29
Cze

I po zabawie

Witajcie kochani!
Obiecałam, że wyszczekam Wam jak było, zatem szczekam. Było hau, hał, chał, chau… A na ludzki: było naprawdę iście goldenkowo cudownie. Czwartek był słoneczny, grillowy, mnóstwobezsierściasty, leniwy i obżarty. Piątek hasająco-podgryzająco-lunowy. Sobota obżarto-bezsierściasto-harrisowa (okazało się, że ciocia miała urodziny i inne ciocie wyprawiły imprezę dla niej u dziadków w domku). Niedziela to był czas odpoczynku i łapania kleszczy (babcia znalazła, a dziadek ze mnie wyrwał dwa okazy). Potem przyjechali po mnie rodzice i po uśpieniu Krewetki wszyscy odpoczywaliśmy dalej, a tata odpoczywał głośniej niż zwykle. Słowem- długi weekend się udał.

Swoją drogą, powinniście się nauczyć psiego. Zobaczcie jeszcze raz i porównajcie, ile mi zajął opis weekendu w moim, a ile w Waszym, dziwnym języku… Na pierwszy rzut oka widać różnicę. A to dopiero czubek ogona! Tak nawet ostatnio szczekałyśmy sobie z Luną, jakie to byłoby piękne, gdyby rodzice znali nasz język. O ile łatwiej byłoby się dogadać, gdybyśmy nie musiały co chwila szukać jakichś niedokładnych odpowiedników naszych słów, w Waszym, jakże ubogim języku… Eh- rozmarzyłam się trochę. Jakiś czas temu próbowałam przekonać rodziców do nauki, ale po pierwszym szczeknięciu mieli wzrok, jak za studenckich czasów, więc postanowiłam sobie darować.

A skoro przy Lunie jesteśmy, to niestety muszę Wam poszczekać również o czymś smutnym. Rodzice nie zabraniają nam wprawdzie kontaktów, ale mocno je nadzorują i ostatnio w pewnym momencie rozdzielili nas i nie pozwolili się dalej bawić. Pogrążona w smutku podsłuchałam coś o smyczy następnym razem. Jestem zrozpaczona. A wszystko to przez te moje trefne stawy… W trakcie ostatniej wizyty u dziadków trochę przegięłyśmy i zaczęłam kuleć. Potem ciężko mi było wstać i muszę przyznać, że bolało troszkę. Jak najbardziej rozumiem decyzję rodziców, ale przecież pies nie żonaty- pobawić się musi! Najgorsze, że Luna niedługo wyjedzie, a ja dalej niewybawiona. Cóż, muszę chyba znaleźć sobie jakieś hobby…

3 szczeknięć jak na razie

Ania
 1 

Wow super,ale mogło być ciekawiej 😉

Lipiec 8th, 2011 o 13:43
 2 

Witaj Nalu!
Kiedy znowu coś napiszesz a raczej jak to mówi mój 6 letnie brat „zachałczesz” ? Nie wiem jak ty ale ja mam a raczej moja Tosia ma konto na psy.pl . Pamiętasz gdy o ile się nie mylę w poprzednim wpisie napisałam w komentarzu że dostanę bezsierściowca zamiast sierściucha? Jeżeli chcesz zobaczyć jak wygląda Tośka zapraszamy : http://www.psy.pl/myspace—profile/art9979,tosia.html

A mogłabyś napisać tu w komentarzu lub w następnym wpisie czy ty masz tam konto? Jeżeli tak chciałabym ‚otrzymać” link do twojej stronki : ) Pozdrawiamy Tośka i Marta 🙂

P.S – Niedługo będę zakładała stronę a właściwie bloga bo strone tak jak ty nie wiem jak założyć.O moim piesku Tosi to też będzie jej pamiętnik.Ona oczywiscie będzie sama pisała ja tylko zrobie wygląd itd : D

Lipiec 11th, 2011 o 19:29
 3 

Witaj
Już niedługo coś wyszczekam- na razie jestem obrażona na rodziców, ale o tym w następnym wpisie 🙂
Tosia śliczna i widać, że z niej diabełek. Zaś ja nie posiadam konta na psy.pl. Rodzice zabronili mi takich miejsc, tak samo jak naszej klasy, facebooka i innych, podobnych. Ponoć z powodów ideawych czy jakoś tak… Mam swój pamiętniczek i musi mi to wystarczyć. Jak Tosia już będzie mogła szczekać na swoim, to chętnie wpadnę i poczytam.
Pozdrawiam!

Lipiec 11th, 2011 o 20:44

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść