22
Mar

Dwie twarze

Znów długo do Was nie szczekałam, więc właśnie naprawiam swój błąd. Choć to nie do końca mój błąd, a jak zwykle rodzicowy. Bo oni prawie każdego dnia, gdy nadchodzi wieczór zajmują oba komputery i udają, że pracują, odganiając od klawiatur moje spragnione łapy i uszy i trochę śliny. A w dzień do komputera nie może siąść nikt, bo od razu Krewetka pcha się na kolana ze swym kuprem, a mackami wyczynia różne dziwne rzeczy, klikając gdzie popadnie… Pewnie myślicie, że znów nikt nie ma dla mnie czasu, ale na szczęście tak nie jest. W ciągu dnia jest fajnie, choć do pewnego momentu, niestety. Już wyjaśniam dlaczego tylko „do pewnego momentu”.

Bo wiecie- szczekałam Wam niedawno, że Krewetka jest coraz sprawniejsza i coraz bardziej przypomina istotę ludziową (swoją drogą zadziwia mnie fakt, jak w jej przypadku szybko działa ewolucja– z wydającej dziwne dźwięki, bezruchowej postaci, w trochę ponad rok czasu przeobraziła się w prawieludzia). Coraz częściej się ze mną bawi, coraz lepiej rzuca piłkę i nawet zaczyna się ze mną tarmosić uzewnętrznionymi (czyli tymi bez środka, wyciągniętego przeze mnie) zabawkami. Zaczyna ze mną biegać i nawet pomyślałam już o podgryzaniu jej odnóży, ale mama wówczas powiedziała stanowcze „nie”. Darowałam więc sobie podgryzanie i skupiłam na podstawianiu jej pod pysk piłeczki. I tu właśnie pojawia się to „do czasu”. Okazuje się, że rozochocona Krewetka przeobraża się w prawdziwie złośliwą i krwiożerczą istotę. Już nie poprzestaje na tarmoszeniu ogona i piszczeniu wprost do ucha- o nie! Krewetka odkryła, że boję się balonów, więc jak tylko jakiś dorwie (a rodzice trochę ich mają, bo ponoć są im potrzebne do pracy), to zaczyna z nim za mną biegać i strasznie ją bawi, że ja uciekam. Próbowałam nie uciekać, ale to tylko spowodowało balonobombardowanie mojego pyska i kupra. W tym momencie jedynym bezpiecznym miejscem jest miejsce pod nogami rodziców i często teraz właśnie tam można mnie znaleźć. Stałam się więc psem zanogowym. Nie przeszkadza mi to jednak, bo tam jestem chroniona. Najgorsze jest jednak to, że nigdy nie wiem, kiedy Krewetka zechce pokazać swoją drugą twarz. W związku z tym nie jestem w stanie przewidzieć balonowego zagrożenia i zbieram parę balonociosów nim rodzice zdążą mnie obronić.

Zostałam również odcięta od stałego dostępu do jedzenia i wody. Przyczyniła się do tego oczywiście opisywana wcześniej istota, która jak tylko zobaczy którąś z misek na podłodze, zaraz sprawia, że jej zawartość ląduje wszędzie, tylko nie w pierwotnym miejscu przeznaczenia. Mama ze swym sprytem oraz tata ze swą stanowczością nie byli w stanie zapobiegać tym niecnym procederom (ze względu na zadziwiającą szybkość Krewetki oraz jej macek). Postanowili zatem, że chwilowo miski będą opuszczane z blatu szafki na podłogę tylko na czas szamania i wodopojenia. Na szczęście rozumieją, że wodopojenie musi się odbywać o wiele częściej niż szamanie…

Będę kończyć, bo chcę odpocząć po kolejnym dniu walk partyzanckich. Obiecuję, że znów zaszczekam do Was niedługo!

 

P.S. Tata się wtrąca znów (chyba trzeba będzie się przyzwyczaić):

Shafty dart

Lotki softip

A dla ciekawych jak zbudowana jest tarcza do darta:

Budowa tarczy dart

Dziękuję za uwagę- do następnego!

4 szczeknięć jak na razie

ASTOR
 1 

A mówiłem, że Krewetkę trzeba sobie wychować, a mówiłem, mówiłem. Pozdrawiam serdecznie, byle do wiosny
Astor

Marzec 23rd, 2011 o 16:47
danusiak
 2 

Nalusiu nie przejmój się Krewetka z tego wyrosnie.

Marzec 23rd, 2011 o 18:44
Tata Nali
 3 

Eeee tam- ja tu na bieżąco Nalę obserwuję i muszę powiedzieć, że balonociosy powodują u niej radosne merdanie ogonem, więc chyba się nie denerwuje.

Dodatkowo ucieczki przed krwiożerczą krewetą powodują odkrywanie w domu zupełnie nowych ścieżek i zakątków… nawet takich o których istnieniu nie miałem pojęcia! A to jest już wyczyn na kilku metrach kwadratowych mieszkania 😉

Pozdrawiam czytelników!

Marzec 23rd, 2011 o 22:08
Zuzia
 4 

Hej Nalu !

Ty to masz życie z krewetką! Skoro my rośniemy to krewetka też będzie duża i wtedy może będzie się z Tobą bawila jeszcze troszkę musisz wytrzymać 🙂

Lizuchy dla Ciebie ;*

Marzec 25th, 2011 o 23:09

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść