Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

25
sty

Golden Retriever stałosię!

   Posted by: admin

Golden Retriever stałosię!

Stałosię!*

* wyraz „stałosię” wymawiamy kładąc akcent na „ło”, czyli wymawiamy (akcent zaznaczony podkreśleniem): „stałosię. Wyraz ten pochodzi ze staro-psio-łacińskiego i oznacza to samo, co „stało się”, tylko wyraża sobą większą goldenkowość. Tłumaczenie wg słownika polsko-psiego: „Hau!”.

Golden retriever romantycznie

Może nie do końca stałosię samo, może nie do końca tak, jakbym ja- Golden Retriever chciała i może nie całkiem w tym momencie, w którym powinno, ale stałosię. Chciałam tego bardzo, ale nigdy nie wychodziło zbytnio. A zawsze myślałam sobie, jak będzie świetnie, gdy w końcu się stanie. Jak będzie miło i fajnie. Golden Retriever’owo

Bo to, że dotychczas tego nie było miało bardzo duże konsekwencje. Na przykład jedzenie do miski rzucano mi jak psu! Ale nie tylko. Tata odwracał się do mnie tyłem, gdy go witałam na dwóch łapkach. Miało to jeszcze inne różne skutki, ale to już przeszłość. Dlaczego? Ponieważ stałosię.

Teraz nie będzie już jak kiedyś. Zresztą- to jest chyba oznaka tego, że dorastam, a wręcz jestem coraz starsza i niechybnie dążę ku inwalidztwu i niedołężności. Jak moja mama teraz (chora jest). Stwierdziłam, że mój wiek chyba do czegoś mnie zobowiązuje, jako Golden Retrievera. Że czas się ustatkować, przestać szaleć. Czas znaleźć pracę, założyć rodzinę i zbudować dom… Znowu się rozpędziłam.

Jestem grzeczna!

A przynajmniej mój tata tak stwierdził. A wiecie pewnie, że mojego tatę ciężko zadowolić. To znaczy- mi jest ciężko, mama sobie jakoś swoimi sposobami radzi. Tata zawsze jest dla mnie dość krytyczny, mimo iż mnie kocha (nawet o tym nie wie, ale tak jest!). A teraz powiedział, że jestem grzeczną dziewczynką.

Golden Retriever ze swoim Panem

Złożyło się na to wiele czynników.

Przestałam mu przeszkadzać w czasie, gdy on pracuje, albo się bawi.

Jako, że mama jest chora, to chodzimy na spacery całkiem sami. On, zawsze jak wychodzimy z domku, wzdycha i mówi „I co ja mam z Tobą zrobić? I co ja się z Tobą mam? Jak mogło do tego dojść? A moje życie było takie piękne…” i tak aż do końca trasy. Zrozumiałam wreszcie, że tata w ten sposób pokazuje jak bardzo tęskni za mamą w czasie tych spacerów. Postanowiłam więc udawać, że mnie nie ma, aby mu się spokojnie myślało. Tata zrobił się nagle bardzo zadowolony. Stałosię!

Dodatkowo mówi, że teraz potrafię utrzymać kuperek w jednym miejscu. On większość dnia trzyma swój kuper w jednym miejscu, więc wymaga tego samego ode mnie. A jestem Golden Retriever! Mi nie jest tak łatwo! Teraz jednak, jak już mogę wchodzić na łóżko, to jest mi wygodnie i nic mi więcej nie potrzeba. Oczywiście poza wieczornymi długimi spacerami. Stałosię!

Umiem także już bardzo dużo poleceń (niektórymi się już chwaliłam wcześniej). Umiem siad, leżeć, czeszemy, stój, zostań, zaczekaj, odejdź, uciekaj, daj spokój, NALA!, przychodzę na zawołanie, wychodzi mi chodzenie na smyczy i wiele innych. Całkiem nieźle wychodzi mi też przynieś. Tyle, że zwykle nie wiem, co mam  przynieść, więc wracam z niczym. Stałosię!

Tata jest też niezwykle zadowolony z tego, że zostawiam coś, co właśnie jem na komendę „zostaw”, albo „FE!”. Ostatnio na przykład dwukrotnie ze smakiem próbowałam szamać szkło i zostawiłam, gdy tata prosił. Całe szczęście, bo szkło jest niebezpieczne. Przynajmniej tata tak twierdzi. Jak tam nie zauważyłam, aby szkło robiło groźne miny, albo próbowało mnie zaatakować. No, ale wypuściłam. Stałosię!

