Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

4
gru

Golden Retriever i zniszczony materac

   Posted by: admin

Golden Retriever i zniszczony materac

W naszym domku było przemeblowanie! Jak był u nas wujek, to rodzice zakryli przed nim podłogę materacem. Tak, że prawie nie było widać niczego. Nawet nie wiem, po co ten materac był, bo podłoga była czysta– ostatnio ją lizałam (no co? Jestem Golden Retriever– to normalne i jestem usprawiedliwiona!). A dywanu się łatwo nie wylizuje- chyba sami wiecie?

Dzięki temu wujek w czasie pobytu podłogi nie ukradł, ale jak pojechał, to materac zostawił na ziemi i moi rodzice też go zostawili i ogólnie- był zostawiony. Ja się cieszyłam, gdyż bardzo fajnie się po nim biegało. Można było też robić fikołki i nic nie bolało. A nawet jak skakałam do piłki to też było łatwiej to robić. Świetna zabawa. Jak próbowałam tak skakać na kanapie, to nie było to samo, gdyż ciężej się na nią wchodzi, a poza tym- można spaść i to wtedy jest ta gorsza część zabawy. Na materacu nawet jak się spadnie to nie ma problemu, bo oprócz tego, że jest bardziej twarde i mniej miękkie lądowanie to niczym się to nie różni. Także rodzice chętniej się ze mną tarzali na nim, niż na ziemi.

W każdym razie materac dostarczył mi niesamowitych wrażeń i jeszcze bardziej zespolił rodziców ze mną. Postanowiłam mu się odwdzięczyć. Gdy rodzice wyszli z domu siadłam koło niego i mówię:

– „Hau!”- Golden Retriever, czyli ja;

– ……- Materac, czyli materac;

„Hau! Hau!”;

– ……….;

– „Hau! Wrrr! Hau!”;

– ……;

No wyobrażacie to sobie? Ja tu jestem wdzięczna i miła, a materac tak mnie znieważa? Skandal! Chwyciłam go zębami, aby sobie nie myślał. A on nadal nic! No to zrobiłam „Wrrrr” i potargałam go na boki. On nadal nic. Chwyciłam jeszcze mocniej i zaparłam się nogami najmocniej jak mogłam i: „TKRRRRRR„. Nie- to nie to co myślicie! Materac się poddał! Oderwał swoją rękę od ciała i zaczął się ze mną bawić! Mi nie trzeba dwa razy powtarzać, więc jak najprędzej zaczęłam go rozmnażać. Trochę to trwało, ale w końcu udało mi się wszystko przygotować tak, aby rodzice mogli się ze mną dalej bawić gdy wrócą. Przytuliłam się do kompana i zasnęłam…

Golden Retriever niszczy

Golden Retriever i zniszczony materac

Wrócili rodzice. Gdy zobaczyli jak wspaniale się bawiłam z materacem, to nawet nic nie mówili! Pewnie chcieli się jak najszybciej bawić! Kochani. Stali tylko przytuleni, a tata tak się cieszył i taki był wzruszony, że aż mu się oczka zaświeciły i po cichutku, takim zmienionym, miłym głosem powiedział do mamy:

– „Moja książka… Twoje buty… znów Twoje buty… tapeta… futerał od aparatu… parę innych rzeczy… materac…”

To znaczy, że tata był niezwykle ucieszony, że mam tyle zajęć.

Rodzice przyszli do mnie i zaczęli się ze mną bawić. Oni podnosili rozmnożone kawałki, a ja miałam je łapać. Niesprawiedliwe jednak, że zabawa trwała tak krótko!

Golden Retriever niszczy materac

Golden Retriever gryzie materac

No bo ja tu pół dnia rozmawiam z materacem, aby się ze mną pobawił, a później przychodzą rodzice, zabierają mi zabawę i po chwili chowają wszystko do worka. W ogóle nie szanują mojej roboty.

1
gru

Golden Retriever muzyka

   Posted by: admin

Golden Retriever muzyka

Mój tatuś jest kochany. Dzisiaj mnie uczył i to dużo. I nie takich nudnych rzeczy jak „siad!”, czy „leżeć!”, bo to już umiem i jestem w tym dobra. Uczył mnie dzisiaj o dźwiękach.

