Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

2
wrz

Golden Retriever i drugi Golden Retriever

   Posted by: admin

Golden Retriever i drugi Golden Retriever

Dziś od samego rana myślałam, że będę się ogromnie nudzić, skoro wszystkie małe bezsierściowce znów poszły do szkoły i tylko ja zostałam z moimi rodzicami. A oni ostatnio ciągle mówią, że nie mają tyle sił, by bawić się ze mną tyle, ile ja chcę. Chyba powinnam mieć więcej rodziców?

Próbowałam ich trochę odciążyć i zaczęłam się bawić taką cieniutką, wymienialną, nanożną sierścią mojej Pani (raj stopy? Rajstopy? Rajsto py?). Początkowo było fajnie, bo tak się fajnie rozciągała (ta sierść, nie moja mama!) i zakręcała wokół mojego noska i łapek. Ale potem chyba już była zmęczona, bo przestała się bronić i zaczęła wpuszczać moje ząbki do środka i nawet zostawiała dla nich miejsce wtedy, gdy one już nie chciały w niej być. To już nie było takie zabawne.

A już w ogóle nie zabawne było, jak do pokoju weszła mama i zauważyła, że bawię się jej sierścią? Zabrała mi ją i wrzuciła do reklamówki, którą potem oddała Panom w dużym, pomarańczowym potworze, którzy co dzień rano zabierają bardzo dużo rzeczy z tego małego budynku przed blokiem babci. To było zupełnie niesprawiedliwe! Ci panowie mogą się bawić sierścią mojej Pani a ja nie! A poza tym oni wzięli sobie bardzo dużo zabawek z tamtego budynku, a ja miałam tylko tą jedną sierść! Ale nic to, jako porządny Golden Retriever nie mogę się obrażać.

Zaczęłam więc zachęcać do zabawy moich rodziców. I wtedy kochany tatuś postanowił, że zabierze mnie na spacer. Wziął ze sobą freesby i zaraz po wyjściu z domku zaczęliśmy się bawić. Podawałam zabawkę mojemu Panu, a on wtedy bardzo się cieszył i ćwiczył rzucanie. Powinien sobie sam za nią biegać, ale wiem że Wy, bezsierściowce, szybko się męczycie, więc wyręczałam go w tej czynności. Chyba był mi wdzięczny za to poświęcenie, bo często mnie głaskał i uśmiechał się. A potem wiecie co się stało?

Golden retrievery, goldenki, dwa golden retrievery, dwa goldenki

Pamiętacie jak pisałam, że spotkałam pieska zupełnie takiego samego jak ja? No to dzisiaj spotkałam pieska bardziej zupełnie takiego samego jak ja! Bo też był ode mnie większy i miał dłuższa sierść, ale poza tym to też był goldenkiem, a w dodatku też dziewczynką! Bawiłyśmy się chwilę (co u goldenków oznacza, że obie się już zmęczyłyśmy), po czym Pani powiedziała, że musimy już iść do domu, bo zaraz będzie obiad, a jeszcze przed nim musi mnie umyć, bo jestem cała w błocie.

Golden Retriever i drugi golden retriever, goldenek i drugi goldenek

Jakim błocie? Przecież byłam całkiem czysta! No może łapki i brzuszek i pyszczek i ogon trochę mniej, ale nie było tak źle. Ale wiem już, że nie ma się co z nimi szczekać, bo i tak postawią na swoim. A poza tym bardzo lubię ten kijek, z którego kapie woda, no i wycieranie po myciu, więc ochoczo wróciłam do domku. Kąpiel była jak zwykle mokra, więc fajna. I ręcznik znów chciał się ze mną gryźć- też fajnie! A myślałam, że będę się dziś nudzić?

golden retriever kąpiel, goldenek kąpiel

A na koniec macie zupełnie Golden Retriever’owy film (zupełnie, bo podwójnie, a podwójnie bo są dwa psy Golden Retriever) do obejrzenia:

Film oczywiście w dziale filmy z Golden Retriever

Czemu Golden Retriever nie poszedł do szkoły

Ależ dzisiaj był wspaniały, goldenkowy dzień! Jak wiecie, wszystkie małe bezsierściowce wróciły do szkoły. Ja akurat byłam na spacerku, który mi się należy jak psu buda.

To takie powiedzenie- nie wiem, czy znacie. Chodzi o to, że każdy pies powinien mieć budę, w której może mieszkać. Powiedzenie to było używane dawno temu, zanim się urodziłam, a dzisiaj już nie ma po co go używać, bo psy mieszkają w domkach i traci ono cały sens. A więc jak ktoś mówi do Was, że coś należy Wam się jak psu buda, to:

– albo uważa, że jesteście psem;

– albo myśli, że nie macie gdzie mieszkać;

W tym i w tym przypadku można się obrazić.

Golden Retriever, goldenek, golden

{loadposition advert2}

No i byliśmy na spacerku i patrzę, a tam pełno maluchów idzie. Zaczęłam merdać ogonkiem. Tak merdałam, że  się zapomniałam i za mocno to zrobiłam. A że ogon nie jest już mały, ani lekki, a ja cała jeszcze trochę malutka, to mnie przeważyło i musiałam usiąść, bo bym się wywróciła. Moi rodzice mnie wtedy pochwalili, że nie pobiegłam, tylko usiadłam i czekałam. Dobrze, że nie wiedzą jak było naprawdę…

Niestety wszystkie dzieci się chyba spieszyły, bo nie przyszły do goldenka, aby się pobawić. Było mi smutno trochę i wtedy przypomniałam sobie, że ja też mam iść do szkoły! A przynajmniej tak rodzice mówili. „Golden Retriever będzie dużym psem i powinien przejść przeszkolenie w szkole”- mówili. W sumie bezsierściowce też będą duże (chociaż wolniej rośniecie), więc muszą się szkolić tak jak ja. Wszystko się zgadza.

A właściwie prawie wszystko. Skoro one dzisiaj szły do szkoły, a ja nie, to… To nie wiem co, ale coś tu nie gra. Może umiem od nich więcej i dopiero dołączę później? Chyba nie, bo taka Kasia na przykład (znacie ją- już o niej i o Martynce i o Ani pisałam) też dzisiaj rozpoczęła naukę, a wie więcej ode mnie. No i ona ma telefon komórkowy, a ja nie! Może to w tym problem? Większość dzieci, które szły miały to coś, a ja nie (o czym pisałam w artykule, gdzie Golden Retriever chce mieć komórkę).

No więc wniosek jest prosty– najpierw muszę dostać komórkę, a wtedy będę mogła iść do szkoły. W sumie znowu się wszystko zgadza. Jak inaczej rodzice by mnie stamtąd odbierali? No właśnie!! Rodzice!! Przecież ich nie byłoby ze mną w szkole… Jako Golden Retriever bardzo nie lubię nie-mienia rodziców koło siebie. Wolę, gdy ich widzę i pilnuję, aby nie narobili głupot. Tak się zawsze boję jak idą do sklepu, czy nie zrobią głupoty i nie zapomną kupić goldenkowi zabawki (tata mówi, że mam to po mamie, więc to nie moja wina). Ale póki co można na nich jeszcze polegać na szczęście. A jak coś jest nie tak, to zawsze mogę ich ukarać- zobaczcie sami:

Golden Retriever wchodzi na panią, goldenek wchodzi na panią

Oprócz tego, jak ładnie zrozumiałam, czemu nie idę jeszcze do szkoły to mam pełno do roboty. Wy- bezsierściowce, duże i małe, macie beztroskie życie. A ja? Taki golden jak ja ma pełne łapy roboty. A, że łapy mam cztery, to pomyślcie sobie jak ja się muszę nagłowić, aby wszystko zrobić jak należy. Kiedyś Wam opowiem znowu (bo już kiedyś pisałam o tym w skrócie) bardzo dokładnie co muszę robić, a dzisiaj zdradzę Wam tak ogólnie.

– spać

– jeść

– dać się głaskać

Na samą myśl się zmęczyłam strasznie, więc idę spać. Wy też tak zróbcie o tej godzinie która jest teraz. Wtedy będę mogła Wam życzyć Golden Retriever’owych snów!