Wszystko to sprawiło, że tata stwierdził, że jestem grzeczna i że chyba powoli może mnie zaakceptować i tolerować. Widzę, że poczciwy staruszek stara się mną opiekować i próbuje być dla mnie dobry. Mimo, że to już ani pamięć ani sprawność nie ta, to dla mnie się stara. Daje mi coś dobrego, rozmawia ze mną i przychodzi, abym dała się mu głaskać. Woła mnie, a ja muszę przychodzić, chce ciągle bawić się moimi zabawkami. Męczy mnie o spacery. Uśmiecha się do mnie i chwali mną przed ludźmi. Nie daje mi spokojnie spać, bo kładzie się koło mnie. Chce, abym za nim chodziła ciągle. Nie daje mi spokoju. Zalewa mnie miłością, że aż się topię. Głaskanie, szkolenie, przysmaki, przytulanie, spacer, głaskanie, szkolenie, przysmaki, przytulanie, spacer, głaskanie, szkolenie, przysmaki, przytulanie, spacer…

Mimo iż nie wypada w tym wieku, to… Ja chcę być niegrzeczna!

Golden Retriever z pięknym uśmiechem

22
sty

Golden Retriever i upadające karteczki

   Posted by: admin

Na wstępie- bardzo, bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy na mnie zagłosowali w konkursie. Nie udało się minimalnie, ale nie musimy się martwić. Ostatecznie- goldenkowe życie i tak opanuje świat!

Zagłosowało na mnie około 80 osób. Jesteście fantastyczni i specjalnie dla Was kawał (mojego tatę śmieszy, bo jest studentem i teraz ma egzaminy):

– Dlaczego student jest podobny do psa?
– Bo jak mu zadać jakieś pytanie, to tak mądrze patrzy…

A ten śmieszy mnie:

Rozmawiają dwa psy:
– Wiesz, wczoraj nauczyłem mojego pana fajnej sztuczki.
– Jakiej?
– Kiedy wyciągam do niego łapę, on się strasznie cieszy i podaje swoją!

Jeszcze raz Wam dziękuję za głosy, a teraz miłego czytania:

Golden Retriever i upadające karteczki

Dzisiaj, drogie dzieci, oraz samce i samiczki, zajmiemy się wspaniałą rozrywką, którą chcę Was nauczyć. Będzie to coś, co zapewni Wam wspaniałą zabawę na długie bezgoldenkowe wieczory. Szkoda jednak, że moi rodzice zabijają w ten sposób nudę bardzo rzadko– ale nie ma się co dziwić- ze mną ciężko się nudzić!

Podpatrzyłam ten sposób u moich rodziców oczywiście, ale nie tylko. Czasem w ten sposób bawi się też mój wujek Ivan, moja Babcia, moi prawie-rodzice, którzy mieszkają w drugim pokoju. Ogólnie dużo osób nie ma nic lepszego do roboty ze swoim cennym czasem.

Golden Retriver i karty do gry

Aby zabawa się udała, trzeba zadbać o odpowiednie napoje. Kładziemy je na stole i tutaj jest pewna zasada. Im bardziej śmierdzą, tym są lepsze. Musimy mieć napoje różnokolorowe, aby robić z nich mieszanki. Panowie zwykle zużywają tych napojów dwa razy więcej, dlatego, że najpierw piją śmierdzące i białe, a potem śmierdzące i kolorowe.

Gra jest bardzo prosta. Wszyscy grający siadają na przeciwko siebie. Pomiędzy Wami powinien być stół, albo ława, albo coś w tym stylu. Jeśli nie trafiliście w stół, to musicie się przesiąść.

Teraz należy nalać napoje do odpowiednich szklanek, dużych, małych i innych. Zostawiamy to tak jak jest.

W grze chodzi o to, aby opowiadać śmieszne rzeczy, być dla siebie życzliwym i jak najwięcej się śmiać. A więc mówimy coś śmiesznego i wtedy rzucamy na stół kartkę papieru. Potem się śmiejemy, a aby być życzliwym mówimy „Wasze zdrowie” i pijemy to co jest w szklance. Później udajemy, że jest nam źle, krzywimy się i mówimy, że „ale nie weszło”, albo coś takiego.

Teraz następuje ta najfajniejsza część. Patrzymy jak latają kartki papieru. Mają na sobie cyferki i obrazki, ale to jest nieważne. Wszyscy mają swój sposób rzucania. Można to zrobić szybko, wolno, mocno, lekko, finezyjnie, albo po prostu położyć.

Tutaj nie rozumiem dokładnie tej części, ale chyba ta osoba, której karty ładniej upadały dostaje punkty.

Później idzie się do kuchni, aby dalej się śmiać, a jak się wraca, to zaczyna się zabawę od początku.

Polecam Wam bardzo serdecznie!

Golden Retriver i gra w karty

P.S. Aby zagrać w karty niekiedy wcale nie potrzeba kart! Tak jest na przykład jak przyjeżdża ciocia Łucja!

P.P.S. A dla mojej mamy, która miała wczoraj imieninki życzę dużo zdrówka, aby mogła ze mną wychodzić na specerki, dużo radości, aby się ze mną miziała często i dużo miłości od taty, bo wtedy może dostanę kiedyś siostrę, albo braciszka!