Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

6
sie

Golden Retriever pod namiotem

   Posted by: admin

Golden Retriever pod namiotem

Rozleniwiłam się ostatnio bardzo (naśladuję moją Panią), więc stwierdziłam, że czas wstać z chłodnej podłogi i napisać dla Was część dalszą ?Goldenka na biwaku?. Zresztą nie ma co mi się dziwić, że się lenię- jest tak gorąco na dworze i w domu, że nic nie chce się robić. Leżę sobie, patrzę co się dzieje dookoła używając do tego moich czarnych oczków.

Goldenek śpi

{loadposition advert2}

Na biwaku musieliśmy jeździć po jedzonko. To tak jak w domu, tylko, że trzeba było dłużej jechać. Moje jedzonko było w szmatce cały czas, ale jeździłam do sklepu z rodzicami, aby im pomóc. Miałam nadzieję, że wtedy mnie nagrodzą i dostanę coś niecoś z tych pysznych kiełbasek. Oni jednak jak zwykle się nie domyślili o co mi chodzi. Niekiedy wątpię, czy oni w ogóle są mądrzy. No, ale i tak zabierałam sobie sama jedzonko od dzieci. Nie musiałam nawet skakać po nie!

Któregoś dnia zamiast do sklepu to pojechaliśmy dalej. Zaszczekałam, że już minęliśmy sklep (bo wątpię w ich mądrość i mogli nie zauważyć), ale okazało się, że moi rodzice chcieli tylko wymienić czerwonego potwora na zielonego potwora. Stały na placu, ale były jakieś dziwne. Część nie miała normalnych kół, tylko gąsienice.

Golden retriever, goldenek i czołg

Chciałam się pobawić gąsienicami, tak jak żukami, ale one wcale się nie ruszały. Wole te łąkowe, bo te czołgowe są chyba niesprawne. Inne pojazdy miały już koła, ale całą resztę miały zepsutą, bo składały się tylko z tej wystającej części a reszty nie było. Musiałby być powypadkowe (chyba tak się to mówi).

Goldenek i zepsuty czołg

Ogólnie nie były tak ładne jak ja, te pojazdy. Mogę wręcz powiedzieć, że w ogóle nie były ładne. Zrobiłam sobie z nimi parę zdjęć, aby moim rodzicom nie było przykro, ale jak już pojechaliśmy powrotem do sklepu po kiełbaski, to bardziej się cieszyłam.

Tego samego dnia wieczorem bezsierściowce zapalili światło.

Ognisko goldenka

Ta lampka była niesamowita i groźna, a więc niesamowicie groźna. Cały czas się ruszała, próbowała nas oparzyć, a dodatkowo wydzielała takie szare opary, które bardzo śmierdziały. Musiałam się później myć, bo przecież jako kobieta nie mogę tak brzydko pachnieć. No, ale urządzenie to, mimo iż dziwne, spełniło swoje zadanie. Każdy każdego widział i ja też widziałam, kto ma jedzonko.

Na biwaku miałam co robić całymi dniami. Pływałam w dużej wannie, obok szmatki pod którą spaliśmy było dużo trawy do gryzienia, a co najważniejsze- były 2 małe bezierściowce i Luna! Mogłyśmy ciągle szaleć i nikt nie mówił nam nic złego. Dokładniej to mogłybyśmy, bo było tak gorąco, że Luna spała przez większość czasu, a ja przez tą pozostałą część.

Najfajniejsza zabawa mogłaby być w pomieszczeniu, w którym stał stół. Moi rodzice nazywali to pinkponkiem. Chodziło o to, że oni stali przy stole z drewnem w ręku i obijali piłkę. Zadaniem Golden Retrievera było tak się ustawić, aby jak najszybciej złapać piłkę, gdy spadnie ze stołu. Mówię Wam- pyszna zabawa!

I tak w skrócie wyglądał nasz biwak. Mam nadzieję, że szybko pojedziemy na kolejny! A na dzisiaj muszę już kończyć, bo mój Pan się na mnie bardzo często patrzy, tak jakby mi się chciało siusiu. Muszę więc go wyprowadzić na dwór. Na pożegnanie jeszcze jedno zdjęcie.

Golden retriever, goldenek daje buziaka nad wodą

31
lip

Golden Retriever na biwaku- jezioro

   Posted by: admin

Golden Retriever na biwaku- jezioro

Witajcie! Tutaj jak zwykle Nala, czyli Golden Retriever!

Golden Retriever na kocu, goldenek na kocu goldenek i jezioro, golden retriever i jezioro

Tym razem chciałabym Wam opowiedzieć o dużej wannie.

Jak wiecie, już nie raz byłam w dużej wannie w różnych miejscach. Zawsze tam ratowałam kijki, które moi Państwo chcieli utopić. Aby to zrobić to trzeba zamoczyć sierść i chodzić łapkami najpierw po piasku, później po piasku i wodzie, a na koniec tylko po wodzie. Tak… no wiecie… tak, aby pyszczek i uszka były nad wodą. No bo my pieski nie lubimy zamaczać uszków. Tak jak mój Pan, ale to później.

zamyślony golden retriever, zamyślony goldenek

Mieszkaliśmy więc pod szmatką i wannę mieliśmy pod noskiem. To znaczy, że bardzo blisko, bo pod noskiem to miałam trawę. No i czasami uszy, bo są bardzo długie. Bardzo często szliśmy tam, aby ratować kijki. Nawet mój Pan też uratował parę i moja Pani też. To wtedy, kiedy byłam zmęczona i nie mogłam ja tego zrobić. Wiedziałam, że wtedy moje łapki chodziłyby ciągle po ziemi i zamoczyłabym uszka i nosek też. Musiałabym wtedy wyglądać jak ryba. Moi rodzice mówili, że pływałabym i czuła się wtedy jak „goldenek w wodzie„. Bardzo się śmiali, ale nie wiem z czego.

Goldenek przynosi kij, golden Retriever przynosi kij

No bo jak oddychać pod wodą? Przecież woda się lepi. Zauważyliście jak wychodzicie z wody to macie pozlepianą sierść? Ja mam- sami zobaczcie (taka śmiesznie krzywa i się robi):

Sierść goldenka, sierść golden retrievera

No i jak miałabym oddychać czymś co się lepi? Widziałam, że różni ludzie znikali w wodzie i oddychali pod nią, ale to bardzo krótko. Zaraz wypływali i dyszeli jak ja po bieganiu w słońcu. Widocznie znikanie jest bardzo męczące.

Mój Pan za to znikł tylko raz. Mówił, że przez przypadek, bo mu się łapki poślizgły. Nie ma się co dziwić- jakby chodził na czterech łapach, jak każdy normalny Golden retriever, a nie na dwóch, to nic by się nie stało. A tak? Straciłam go na chwilę z oczu i musiał jechać do weterynarza dla ludzi. Tak to jest zostawić rodziców na chwilę bez opieki…