Archive for Kwiecień, 2011

13
Kwi

Wiosna

   Posted by: Nala    in Hauchiwum

Witajcie wiosennie!

W końcu słoneczko częściej pokazuje swe oblicze i robi się zielono i ładnie. Coraz więcej bezsierściowców na podwórku i coraz więcej piesków jest tam na tyle długo, że mogę się wreszcie wyhasać. I wszyscy się cieszą. I nawet ptaszki coraz bardziej drą ryje i ogólnie jest fajnie.

Jakoś tak mniej mi teraz gorąco, bo chyba udało mi się zrzucić zimowe okrycie. Mama się cieszy, bo moje futro lata po domu dopiero wieczorem, a nie tuż po odkurzeniu. Krewetka częściej się do mnie przytula, bo już nie zostaje jej po tym kołderka mego puchu na pysku. I tata bardziej się cieszy, choć nie zanotowałam, by przeszkadzało mu moje futerko. Spędzamy teraz dużo czasu na zewnątrz domku. Krewetka potrafi już poruszać się po zewnętrzu na własnych odnóżach, więc mama, pozbawiona krewetopojazdowego balastu, zabiera na spacerki również mnie. Jest to cudowny czas, bo Krewetka potrafi już rzucać patyczki! A jak nie rzuca patyczków to po prostu się ganiamy, albo kopiemy dołki. Jak wracamy do domu, to przeważnie nadajemy się już tylko do kąpieli, ale na szczęście nikt nie robi z tego faktu żadnego problemu. Zresztą mama też często nadaje się tylko do kąpieli, więc nawet nie jest na dobrej pozycji do zwracania nam uwagi na nasz mały brudek. Ponieważ jest tak ładnie- często po powrocie taty z pracy wybieramy się wszyscy jeszcze raz na spacer. Tym razem jednak Krewetka korzysta ze swego pojazdu, a ja muszę iść grzecznie koło niego. Na smyczy… Ale wiecie- lepsza zepsuta kość, niż nic!

Mi tam się podoba teraz wszystko- łącznie z cudowną bryzą, która w tym roku szczególnie często wieje. Rodzice mają na nią trochę inne określenie, ale nie zacytuję, bo mi nie wypada. Napiszę tylko, że bardzo tego wiaterku nie lubią. Krewetka też nie wygląda na zbyt szczęśliwą, gdy jej wiatr uszy rozwiewa (a musi mu być trudno, bo Kreweta jest na pozadomiu zawsze w czapce). Odwraca wtedy pysk w drugą stronę i tak dziwnie go nadyma, że wygląda jak księżyc w pełni, robiący właśnie to grubsze. Ten, kto ją właśnie niesie (przeważnie mama lub tata, rzadziej ja i to chyba też tylko przez przypadek, bo Krewetka właśnie się o mnie potknęła) zasłania ją sobą i obmyśla plan ewakuacyjny z pozadomia. Ja bardzo chętnie zasłaniam sobą Krewetkę, bo wtedy więcej bryzy wieje na mnie! Czuję się wówczas jak gwiazda filmowa, której wiatr rozwiewa włosy i podwiewa…yyy…chyba się trochę zagalopowałam. Ale- uwielbiam wiatr. A najbardziej to chyba za to, że mogę udawać, że nie słyszę rodziców i dalej robić to, czego akurat chcieli mi zabronić. A oni wtedy wcale nie są źli, bo wierzą, że nie słyszałam…Naiwni…

Fakt, że im Krewetka większa, tym ja wieczorem bardziej zmęczona… Ale coraz bardziej szczęśliwa!!! Kocham wiosnę!

2
Kwi

Sprostowanie

   Posted by: Nala    in Hauchiwum

Dziękuję Katarzynie za słowa otuchy. Cieszę się, że mogę liczyć na czytających me wyszczeki bezsierściowców. Muszę jednak zamieścić tu małe sprostowanie…

Mianowicie- mam sierść. Mam jej całkiem sporo, pomimo cowieczornych maminych zabiegów usuwania jej szczotką z mojego kupra. Cały poprzedni wpis był tylko żartem prima-aprilisowym, czy jak to tam się mówi. Mam nadzieję, że nie macie mi za złe tego małego wybryku 😉

Pozdrawiam Was serdecznie i do poszczekania!

Strona 2 z 3123