Archive for Lipiec, 2009

5
Lip

Opuszczona fabryka benzyny syntetycznej w Policach

   Posted by: admin    in Hauchiwum

Opuszczona fabryka benzyny syntetycznej w Policach

Zwykle opowiadam Wam o tym, co się u mnie dzieje, gdzie byłam, co zrobiłam. Dzisiaj jednak (chcąc nie chcąc) muszę Wam opowiedzieć o miejscu w którym NIE byłam! Stwierdzam jednak, że warto wiedzieć, że takie coś jest i jak wygląda. Ja tam nie byłam, gdyż rodzice stwierdzili, że dla mnie jest to miejsce zbyt niebezpieczne i że jestem jeszcze za malutka (HA! Mówiłam, że jestem mała!).

Jeśli nie czytałaś/czytałeś to zerknij też na: Kłomino | Gródek | Miasto widmo

Fabryka benzyny syntetycznej w Policach

Opuszczona Fabryka paliwa syntetycznego stoi w Policach (miejscowość niedaleko Szczecina). Niezwykle wielki obszar terenu, na którym można zobaczyć ruiny, gruzy, tunele, przejścia i co tylko dusza odkrywcy zapragnie. W czasach swej największej działalności fabryka zajmowała powierzchnię 1500 ha i pracowało w niej 27 tysięcy pracowników.

Niestety, jako że czas powstania fabryki przypadł na okres II wojny światowej, więc do pracy były zmuszane osoby z obozów pracy, obozów jenieckich. Szacuje się, że około 30.000 więźniów pracowało w fabryce w Policach, z czego nawet 13.000 zginęło z wycieńczenia, braku opieki czy po prostu zostało zamordowanych…

Fabryka była w czasie wojny bombardowana przynajmniej 15 razy. Tak też zakończyła się jej produkcja.

Fabryka wytwarzała beznzynę syntetyczną, potrzebną wojskom niemieckim.

Police opuszczona fabryka

Opis może nie brzmi goldenkowo (tata mi pomagał i wszystko zepsuł), ale zobaczcie zdjęcia i film z wyprawy:

Fabryka benzyny syntetycznej Police

Police opuszczona fabryka

Opuszczona fabryka w Policach

{youtube}0IG1m75GgZc{/youtube}

Ruiny fabryki Police

Ruiny fabryki benzyny Police

Pełna galeria zdjęć z fabryki: Opuszczona fabryka

Więcej informacji znajdziecie na stronach:

http://www.fabryka.police.info.pl/historia51.htm

http://fabryka.wp24.pl/

http://pl.wikipedia.org/wiki/Fabryka_benzyny_syntetycznej_w_Policach

http://www.skarb.police.pl/historia.html

http://www.opuszczone.com/galerie/police/index.php



2
Lip

Kto włączył ogrzewanie?

   Posted by: admin    in Hauchiwum

Kto włączył ogrzewanie?

Niebo w końcu przestało siusiać i już zaczynałam cieszyć się z długaśnych spacerków i wesołych połąkowych fików, kiedy jakiś niemądry bezsierściowiec podkręcił zbytnio ogrzewanie na podwórku, przez co dłuższy pobyt tam graniczy teraz z cudem. Dodatkowo grozi odwodnieniem goldenkowego kupra (i całego goldenka), a także poparzeniem przepięknych, pachnących uraczą wonią łapeczek. Bo każda goldenkowa łapeczka wonieje przecież wczesnowiosenną, nie całkiem świeżą trawą, mułem z długowiecznych kałuż i innymi wspaniałościami. Ale nie o tym miałam pisać.

Golden Retriever frisbee

Na dworze jest upalnie, zatem przebywamy na nim krótko, trochę dłużej jak słoneczko już pójdzie spać. Ale nawet wówczas jest parno i duszno, ciężko się oddycha i ciężko przekłada łapki, aby posuwać się dalej. Czuję się przez to zupełnie niegoldenkowo, bo jestem teraz wybrakowana. Zgubiłam gdzieś moją energię, choć szukam jej i dyszę i dmucham zupełnie jak to wielkie żelastwo, które do poruszania się potrzebuje dwóch bardzo długich kijków, bo bez nich nie wie gdzie ma jechać. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że rodzice też są całkowicie wybrakowani i dyszą i dmuchają nie gorzej ode mnie, a cały wolny czas spędzają na swoim posłaniu, bądź w wannie. A co do wanny właśnie- odkryłam ostatnio jak wspaniałym jest ona przyjacielem.

Golden Retriever w wannie

Po powrocie z ostatniego dziennego hasania było mi przegorąco. Ledwo miałam siły na przemieszczenie się z czerwonego potwora, który stał się ciemny, do domu, choć prawie odpuściłam sobie hasanie. Wtedy mama zawołała mnie do łazienki i kazała wejść do wanny. Początkowo zdziwiłam się ogromnie, bo nie miałam na sobie ani odrobiny pospacernego błotka, ale jako grzeczna dziewczynka postanowiłam posłuchać niezrozumiałego polecenia. I wtedy, po wejściu do wanny, polecenie się zrozumieniło. Jej brzegi dawały cudowny chłodek mojemu ciałku, a wylatująca z wannowego kija woda, oprócz tej samej właściwości, dodatkowo gasiła me goldeno-smocze pragnienie. Poczułam się cudownie i nie miałam już ochoty stamtąd wychodzić. Rodzice rozumieli mnie całkowicie i wcale nie poganiali, tylko tata coś tam mruczał, że on też chce do wanny. Musiał wiedzieć że jest mi cudownie i chciał dołączyć, żeby było mi jeszcze lepiej. Kochany tata!



Strona 2 z 212