22
Sty

Się dzieje!

Rodzice mówią, że trwa gorący okres w ich branży i będą mieli jeszcze mniej czasu dla mnie. Nie odczułam jakoś wzmożonej aktywności słońca. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że z dnia na dzień jest coraz zimniej na pozadomiu i coraz częściej leci z nieba to białe, cudowne i zmrożone (szkoda, że prawie od razu znika…). Jednakże czasu dla mnie rodzice rzeczywiście mają malutko. Pociesza mnie jedynie fakt, że Krewetce też wymyślają zajęcia, w których sami nie muszą brać dużego udziału, więc przynajmniej nie ma tu rażącej niesprawiedliwości, że ona ma mnóstwo rodzicowej uwagi, a ja nic… No i Hania, szukając towarzystwa, coraz częściej wpada na mnie, więc nudzimy się razem.

Napisałam, że się dzieje ostatnio, bo i się dzieje. Największa zmiana w naszym życiu to ta, że taty noga w końcu odzyskała jako-taką sprawność i po dwóch miesiącach pracy w domu, tata wrócił do pracy w domu i poza domem. Wychodzi teraz co dzień rano, wraca po południu i zasiada do dalszej pracy. Mama zaczyna dzień od kawy i klikania w klawiaturę. Z mniejszymi, a czasem też większymi przerwami na mizianie mnie, Hani, posprzątanie i zrobienie żarełka, kończy klikanie w klawiaturę późną nocą. Oboje rodzice wyglądają na zmęczonych i czasem odnoszę wrażenie, że mają miliony setków tysięcy spraw na głowie. Ja mam tylko sierść, a też czasem mi ciężko. Tym bardziej cieszę się, że ten trwający właśnie miesiąc jest tak obfity w wydarzenia towarzyskie, bo jak rodzice się  towarzysko wydarzają, to wtedy nie pracują!

Najważniejsze dla naszego małego stadka było to, że we wtorek Krewetka skończyła dwa lata. Jest już zatem dojrzałym psem, a jakoś tak nie wygląda… I nie zachowuje się na istotę dojrzałą. Całkiem obca jest jej psia etykieta. Zupełnie nie próbuje witać się z innymi psami obwąchiwaniem kuprów, nie przyjmuje pozycji obronnej, ani uległej, w sytuacjach które by tego wymagały. Dobrze, że mama zawsze jest obok na pozadomiu, bo przy takim nieposzanowaniu etykiety, już dawno mały łotrzyk zostałby utemperowany przez resztę psiego społeczeństwa. A może to źle, że mama jest obok? Przez jej interwencje wyrośnie z Krewetki osobnik całkowicie nieprzystosowany do życia w stadzie. Ale nic to- nie mój kuper, nie mój problem 😉

Ważne, że do Krewetki na świętowanie (a więc też do mnie) przybyło dużo bezsierściowców, chętnie wyciągających łapy do miziania mnie. I było pełno kotów. Na szczęście nieprawdziwych kotów. Piszę „na szczęście”, bo jakoś nie przepadam za tymi osobnikami. Nie gonię ich, ani nie robię im nic złego, ale jakoś tak nie mogę zrozumieć tych stworzeń. Machają ogonkiem jak do zabawy, po czym gdy podchodzę- prychają na mnie. Mama mówi, że to normalne, że ich nie rozumiem, bo ich język ciała różni się od psiego. Sprawdzałam nawet, ale nie zauważyłam większych różnic- język badanego kota był równie różowy, giętki i mokry, co mój. W każdym razie Hanna bardzo koty lubi. Dostała więc sukienkę z kotkiem i bluzkę z kotkiem i spinki z kotkami i torebkę w kształcie koto-królika. I nawet tort był W KSZTAŁCIE KOTA!!! Hania niezmiernie się ucieszyła widząc kolejnego kota, a rodzice się przestraszyli, że nie będzie chciała dać nam go zjeść. Na szczęście Kreweta pierwsza rzuciła się do szamania, zaczynając od wyrywania i zjadania kocich wąsów. To był świetny dzień.

Z innych, bardzo ważnych wydarzeń, należy wymienić imieniny mamy, cioci i oczywiście dzień babć. Dziś jest dzień dziadków, więc też powinno być miło. Zobaczymy, jakie niespodzianki nas jeszcze w tym miesiącu spotkają. Ale wolałabym miłe niespodzianki, bo niemiła już nastąpiła. Mama znów kicha i prycha… Mam nadzieję, że szybko przestanie, bo już niedługo ma spaść dużo śniegu, a wtedy będziemy mogły w końcu z Krewetką wypróbować jej nowe sanki (nie- nie są w kształcie kota)!!! O ile rodzice będą mieli czas, żeby na nie z nami pójść…

Czekam na to z niecierpliwością, a tymczasem pozdrawiam Was serdecznie i do następnego pohauhania!

 

6 szczeknięć jak na razie

Golden-maniaczka
 1 

Cześć Nalu .
Chciałam na początku powiedzieć „Dziękuję” za nowy wpis .
Gdy nie piszesz czytam twoje stare wpisy . 😉
Chcę się też spytać czemu moja piesia sika mi po całym mieszkaniu chociaż jest przyzwyczajona do podwórka ? . :/

Styczeń 28th, 2012 o 10:17
 2 

Niestety nie odpowiem Ci na pytanie, bo nie znam szczegółów. Przede wszystkim w jakim wieku jest Twoja psinka, czy jest zdrowa i co rozumiesz pod pojęciem „przyzwyczajona do podwórka”?

Styczeń 28th, 2012 o 15:58
Golden-maniaczka
 3 

Z pojęciem „przyzwyczajona do podwórka” mam na myśli że nie sika po domu tylko piszczy pod drzwiami jak jej się chce.
A moja psinka ma rok.
I mam jeszcze pytanie .
Kiedy Coś Napiszesz?;-P

Luty 8th, 2012 o 16:57
 4 

Hej Maniaczko!
Skoro psina ma rok i sygnalizuje swoje potrzeby, a czasem zdarza się wpadka, to możliwe, że ma jakieś problemy albo fizyczne (nietrzymanie moczu, albo jakieś zapalenie dróg moczowych), albo problemy z nadmiernym emocjonowaniem się (w sensie- popuszcza, kiedy się bardzo cieszy). Jeśli wydaje Ci się, że chodzi o to pierwsze- udaj się do weterynarza. Jeśli raczej chodzi o emocje- musisz znaleźć sposób na wyciszenie niuńki.
A kiedy napiszę? Hmmm… jak szalony okres pracy rodziców trochę przystopuje i dopuszczą mnie na dłużej niż 5 minut do komputerka… Postaram się, aby to było w miarę szybko!

Luty 8th, 2012 o 23:57
Golden-maniaczka
 5 

Nalu .
Chcę się jeszcze spytać czy masz w zanadrzu jakiś konkurs .?

Luty 13th, 2012 o 16:01
 6 

Bardzo mi przykro, ale nie mam. Rodzice nie mają czasu nawet na słuchanie o moich pomysłach konkursowych. I niestety nie spodziewam się zmiany sytuacji w najbliższym czasie.

Luty 13th, 2012 o 19:27

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść