Ostatnio zastanawiałam się, jak wyglądałoby moje życie, gdybym umiała mówić? Wprawdzie mama rozumie mnie całkiem dobrze, tata niekiedy, a Hana nigdy, ale ogólnie żyje mi się dobrze. A gdybym umiała mówić?

Mogłabym przyjść i powiedzieć „JEŚĆ!”, kiedy w misce pusto. Teraz przychodzę i patrzę się jak kot ze Shreka i liczę na domyślność (o ja naiwna).

Mogłabym zawołać „siuuuusiu” (jak Hana) i spacerek gotowy. A nie łazić od taty do drzwi (wiecie, ile kilometrów miesięcznie robię? Ja też nie- a szkoda).

Gdy tata wołałby mnie na dworze, abym przyszła, mogłabym mu z gracją powiedzieć „nie” i nie łudziłby się biedak, że się go posłucham. Zresztą ma w domu kobietę, dziewczynkę i suczkę- powinien się już nauczyć sam z siebie.

Byłoby pięknie. Wyobrażam sobie, jak brzmiałby mój głos. Byłby delikatny i zmysłowy, a jednocześnie stanowczy. I brzmiałby inteligentnie. I byłby tak miły, że wszyscy chcieliby go słuchać. Dzięki temu mogłabym sterować ludźmi i przejąć władzę nad światem, aby wszyscy mnie głaskali. O!

 

A Ty zastanawiałaś/eś się kiedyś, jak brzmiałby Twój szczek?

 

P.S. Tata kazał mi napisać, że znów rozwija jakiś projekt, czy coś takiego i że zaprasza do poczytania o tym dziwnym sporcie, w którym się czymś rzuca w coś. Zapraszam więc: Dart news.

3 szczeknięć jak na razie

Globus6
 1 

Nie przesadzaj z tymi planami przejęcia władzy – daj biednym dwunogom trochę luzu! Niegdy się nie zastanawiałam jak by brzmiał mój szczek. To byłoby chyba coś koło psa średniej wielkości, jak spaniel lub toller.

Maj 30th, 2012 o 16:38
Homer
 2 

Nalia proszę pomóż mi jestem młodym pieskiem goldenkiem bardzo miłym i kochanym dla dzidziusia mojej mamy ale jak mama da mi kość nie opanowałem się i ugryzłem malucha takie to małe 3 latka a ja ugryzłem mimo przestróg mamy jak sobie z tym poradzić Nalia pomóż proszę. Zaznaczę że mam dopiero 10 miesięcy ale jestem bardzo duży i mam dużo siły wszyscy mnie kochają a ja zrobiłem krzywdę maleństwu jak nad tym zapanować? Czekam niecierpliwie na odpowiedź. Serdecznie pozdrawiam Homer.

Czerwiec 10th, 2012 o 05:31
 3 

Drogi Homerze!
Z pewnością zostałeś za to skarcony- i słusznie, bo nie wolno tak robić. Goldenek nie powinien bronić swojego jedzenia. Jest kilka rzeczy, które Twoja rodzina może zrobić. Przede wszystkim czasem powinieneś być karmiony „z ręki” przez dzidziusia, tak żebyś wiedział, że maleństwo nie zabierze Ci pysznego kąska, tylko Ci go ofiaruje (wykonujcie pod ścisłym nadzorem rodziców). Drugi krok, który już powinni wykonać rodzice, to podchodzenie do Ciebie gdy coś jesz. Delikatnie, spokojnie, małymi kroczkami, obserwując żebyś się nie zezłościł. Jeśli sama obecność nie wzbudzi Twoich powarkiwań- mogą się pokusić o pogłaskanie Cię. Jeśli zaczniesz jedzenia bronić- powinno być Ci stanowczo odebrane. Tylko uwaga- rodzice muszą być stanowczy, ale też bardzo ostrożni, by im również się jakiś gryzek nie dostał.
A teraz jeszcze jedna uwaga. Pomimo tego, że trzeba wyeliminować bronienie jedzenia (żeby znowu się komuś krzywda nie stała)- trzeba też uszanować małą „psią prywatność”. Są pewne określone momenty w ciągu dnia, kiedy po prostu nikt nie powinien psu zawracać kupra z czystej uprzejmości i właśnie aby się nie narazić na psiego focha. Są to: spanie i JEDZENIE. A w szczególności nie powinny tego robić dzieci z tej prostej przyczyny, że dziecko nie ma u psa żadnego autorytetu i jest traktowane przez psa jak drugi pies, a nie przewodnik. Więc kiedy już przestaniesz reagować agresją gdy ktoś przeszkadza Ci w jedzeniu- poproś rodziców, żeby dali Ci trochę prywatności podczas tych newralgicznych czynności i nauczyli tego również dzidziusia.
Trzymam za Ciebie kciuki i jeszcze na koniec Cię pocieszę- mi też niezbyt się podoba, gdy ktoś do mnie podchodzi podczas jedzenia pysznej kostki. Na szczęście wiem, że ugryźć mi nie wolno, a mama wie jakie to dla mnie stresujące i pilnuje, bym miała wtedy święty spokój. Zatem, jak widzisz, trzeba po prostu współpracować 😉

Czerwiec 10th, 2012 o 12:36

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść