Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

22
paź

Golden Retriever i emerytura

   Posted by: admin

Golden Retriever i emerytura

Mama przyszła dziś do domu bardzo zła i powiedziała, że jak ten… yyy… tego słowa nie znałam, ale chyba było brzydkie, więc go nie napiszę… W każdym razie, mniej więcej tak to było: „jak ten miły Pan nie pójdzie w końcu na emeryturę, to mama mu w tym pomoże”. I jeszcze, że jest pewna, że inni jej pomogą w tym pomaganiu i pewnie jeszcze piwko postawią, jak ten miły Pan wyfrunie przez okno! Nie wiedziałam, że bezsierściowce potrafią latać… I nie wiedziałam też, że moja mama lubi tak bezinteresownie pomagać innym. Chyba powinnam się na niej wzorować. Zastanawia mnie tylko, dlaczego  była taka zła? Pewnie ktoś nie chciał, żeby ten Pan szedł na emeryturę (gdziekolwiek ona jest), a on bardzo chciał, a mama pewnie bardzo lubi tego Pana i chciała, żeby jego marzenie się spełniło. Swoją drogą skoro on tak bardzo chciał tam iść, to aż mnie zaciekawiło jak jest na tej emeryturze i gdzie trzeba iść, żeby się w niej znaleźć. Pewnie jest bardzo daleko, skoro nigdy tam nie byliśmy. I już sobie wyobrażam, jak musi tam być cudownie, skoro ten Pan marzył o byciu tam. Na pewno jest tam dużo zieloności i różnokolorowe, różnowielkościowe piłeczki i kostki pod każdym drzewem i całe mnóstwo Goldenów do zabawy… Ja chcę na emeryturę!!!

Golden Retriver język

Mój tata powiedział, że aby dojść do emerytury, to najpierw trzeba bardzo długo i bardzo ciężko pracować przez całe życie. Skoro pracuje się przez całe życie, to kiedy dochodzi się do tej emerytury? Już po życiu? To znaczy, że emerytura to takie niebo. Kojarzycie, prawda? Jeśli nie to Wam wytłumaczę:

Niebo, to takie miejsce, gdzie idzie się, jak już się zaśnie na zbyt długo. Aby się tam dostać, trzeba być grzecznym przez całe życie, a więc:

  • nie niszczyć niczego
  • słuchać rodziców
  • przychodzić zawsze, gdy rodzice wołają
  • słuchać rodziców

W niebie dostaniemy za to nagrodę. Będziemy całe dnie siedzieć na chmurce, jeść kostki, słuchać chóru pieskowego i grać na szczekarfie. Poza tym będziemy cały czas mogli myśleć o tym, jacy byliśmy grzeczni i cieszyć się całymi dniami. Będziemy radośni i uśmiechnięci. Natomiast w chwilach wolnego od tej pracy, będziemy myśleć jak świetnie było nam na Ziemi.

No właśnie, czyli dziś się dowiedziałam, że emerytura to niebo. Więc chciałam powiedzieć temu Panu: „Niech się Pan nie martwi- jeszcze Pan zdąży!”.

Golden Retriever liście

Poza tym, że dowiaduję się ciągle nowych rzeczy i jestem ciągle coraz mądrzejsza, to dzieją się też te standardowe wydarzenia. Odwiedzają mnie bezsierściowce, uczę się chodzić na smyczy, dostaję przysmaki, oglądam filmy i chodzę do parku. Często z Fox’em, a czasem także z moją mamą i ciocią Fox’a. One jednak nie są ważne tutaj, bo nie biegają za patykami i nie kopią z nami w ziemi. Zdjęcia z naszej ostatnbiej wyprawy możecie obejrzeć jak zwykle w galerii zdjęć Golden Retriever:

Fox, ja i liście

19
paź

Golden Retriever ma gości

   Posted by: admin

Golden Retriever ma gości

Wczorajszy dzień był inny niż wszystkie inne dni. To znaczy był taki sam jak inne dni, bo wstaliśmy, byliśmy na dworze, jedliśmy, bawiliśmy się i poszliśmy spać całkiem normalnie. Jednak zupełnie inny, bo wydarzyło się coś nowego. Mianowicie-miałam gości. I to nie byle jakich, bo odwiedzili mnie Babcia z Dziadkiem. Ci od Tropa. Ale Tropa nie było, bo się rozchorował biedaczyna. Pewnie też zjadł coś spoza domku, tak jak ja, kiedy ostatnio byłam chora i robiłam to, co on ponoć teraz robi. Ale nic się nie stało, bo przywieźli mi siebie i Gosię.

Gosia to też szczeniaczek (bo jest dzieckiem Babci i Dziadka, a każde dziecko to szczenię, prawda?), ale całkiem już wyrośnięta. I jest prawie tak samo stara, jak moi rodzice, więc ma pewnie  z dwieście sto pięć lat, tak na oko. Ale bawi się jeszcze całkiem szczeniaczkowo. Tak więc ja zajęłam się Gosią, co by się nie nudziła słuchaniem gadaniny moich rodziców (przy innych dorosłych bezsierściowcach są całkiem niegoldenkowi), a rodzice zajęli się Babcią i Dziadkiem. Biedna Babcia i biedny Dziadek… Kiedy moja z Gosią zabawa zaczynała być coraz ciekawsza- rodzice zaczęli szykować się do wyjścia. Dziwna to była pora na wyjście do pracy, ale przecież nie mi to oceniać. Chciałam więc powrócić do przerwanej ciekawością zabawy. Ale, zaraz, zaraz- Gosia też zakłada swoją wymienną sierść. I dziadkowie też. Co jest?!? Przecież moi rodzice na pewno nie zabierają ich do pracy. Na zakupy też chodzą sami, więc gdzie idą? A no tak! Idziemy do parku! Zaczynam więc machać kuperkiem i przesuwać się w kierunku wyjścia, ale Pani zaczyna ten mój kuperek powstrzymywać. Mówią, że mam zostać. No i masz babo kość! Przybyli do rodziców goście, to już własne dziecko się nie liczy? Zostawią je w domu, a gości wezmą do parku! I pewnie jeszcze będą im rzucać piłki? Może w dodatku moje piłki? Lecę sprawdzić, ale wszystkie moje piłeczki zostały ze mną w domku. Aha! To znaczy, że nie dość, że idą z nimi do parku i będą IM rzucać piłki, to jeszcze po drodze IM te piłki kupią! A ja? Własne dziecko już dawno nie dostało żadnej nowej zabawki, a oni będą je kupować dziadkom?! Jakie to niesprawiedliwe! Smutna i zdradzona– poszłam spać.

Obudziło mnie otwieranie drzwi. To rodzice z dziadkami i Gosią wrócili do domu. I wiecie co? Mieli torby pełne zakupów. To znaczy, że nie poszli do parku bawić się z dziadkami, zupełnie ignorując mnie, tylko pojechali z nimi na zakupy. Byłam bardzo ucieszona, bo to znaczy, że jednak nie przestałam być dla nich ważna. Cieszyłabym się jeszcze bardziej, gdybym w zakupach znalazła jakąś nową zabawkę, ale nie można mieć wszystkiego, prawda?