Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

27
paź

Golden Retriever portret

   Posted by: admin

Golden Retriever portret

Witajcie kochani!

Nie zgadniecie co się stało! Zostałam zdjęta z podobizny… yyYYyy… to znaczy z tej podobizny zdjęli mi… ??? … no psia kość! Zostałam narysowana! Chciałam zabłysnąć moją znajomością słów, a wyszło jak zawsze. No nic- w każdym razie chciałam się Wam pochwalić, że ktoś mnie narysował. Moja ciocia to zrobiła. Ta od Luny. Zawsze myślałam, że rysowane są tylko piękne kobiety, albo ktoś naprawdę ważny. No i w sumie wszystko się zgadza: jestem kobietą, jestem piękna i jestem ważna. No, przynajmniej dla moich rodziców! Wiecie jak bardzo się ucieszyłam? Ogromnie! Poczułam się jeszcze ładniejsza i jeszcze kochańsza! Cudowne uczucie. Życzę Wam, żebyście też kiedyś zawiśli na ścianie. To znaczy, żeby ktoś Was narysował i powiesił ten rysunek na ścianie, by wszyscy mogli go podziwiać. Tak jak zrobili to moi rodzice. To znaczy- oni tylko mnie powiesili, yyy- rysunek powiesili, a zrobiła go ciocia. Ten rysunek… Eh, aż wysłowić się nie mogę przez to podekscytowanie… HEJ! Wreszcie jakieś mądre słowo mi wyszło! Teraz to czuję się ładniejsza, kochańsza i mądrzejsza. A wszystko to przez moją ciocię, której jestem bardzo wdzięczna. Jeśli to czytasz ciociu, to chciałabym Ci w tym miejscu ogromnie podziękować, a rysunek zamieszczam w galerii, żeby wszyscy mogli go podziwiać. Aha- jakby jednak nie miał Was kto narysować, to chętnie pożyczę moją ciocię. Tylko musicie ją później oddać!

Golden Retriver portret

rys.: Joanna Chmielecka

Jeszcze jedno czym chciałam się Wam dzisiaj pochwalić: wczoraj poznałam nową koleżankę. Ma na imię Daisy i jest czarną Labradorką. Ja jak wiecie jestem prawie bielutkim Golden Retriever’em! Moi rodzice, w tajemnicy przede mną, umówili się na wspólny spacerek z jej rodzicami. Na początku nie wiedziałyśmy, jak mamy się bawić, bo ona ma dopiero 14 tygodni, a ja jestem już całkiem duża (nie wiem ile tych tygodni mam, ale na pewno więcej), ale potem jakoś zaczęłyśmy sobie radzić. Nauczyłam ją kopać dołki, a ona mnie… yyyYYYyyy… na razie nic, ale spotkamy się jeszcze i wtedy pokaże mi coś ciekawego. Przy kopaniu dołków piaseczek znów tak cudownie przyklejał się do mojej sierści i noska. Do sierści Daisy nie chciał się kleić, bo miała krótką, za to w zupełności zadowolił się jej noskiem. Śmiesznie z nim wyglądała. Mama mówiła, że całkiem przypomina teraz diabła tasmańskiego. Nie wiem, co to jest ten diabeł, ale chyba coś fajnego, bo mama się uśmiechała, głaskała ją długo i pozwoliła dawać sobie buziaki. Poczułam się troszkę zazdrosna, ale potem pomyślałam sobie, że nie mam o co. Wprawdzie mama poświęca teraz uwagę jej, a nie mi, ale Daisy zaraz sobie pójdzie, a mama zostanie ze mną. W końcu to MOJA mama. Dobrze, że chociaż tatuś pozostał mi wierny i rzucał piłeczkę tylko mi. Wprawdzie Daisy tez biegła ze mną, ale przecież nie po to, żeby ją łapać (bo wtedy biegłaby szybciej), tylko po to, żeby zobaczyć co robi się z piłką po fazie lotu. Myślę, że zdążyła zobaczyć o co chodzi i niedługo tez będzie się tak bawić ze SWOIM tatą.

