżą

P.S. Propensjonalne zdjęcia dostanę niedługo- póki co są tylko rodzicowe.

10
gru

Golden Retriever przewrócił mamę

   Posted by: admin

Golden Retriever przewrócił mamę

Golden Retriever w śniegu

Po zniszczeniu materaca i częściowo legowiska Golden Retriever’owego… aha- o tym Wam nie opowiadałam, ale w sumie też nie zamierzam, ponieważ trochę się wstydzę i lepiej, abyście tego nie wiedzieli. Więc po zniszczeniu materaca moje życie wróciło do normy. Jem, śpię, zaczepiam rodziców, kuleję i wywracam mamę. Po kolei:

Jem dużo, tyle ile powinien jeść Golden Retriever. Rodzice to zauważyli i powiedzieli, że muszą mi kupić jedzonko na zapas. Poszli więc do sklepu, wrócili i patrzę! Chlebek, kiełbaska, szyneczka, pasztecik, mięsko! Wszystko dla mnie. Zaczęłam się cieszyć i skakać i jeszcze bardziej ich lubiłam niż wcześniej (o ile się da bardziej). Wtedy oni bez sumienia zaczęli wszystko chować do lodówki! Moja kiełbaskę, szynkę, pasztecik, mięsko, wszystko! Wiedziałam, że sprawa jest już przegrana, więc nic nie szczeknęłam. Później jednak przyszedł kurier i przyniósł cały wór dobrego jedzonka! Tego dobrego, tego co miałam wcześniej, niż mam to, które mam teraz. Więc ostatecznie jestem bardzo zadowolona.

Śpię. Tu nie wiem co opisywać, bo śpię i nie wiem co wtedy się dzieje.

Zaczepiam rodziców. Bardzo się rozleniwili ostatnio. Pogoda jest przepiękna i bardzo sprzyja długim spacerom. Jest zimno, pada deszcz i wszędzie są kałuże. Niestety moi rodzice siedzą w domku i pracują (bo jak siedzą przy komputerach to pracują- to już wiem). Jak nie pracują to oglądają filmy. Starałam się oglądać z nimi, ale niestety nie jest to interesujące. Są jacyś ludzie, ale oni nie dają przysmaków, ani nie bawią się ze mną. Ciągle siedzą zamknięci w tym pudełku na biurku i nie chcą stamtąd wyjść. Dużo mówią, ale też nie wiem co, bo mówią w bezsierściowym języku, zamiast normalnie. Nuda.

No i na koniec moich losów- wywracam mamę. Dokładnie, to raz ją wywróciłam i zupełnie przez przypadek! Biegałyśmy sobie po podwórku i jak mama zaczęła mi uciekać to wbiegłam jej w nogi, aby ją dogonić. Nogi zniknęły mi z pola widzenia za to przede mną pojawiły się ręce i głowa. Zawsze mówiłam, że lepiej jest biegać na czterech kończynach! Mama jednak wcale nie miała ochoty biegać, tylko wrócić do domu, a teraz mnie nie głaszcze, tylko do mnie mówi i daje mi dawać sobie buziaki. Nie chwyta też książek, ani niczego nie chwyta. Ma biały papier przyczepiony na dłoniach i leży, aby nic nie musieć dotykać. Poza tym- fajna sztuczka– moja mama potrafi sprawić, aby jej dłonie były dwa razy większe niż normalnie!

Dowiedziałam się jednak, że tak naprawdę mama jest chora, więc ją wylizałam i zaproponowała, abyśmy pojechali z nią do weterynarza. Nie chciała…

Golden Retriever ślad na śniegu

P.S. Zdjęcia nie zgadzają się z tekstem, ale to wina Waszego monitora.