Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

8
sty

Golden Retriever prezent i rozmyślania

   Posted by: admin

Golden Retriever prezent i rozmyślania

Nowy prezent

Golden Retriver z identyfikatorem

Witajcie kochani!

Na sam początek chciałabym się Wam pochwalić nowym, pięknym prezentem, który dziś dostałam od rodziców. Wprawdzie nie jest smaczny, ani nie można go rozmnażać czy po prostu przeciągać z mamą czy tatą, ale i tak jest cudowny. To takie małe coś, zwisające u mojej małej, goldenkowej szyjki. Z przodu jest takie piękne serduszko (wiem już, że serce to symbol miłości, czyli że rodzice kochają), a na nim moje imię (czyli, że kochają właśnie MNIE). Natomiast tam, gdzie to coś powinno mieć kuperek, a go nie ma, są jakieś numerki. Ja też mam swój numerek na brzuszku, co oznacza, że jestem rowo…dowo…rod…no, że mam znanych przodków. Szybko więc skojarzyłam, że ta nowa zabawka też musi znać swoich przodków. Super- jesteśmy już dwie! A może jest nas dwoje?…

Identyfikator dla psa

No i tu dochodzimy do tego, co ostatnio często mnie zastanawiało. I Wy, bezsierściowcy, też często pytacie: „co jest lepsze- pies czy suczka?” Hmmm…

Czym różni się piesek od suczki?

Myślę i myślę i jakoś dalej nic nie wiem. Bawiłam się i z pieskami i z suczkami i jakoś nie zauważyłam zbytniej różnicy. No może oprócz tej, że pieski mają dodatkową, zupełnie moim zdaniem niepotrzebną (bo nie jest wykształcona tak, jak być powinna i pieski jej nie używają) nóżkę. A może ja też ją miałam, tylko bardzo malutką i to ostatnie krwawienie to był właśnie wynik oderwania jej? Ale chyba nie, bo mama powiedziała, że to krwawienie to oznaka tego, że dorastam i będę już tak miała częściej. I powiedziała jeszcze, że jak tak całkiem dorosnę i będę zdrowa i parę fachowców oceni mnie na idealnego Golden Retriever’a (co chyba nie będzie trudne, bo jestem przecież taka kochana), to może się dowiem po co pieskom to dodatkowe odnóże. Phi!- tyle zachodu o jedną głupią odpowiedź. To tak, jakbym spytała rodziców po co mam uszka, a oni by mi powiedzieli, że mam podrosnąć, pomachać nimi, zrobić dwa fikołki i uśmiechnąć się do taty, to wtedy mi powie, zamiast rzec od razu: „żebyś ładnie wyglądała”… Zupełnie bez sensu. Ale nikt nie mówił, że moje życie będzie łatwe.

Natomiast, co do pytania „pies czy suczka?” nadal nie wiem co Wam napisać. Może spytam kiedyś rodziców, oczywiście żądając szczerej i poważnej odpowiedzi i wtedy Wam wszystko przeszczekam. Nie wiem jednak czy do tego również nie będę musiała jeszcze trochę podrosnąć i być zdrowa i tak dalej, więc chyba musicie uzbroić się w cierpliwość. Bo jak wiecie jestem jeszcze całkiem malutka i trochę mi zejdzie na tym podrastaniu. A na razie kończę, bo mama domaga się swojej codziennej dawki pieszczot. A może to ja się domagam? Nie ważne- biegnę do niej. A tak po drodze- wskoczę tatusiowi na kolana i dam mu buzi, bo biedak znów siedzi dziś cały dzień przy komputerku.

{loadposition advert2}

Golden Retriver z uśmiechem



6
sty

Golden Retriever o dogadywaniu się

   Posted by: admin

Golden Retriever o dogadywaniu się

Golden Retriver i śnieg

Golden Retriever powrót do domu

Po powitaniu Pana Roka 2009 i dwudniowym odpoczynku rodziców po paru godzinach pracy, postanowiliśmy wrócić do domku. Rodzice wrzucili dużo tobołków do czerwonego potwora, potem chcieli wrzucić tam też mnie, ale… hola hola! Golden Retrievery się szanują i wskakują do czerwonych potworów same (po krótszych lub dłuższych negocjacjach). Zarzuciłam więc z rozmachem mój kuperek i usadziłam go na wygodnej kanapie.

Swoją drogą- tak się zastanawiam, dlaczego moi rodzice tak bardzo męczą się pracą? Bo na przykład mi praca nie sprawia żadnego wysiłku. Wręcz uwielbiam targać wszelkie patyczki i je rozmnażać i wcale a wcale nie jestem po tym zmęczona. Tak samo bezzmęczeniowo wychodzi mi wykonywanie prac typu: „siad”, „leżeć”, „łapa”, „zostań”, „chodź”, „obrót” i inne takie. A wiem, że to moja praca, bo zostaję za nią wynagradzana. Przysmakami. Pieniążków wprawdzie nie dostaję, ale to całkiem logiczne.

{loadposition advert2}

Golden Retriever o dogadywaniu się

Bo przyznajcie sami- większość z Was, bezsierściowców nie rozumie naszej psiej mowy i po usłyszeniu „HAU„rozumieją tylko „hau„, a nie „Poproszę tą malutką, zieloną kostkę, leżącą na drugiej półce od góry, w takim żółtym, dużym opakowaniu z różową kokardką. Proszę, aby zrobił Pan to szybko, bo mi się spieszy„. Więc lepiej niech pieniążki zostaną u rodziców i oni mi te kostki kupują. Ich przynajmniej sprzedawca kostek rozumie doskonale, choć sami między sobą nie zawsze się dogadują. Mimo, iż szczekają tym samym językiem. To znaczy- język, to każde z nich ma swój, ale machając nimi wydają takie same brzmienia. I tak na przykład mama mówi do taty:

Patrz, jaka ładna bluzeczka– co oznacza- Kup mi tą bluzeczkę.

na co tata mówi:

Nooooo– a jak ma lepszy dzień to- Ano ładna– i idzie dalej.

Dopiero potem, jak widzi minę mamy, to domyśla się, że chyba powinien był ją kupić, więc się tłumaczy:

Ale Ty masz pełno bluzeczek, parę nawet podobnych do tamtej– co oznacza- Mi się wcale nie podobała

Na co mama mówi:

Nieprawda– czyli- I tak później ją kupię.

Eh… Dobrze, że ja zawsze rozumiem czego chcą ode mnie, choć czasem nie bywa łatwo. I dobrze też, że między pieskami komunikacja przebiega dużo sprawniej, nawet damsko-męska. Dla przykładu- spotkałam ostatnio bardzo przystojnego kawalera. Po krótkim obwąchaniu, przełamującym pierwsze lody (a było zimno), mówię do niego: „HAU„, on mi odpowiada „HAU” no i już wszystko było jasne. Szkoda tylko, że wtedy wkroczyli rodzice, kawalera przepędzili, a mnie zaciągnęli do domu ze słowami „szanuj się„… A ja przecież jak najbardziej się szanuje (jak każdy Golden Retriever– wiadomo), bo przecież zapytałam go czy jest pełnoletni, czy na pewno nie ma dziewczyny i czy nie ma pcheł. Ale oni przecież zrozumieli tylko „hau”.

Ale nic to! I tak ich kocham.

Golden Retriver pod kołdrą

{loadposition advert2}

Golden Retriever temperatura

Po powrocie do domku zastałam tam istny raj! Moje zabawki, moje przysmaczki, a do tego przeidealna dla mnie temperatura! U Babć było mi za gorąco i musiałam często usuwać ze mnie ciepło przez pyszczek. Dla pewności chucham, a tu, z mej buzi wydobywa się przepiękna chmurka! Cudownie! Biegnę do rodziców, żeby pocieszyć się z tego razem, ale oni wcale nie wyglądali na zadowolonych. Mama nie chciała ściągnąć swojej grubej, zimowej, wymiennej sierści, a gdy w końcu to zrobiła, to wskoczyła szybko w wielką, włochatą, wymienną sierść mojego taty. Tata w nic nie wskakiwał, za to czym prędzej zaczął podłączać różne urządzenia, które po chwili cykań i szumów zaczęły produkować ciepło. A miało być tak pięknie…

Dziś już temperatura nie jest tak idealna, jak na początku, ale w zamian dostałam idealną, może nawet ciut zbyt zimną temperaturę poza domkiem. I podwórko znów się zabieliło i napuszyło! Ale- przyznam Wam szczerze, że po harcach na śniegu, lubię wrócić do ciepłego domku i wygrzać się na posłaniu rodziców.