Powrót! 2012-09 Grudzień 2010
Listopad 2010 Zabawa z krewetką 13.09
Kochamy się i jeść 26.08 Zielony jęzor 28.07.2010
Nad morzem 2010 (09.07.2010)
Wypad do Sarbinowa. Pozdrawiam plażowiczów!
Ja+krewetka=sen (13.07.2010)
Na weekendowych wczasach (05.06.2010) Spacerek jeziorny, yyy- jeziorkowy (03.06.2010)


Page:   1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15

Golden Retriever na działce u babci

To znowu ja! Ja- czyli Nala, piesek rasy Golden Retriever oczywiście. Pamiętacie jak za pierwszym razem pisałam, że właściciele wsadzili mnie do takiej dużej czerwonej klatki? No więc dzisiaj znowu się to zdarzyło. Obudzili mnie z samego rana, abym wyprowadziła ich na spacer, a potem spakowali moje rzeczy (pozwoliłam?!?!?) no i pojechaliśmy.

Właściciele na podróż dali mi:

– nową piłkę;

– kość do gryzienia;

– kość do gryzienia;

– inną kość do gryzienia;

– koc do gryzienia;

– Panią na tylnym siedzeniu do gryzienia;

Mimo tego było trochę nudno no i za gorąco trochę. Poszłam spać, bo co się będę męczyć, kości blade?

Jak już czerwony potwór stanął i nas wypluł to okazało się, że poszłam do innego domku. Myślałam, że znowu mnie zostawią gdzieś indziej i że moje życie już zawsze tak będzie wyglądać i że wolę się już zabić niż być takim zwierzem przechodnim… Okazało się jednak, że moi właściciele zawieźli mnie do nowej zabawki! Zabawka nazywała się Trop. Była chyba jednak trochę zepsuta, albo baterie były już słabe w tamtym psiaku, bo nie chciał biegać ze mną za bardzo. Powiedziałam mu więc, że jak jest taki arystokrata, to niech się ode mnie odczepi po prostu. Odczepił się, bo i tak na mnie nie zwracał za bardzo uwagi… Podejrzewam nawet, że mnie nie słuchał. A niech to. Szkoda, że nie ma zdjęć tamtego psa- może następnym razem moi Państwo przestaną się obijać.

Następnie Golden Retriever (czyli ja) pojechał na zieloną Ziemię. Było dużo trawy i drzew i kwiatów i trawy i krzewów. Mówiłam już, że było dużo trawy? Bawiłam się tam z dziećmi (już wiem, że te małe stworzenia, bez sierści, chodzące na dwóch łapach to dzieci). Tak się zmęczyłam, że jak zwykle zasnęłam i dalej nie pamiętam aż do czasu kiedy musieliśmy już iść z Zielonej Ziemi. Ale co to?!? Moich właścicieli nie ma. No i masz babo kość- rzeczywiście chcieli mnie zostawić. Uśmiechnęłam się więc do nowej Pani i poszłam za nią. Przecież nie mogę zostać na zimnie na noc? No i kto by mi jedzonko dał?

Było miło. Dostałam wodę i jedzonko, poobgryzałam nowe mebelki jak nikt nie widział. Moi właściciele chyba się jednak rozmyślili i stwierdzili, że wezmą mnie spowrotem i zabrali mnie w środku nocy. Później mówili, że byli w pracy i że byłam dzielna bardzo bardzo mocno. Aby pokazać, że nie jestem zła, to w czerwonym potworze położyłam się NA moim Panu i zasnęliśmy, a moja Pani walczyła z potworem, kręcąc jego uchem w lewo i prawo i depcząc co chwila po jego zębach.

Golden Retriever Nala pozdrawia bezsierściowców!

Galeria zdjęć Golden Retriever Nala

Strona 135 z 139« Pierwsza...102030...133134135136137...Ostatnia »
L