29
Cze

Z nowej budy

Jak się zapewne domyślacie- szczekam do Was z nowej budy.
Okres pomiędzybudowy był bardzo chaotyczny, męczący i zaskakujący. Rodzice podrzucali mnie i Krewetkę do dziadków, a sami znikali na całe dnie i często wieczory, nie mówiąc gdzie idą, co będą robić i kiedy wrócą. Czasem nie było ich tak długo, że aż zastanawiałyśmy się czy czasem o nas nie zapomnieli… Na szczęście rodzice okazali się być jak bumerangi. I nie- nie okrągli, tylko zawsze powracający 🙂 Choć z tymi krągłościami to jak na moje oko też niewiele im brakuje.
Potem zaczęli wynosić z domu różne rzeczy i raptem- przenocowaliśmy w nowym miejscu. Było dziwnie, trochę strasznie (słyszałam mnóstwo nieznanych mi dotąd odgłosów) i tak jakoś spartańsko. Największy z pokoi miał już wszystkie mebelki, ale podłoga jakaś goła i nie miałam się na czym położyć- wszak ogólnie wiadomo, że goldeni kuper nie może leżeć byle gdzie, tylko z pieczołowitością musi się ułożyć na dywanie! Pokoik Krewetki straszny- mebelki i zabawki takie jak w starej budzie, ale ze ścian szczerzą na mnie zęby okropne koty i całkiem ładne motyle. Wprawdzie nie wiem czy motyle mają zęby do szczerzenia, ale jakoś tak nieswojo się tam czułam. Ostatni z pokoi, który za radą Astora miałam zasiedzieć, okazał się do tego zupełnie nieprzystosowany, bo poza stertą kartonów z nierozłożonymi jeszcze rzeczami i biurkiem, nie było tam ani skrawka miejsca choćby na mój piękny ogon. O kuprze i reszcie ciała nie wspominając. Podobnie wyglądała wówczas łazienka, kibelek i kuchnia. wszędzie puste okna, przez które wprawdzie mogłam podziwiać nową okolicę, ale też wszyscy mogli przez nie podziwiać mnie- a wiadomo, że nawet najpiękniejszej kobiety (takiej jak ja) z rana nikt oglądać nie powinien… Teraz zaczyna to wszystko nabierać kształtów i zaczynam się tu czuć coraz bardziej jak w domu. Choć właśnie powinno mi to przyjść łatwiej, bo okolica wcale nie jest mi obca.

I tu dobrnęliśmy do mego największego zaskoczenia. W ten dzień, gdy rodzice zabierali nas na pierwsze nocowanie w nowej budzie- pojechaliśmy do dziadków. Wyskakuję dziarsko z Wielkiego Srebrnego Potworzyska, przycupniętego po wesołej podróży na dziadkowym parkingu. Biegnę do babuni i tego, co najpewniej zastanę w misce (bo babunia i dziadziuś dbają o mój brzuszek). Już jestem w połowie drogi, gdy słyszę krzyki rodziców, że nie idziemy do dziadków. Opieram się, ale ostro wołają mnie z powrotem i prowadzą do bloku obok. Opieram się dalej, ale oni konsekwentnie wpychają mnie do jednej z klatek i prowadzą do miejsca, które już Wam opisałam. Tak- to nasza nowa buda, tuż przy dziadkach 🙂

Od przeprowadzki mój brzusio jest bardzo zadowolony. Bo musicie wiedzieć, że nasza zawalona różnymi rzeczami kuchnia przeobraziła się w prawie pustą kuchnię, z kuchenką na środku, do wczoraj nawet nie podłączoną i lodówką w rogu pomieszczenia. W związku z tym kochana babcia przyjmuje nasze stado na obiadkach. A my czekamy aż zamówione przez rodziców mebelki w końcu do nas dotrą i będzie można zacząć normalnie funkcjonować. Choć mi tak niekoniecznie się do tego spieszy– babcia świetnie gotuje! 😉 Rodzice mówią, że jeszcze dużo jest do zrobienia, co również mnie cieszy, bo drugi dziadziuś i babcia przyjeżdżają pomagać. A ja lubię, jak w domu jest dużo bezsierściowców. Ale tak na prawdę, to czekam aż już wszystko będzie zrobione, bo na ten okres rodzice zapowiadają parapetówkę. Wiecie- głaskanko, szamanko, kupa bezsierściowych rąk i nóg i pyszczków– jednym słowem raj!

Mimo początkowej niepewności i obawy, wszystko zaczyna się układać pozytywnie. Przyzwyczajam się do tego miejsca, a nawet chyba jest mi tu lepiej niż w starej budzie. I Krewetka jest radośniejsza i miejsca więcej i rodzice wyglądają na szczęśliwych, choć mocno jeszcze zmęczonych. Wiem, że ten miesiąc był dla nich trudny, bo kilka prac mieli na głowie i remont i przeprowadzka i sprawy papierkowe, których nie lubią. Mało czasu mogli nam poświęcić. Ale wiem, że czeka nas teraz trochę spokojnych dni i wkrótce zaczniemy się już na poważnie cieszyć z tych zmian. I z całego serca, wszystkim pieskom i ich rodzinom życzę, by wszelkie czekające ich w życiu zmiany, były dla nich źródłem radości, nawet jeśli w pierwszym momencie napawają strachem! I mam nadzieję, że moja siostra Wena, odnajdzie się w swojej nowej budzie równie dobrze, jak ja w swojej!

A teraz idę rozłożyć kuper na dywanie, który już zdążył się zmaterializować w dużym pokoju 😉

7 szczeknięć jak na razie

ASTOR
 1 

WSZYSTKIEGO DOBREGO NA NOWYM MIEJSCU, A PAMIĘTASZ, CO ŚNIŁO CI SIĘ PIERWSZEJ NOCY? – TO PODOBNO SIĘ SPRAWDZA. ŻYCZĘ CI WIĘC KOLOROWYCH SNÓW, ZADOWOLENIA Z NOWEJ BUDY I NIE ZAPOMNIJ O KORZYŚCIACH Z PARAPETÓWKI- SZAMANKO, GŁASKANKO I PEŁNO GOŚCI. BAW SIĘ MIŁO.

Lipiec 1st, 2012 o 21:37
 2 

Nie pamiętam pierwszego snu- tak się skupiłam na tych dziwnych odgłosach, ze mało pospałam. Ale z pewnością nie było to nic złego. Dzięki za życzenia!

Lipiec 2nd, 2012 o 10:14
Phoebe
 3 

Hauuuu!!!
Witaj Nalu! Ciesze sie, ze masz nowa Bude i tak cudownych Rodzicow!!!
U nas po staremu… nasza Krewetka- Julcia czestuje sie moim jedzeniem, je z podlogi, jak ja, usiluje pic z mojej miseczki :). Dzieli sieze mna swoim jedzeniem, zaczyna byc pozyteczna ;).
i tyle z dobrych wiadomosci… w pniedzialek prawie nie stracilam zycia… zaatakowal mnie amstaf ( pies). dobrze, ze Tatus stal obok i mnie uratowal. Mam zmasakrowane ucho, mnostwo szwow ( tak to Mamusia nazywa), a ten piesek jeszcze pogryzl wlasnego Tatusia ;(. dobrze, ze naszej Julci wtedy nie bylo !!!!
Boli mnie to uszko, ale nie to jest najgorsze…. boje sie z domu wychodzic ;(.
Merdam ogonkiem do Ciebie, najweselej, jak potafie 🙂
I pamietaj, ze my- psiatka, nie przyzwyczajamy sie do miejsca, tylko do ludzi, a Ty masz fantastycznych Rodzicow, Dziadkow i Krewetke!!!
Haaaauuuu

Lipiec 7th, 2012 o 00:49
 4 

Mam nadzieję, Phoebe, że uszko Ci szybko wyzdrowieje. A jak przestanie boleć, to z czasem zapomnisz, że pozadomie bywa straszne, bo przecież przez całą resztę czasu jest fantastyczne! Na pocieszenie zdradzę Ci tajemnicę wszystkich Krewetek- im są starsze, tym więcej się dzielą jedzonkiem 🙂
Pozdrawiam i trzymam końcówki łap za szybkie wyzdrowienie!

Lipiec 7th, 2012 o 10:57
Falco
 5 

Witaj Nalu 🙂
Mam nadzieje ,ze szybko polubisz nowa bude i bedziesz sie w niej czula bardzo dobrze.
U mnie tez male zmiany,ostatnio mielismy gosci przez cale dwa tygodnie,ale bylo wspaniale.
Przyjechali do nas ciocia z wujkiem i Kubusiem.Kubusia juz znalem, bo to On razem z moimi rodzicami odbieral mnie z mojego pierwszego domku,ale ciocie i wujka zobaczylem pierwszy raz i zapalalem do nich miloscia wielka,a w szczegolnosci do cioci bo ona naprawde rozumiala moje potrzeby. Nie zeby rodzice mnie nie rozumieli,ale ciocia to chyba w zeszlym zyciu byla Goldenkiem.Pozwalala w nocy spac ze soba w lozku,nie krzywila sie jak ja podgryzalem,no i miziala mnie calymi dniami z przerwami na spacerki. Troche mi szkoda ze juz wyjechali. Bede tesknil,ale zostal jeszcze Kuba i teraz do niego w nocy chodze spac 🙂
Co prawda mama troche kreci nosem jak wskakuje do lozka,ale nic to,ja tez sobie jeszcze zdaze wychowac. Dzisiaj w nocy spalem u rodzicw w lozku i oni nawet tego nie poczuli,dopiero rano jak tato sie obudzil to myslalem ze bedzie draka,ale On tylko powiedzial „Franiu,cholero jedna kto ci pozwolil wpakowac sie nam do wyrka?”
Ze co,ze niby ja to ta jakas „Cholera” jestem,czy cos?
Nalu obszczekuje Cie bardzo przyjaznie i czekam na nastepne relacje z Z zycia Twojej rodzinki

Lipiec 9th, 2012 o 09:48
Phoebe
 6 

Dziekuje, Nalu, za slowa otuchy!!! Niestety ucho bardzo mnie boli ( Mamusia mowi, ze ropuje, czy cos i nie wiadomo, czy nie beda mi zakladac nowych szwow- wiesz- tych fajnych nitek, ktore mozna wydrapac i wygryzc).
A jak u Ciebie? Zaklimatyzowalas sie w nowej Budzie i masz juz nowych kolegow z wesolymi kuprami?
Szkoda, ze nie ma Cie w moim sasiedztwie, byloby nam tak wesolo!!!
Nosek o nosek, ogon o ogon, kuper o kuper, itd….
Haaaauuuu

Lipiec 9th, 2012 o 23:13
 7 

Jestem pewna, ze z Twoim uszkiem prędzej czy później będzie wszystko ok. Potrzeba jedynie dobrego ludzia, który o to zadba (to już masz) i czasu. Mi też potrzeba było trochę czasu, ale już mi super w nowej budzie. Niedługo poszczekam coś więcej.

Lipiec 10th, 2012 o 12:58

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść