Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

3
kwi

Ruryna i pierwszy konkurs!

   Posted by: admin

Ruryna i pierwszy konkurs!

Zanim przejdę do tematu głównego, to chciałabym Wam opowiedzieć o rurynie.

Każdy z Was bardzo dobrze rurynę zna, chociaż pewnie nawet o tym nie wiecie. Przytoczę Wam więc definicję ze słownika:

Ruryna- pojęcie oznaczające, że coś zawsze jest tak samo, tylko u każdego inaczej.

U nas odbywa się ona tak, że tata wstaje, wykonuje multum czynności i ucieka z domu do pracy. Mama też wykonuje multum czynności i pracuje ciężko w domu. Potem spotykamy się na obiedzie, wychodzę na dwór, jedziemy do kogoś i wracamy i oglądamy filmik. Potem następuje spanie i tak w kółko Reksiu.

Soboty wyglądają inaczej. Tata wstaje później od mamusi, potem czeka mnie długi spacer i dalej to już niech się dzieje wola nieba- dość powiedzieć, że nic się nie da przewidzieć.

Teraz natomiast nadchodzą jajka. Będziemy jeść święta, odwiedzać ludzi, szykować następne jedzonko. Dla mnie oznacza to jedno- dużo miziania i zabawy, oraz spotkanie z Luną i Harrisem.

A Ty? Jak spędzisz święta? Czy zamierzasz siedzieć przed telewizorem bądź komputerem?

Tak więc z okazji nadchodzących jajek… świąt, życzę Wam:

pięknej pogody- abyście mogli wyjść na spacer i cieszyć się życiem.

– wiele zdrowia na co dzień

uśmiechu na twarzy- aby było nam wszystkim milej

– zażegnania wszelkich kłótni.

I zaapeluję! Osobom i pieskom, które kochacie- powiedzcie, że tak jest. Pewnie o tym wiedzą, ale jednak zawsze miło to usłyszeć.

Prawda?

Konkurs!!!

Zacznijmy od tego, co najbardziej goldenkowe- nagrody! Dla wygranych mamy konto mailowe o postaci:

[wybrany nick/słowo]@goldenek.pl!!

Najlepszy mail dla goldeniarza!!

Nagroda zupełnie ekskluzywna- póki co, tylko ja mam taki adresik!

Mamy dla Was zdjęcie i zrobimy sobie z niego mały konkursik goldenkowy. Powiedzcie nam- co na nim widzicie?

Nagrody dostaną 2 osoby:

1. Osoba, która jako pierwsza odgadnie, co przedstawia zdjęcie

2. Osoba, która najbardziej fantazyjnie opisze, co widzi.

Odpowiedzi ślijcie do 14.04.2010r. na mój adres: nala@goldenek.pl, w temacie wpiszcie „Konkurs- [tu Wasz nick/imię]”.

Oto zdjęcie:

Ogłoszenie wyników w sobotę 17.04.2010r.

Powodzenia!!!

29
mar

Czasem ja mam lepiej

   Posted by: admin

Czasem ja mam lepiej

Nie raz pisałam o niesprawiedliwości wynikającej z różnego traktowania mnie i krewetki przez naszych rodziców. Muszę jednak przyznać, że jak dotąd wymieniałam te punkty, w których to krewetka miała o wiele lepiej ode mnie, pomijając z premedytacją te, których ona mi zazdrości. W prawdzie nigdy mi nie mówiła, że zazdrości mi tego czy tamtego, ale to z pewnością wynika z faktu, że krewetka nie mówi, a nie nie zazdrości. Tak czy siak, wierzycie czy nie, przyznaję się do tego czy nie- często to ja mam o wiele lepiej.

Przykładowo- krewetka wychodzi na spacer raz dziennie. Ja wychodzę rano, po południu i wieczorem, a czasem nawet częściej, jeśli zasymuluję potrzebę tego grubszego. Wspomniane to grubsze natychmiast po zrobieniu odczepia się ode mnie, podczas gdy krewetka musi czekać i śmierdzieć, aż ktoś jej to zabierze. Poza tym, biedactwo chyba stale ma problemy z odpowiednią tego konsystencją, co wnioskuję z faktu, że gdy ja mam z tym problem to dostaję od mamy tableteczkę, po której problem ustępuje. Krewetka dostaje lekarstwa pięć razy dziennie i strasznie się przy nich krzywi, co w sumie jest całkiem logiczne, bo rodzice nazywają te lekarstwa „wita miny„. Jak się pewnie domyślacie, nazwa ta oznacza, że po ich przywitaniu, czyli spożyciu należy powykrzywiać paszczękę, robiąc dziwne miny. I jeszcze co do wychodzenia, to ja faktycznie mogę chodzić! Ona jedynie leży i dziwnie wymachuje odnóżami. Nawet w czerwonym potworze leży w specjalnej klatce, podczas gdy ja mogę brykać i fikać po nim całym. No prawie całym. W sumie po tylnej kanapie tylko, ale mogę.

Mogę również wyjadać jedzonko z miski i prosić o nie (i co najważniejsze- dostawać) różnych bezsierściowców. Ona biedna nie je wcale. Nie może też mnie polizać, choć ja ją liżę codziennie, bo ma za mały język (pewnie też dlatego właśnie nie je). Może za to wyrwać mi sierść z kupra, co nie stanowi jednak żadnej przewagi nade mną. Ja przecież też mogę jej powyrywać sierść wymienna, ale nie czynię tego, co świadczy o mej dorosłości (wolę rozmnażać moje zabawki). Co do sierści właśnie- choć tej wymiennej ma krewetka dużo więcej niż dużo– nigdy nie jest ona choć w połowie tak piękna, jak moja własna!! A domyślam się, że to z winy rodziców. Wszak każdy wie, że zbyt dużo środków chemicznych niszczy sierść, a krewetka prana jest codziennie. I to używane są do tego okropnie śmierdzące i pewnie żrące (bo śmierdzące) specyfiki…

Jak widzicie- w wielu dziedzinach życia każdy goldenek będzie miał lepiej od krewetki.

Na koniec jeszcze muszę Wam wyznać, że w końcu odkryłam po co rodzice hodują to nieporadne i do niczego nieprzydatne zwierzę. Usłyszałam bowiem w telewizorku, że krewetki się zjada. Mało tego- jest to danie dość wyszukane i drogie. Zastanawiam się tylko, czy rodzice zamierzają ją zjeść sami, gdy już osiągnie wymagane rozmiary, czy też sprzedadzą ją do jakiejś restauracji, żeby mieć więcej pieniążków na zachcianki mamy? Cóż- poczekamy- zobaczymy!