Labrador Retriever

25
paź

Golden Retriever pory roku

   Posted by: admin

Golden Retriever pory roku

Dowiedziałam się dzisiaj, że dni są podzielone na cztery rodzaje. I każdy rodzaj inaczej się nazywa. Są więc dni wiosenne, jesienne, zimienne i latowe. Każda grupa różni się od reszty grup i wszystko co nas otacza też jest inne, w zależności od tego, z jakiej grupy dzień akurat jest.

Tak więc ja zaczęłam poznawać świat w dzień wiosnowy, kiedy trwawka była bardzo zielona, kwitły kwiatki, ptaszki darły ryja (tak mówią moi Państwo, reszta bezsierściowców mówi, że one śpiewają), ludzie zakładali coraz mniejsze wymienne sierści. Potem nastały dni letnie, gdzie trawka pożółkła, ale za to na spacerki przychodziły jeziorka i mogłam się w nich kąpać. I mieszkaliśmy wtedy u babci, a rodzice mieli dla mnie dużo czasu. I zawsze wiedziałam co się dzieje na podwórku, bo w letnie dni  okna w domku zawsze były otwarte.

Golden Retriver jesień

Teraz jest jesień. Jesienią niebo ciągle siusia, a jak nie siusia, to i tak jest wszędzie mokro. Trawka mokra, liście na trawce mokre (tak, tak- jesienią liście schodzą z drzewek i mieszkają na trawkach) i wszystkie kałuże też bardzo mokre. Mniami! Uwielbiam jak wszystko jest mokre i tak miło przytula się do sierści. Pewnie właśnie po to bezsierściowce noszą teraz coraz więcej sierści wymiennej, bo jak nie ma się sierści, to nic się nie przykleja. Dodatkowo to domowe jeziorko, czyli wanna, stało się bardzo chętne do wspólnej zabawy. Z małą pomocą mojej Pani brykamy sobie prawie codziennie. I ta woda z wanniego kijka też taka cudownie mokra… Podgryzamy się z nią (tą wodą) prawie tak samo milutko jak z Fox’em czy Luną. Ona mnie w pupę i łapki, a ja ją w… yyy… nie wiem w co, ale gdzie się da. Pani mówi, że pomaga w tej zabawie, bo po spacerkach jestem okropnie utyłana, czy jakoś tak, ale ja wiem swoje. Pani też lubi tą zabawę. Przecież gdyby nie lubiła, to nie moczyłaby się aż do pyska, tak jak my, prawda? Zabawa byłaby jeszcze ciekawsza, gdyby Pani przyniosła szamponik, ale już dawno tego nie robiła. I znowu małe jej kłamstwo: ona twierdzi, że zbyt częste szamponikowanie by mi zaszkodziło, a ja wiem, że na pewno tak samo jak mi po prostu nie podoba jej się jego zapach. I do tego, że tak dokładnie zmywa nasze perfumiki. Rozumiem ją doskonale! Niemniej jednak miło byłoby znowu porobić pianowe bąbelki…

Golden Retriver kałuża

Jak już skończy się jesień (oby jak najpóźniej) zaczną się dni zimne. Albo zimowe… No jakoś tak. Jak na razie każdy grup był lepszy od poprzedniego, więc zima musi być cudowna. Pan mówił coś o śniegu. Nie wiem kto to jest, ale tatuś zapewniał, że go polubię. Swoją drogą jasnowidzem to on nie jest. Przecież ja lubię wszystko, więc moją sympatię do tego śniegu wcale nie trudno przewidzieć, hehe. Ale i tak kocham tatusia, choć taki nieporadny jest jeszcze. Na pewno też lubi śnieg i będziemy się z nim bawić wszyscy razem. Czekam na to z niecierpliwością, a tymczasem postaram się jak najlepiej bawić w dniach jesiennych, co i Wam radzę. Bo jest po prostu cudownie.

Golden Retriever nie wiadomo co