Każdy piesek, tak Golden Retriever, jak i inne bardzo dokładnie, wyraźnie i głośno słyszy dźwięki. A mój tata tez jest fanem tychże, gdyż bardzo często puszcza różne jak pracuje, albo się leni (czyli na jedno wychodzi). Zwykle nie słucham tego w ogóle, bo wolę nastawić uszka na dźwięki, które dochodzą z kuchni. W końcu tam można dostać jedzonko, a u taty o to bardzo ciężko. W każdym razie tata postanowił sprawdzić, jakie dźwięki mi się podobają. W tym celu puszczał muzykę i obserwował mnie uważnie.

Golden Retriever i muzyka

Na początek puścił dla mnie piosenki takich nudziarzy, którzy nazwali siebie Era. W sumie nic rewelacyjnego, ciągle śpiewali i to wszystko. Mój tata lubi, ale w ogóle nie wiem dlaczego.

Później powiedział, że posłucham klasyki. Podobno słyszałam Bacha, Mozarta i Chopina. Podobno, gdyż tutaj nie śpiewali i czekałam na to śpiewanie i skończyły się utwory. Chyba coś przegapiłam.

Tata twierdzi również, że jego najulubieńszym instrumentem są wszystkie, ale najczęściej słucha muzyki mocno gitarowej. No więc puścił mi Iron Maiden i patrzy na mnie. Pomerdałam ogonkiem, bo lubię jak ktoś na mnie patrzy. Muszę jednak powiedzieć, że muzyka była dość przytłaczająca.

Kontynuowaliśmy z Cool Kids of Death, bo ostatnio rodzice byli na ich koncercie i siedziałam z wujkiem. No i Pan, który do tej muzyki się odzywał był bardzo niemiły, bo często krzyczał. Dobrze, że nie na mnie. W każdym razie nie rozumiem jak mogli mnie zostawić po to, aby słuchać takiego czegoś.

Później coś się chyba w komputerze zepsuło, bo było słychać tylko „Łup Łup Łup” a później „Bum bum bum” i „Umc Umc Umc”. W każdym razie było słychać, że nasz komputer bardzo się męczy i jest mu niedobrze. Położyłam się więc, aby poczekać aż tata naprawi urządzenie.

Później tata puścił zespół o nazwie Feel, ale szczeknęłam, aby przełączył. W końcu powinniśmy się traktować poważnie, prawda?

Próbowaliśmy też słuchać Gosi Andrzejewicz i Kasi Cerekwickiej,  ale tacie nie spodobało się, że zaczęłam wyć tak, jak one…

Tata puścił też piosenki Pani bez nazwiska. Doda się nazywała. Tata mówił, że ma ona dwa duże atuty, ale nie powiedział jakie. Próbowałam się ich dosłuchać, ale się nie udało.

Kolejny eksperyment to Ray Charles. Było tutaj dużo… nie wiem czego, ale było tego dużo. Nagle tata powiedział jednak, że ten Pan już nie żyje, więc przestałam się interesować. Skoro już nie żyje…

Następnie tata zapowiedział, że przyszedł czas na hip-hop. Fajnie- myślę sobie. Znaczy się, że poskaczemy i popodgryzamy się. Ale nie- to była tylko kolejna część nauki. To też mi się nie podobało. Nie wiedziałam po prostu, gdzie się kończy stary utwór, a zaczyna nowy. Ciągle było to samo.

Republika. To też słyszałam. Nie powiem, nie powiem. Ten Pan fajnie szczekał.Tylko, że on też był zepsuty i strasznie się zacinał. „Przyjaciele ele ele ele”. Nie chciałam, aby tata go popsuł bardziej, więc szczeknęłam, aby zmienić.

I wtedy odkryłam MOJĄ muzykę! Kolejny utwór był przepiękny. Mogłabym przy nim biegać, skakać i spać. Naprawdę był piękny i wtapiał się w mój świat.

A tata wtedy powiedział brzydkie słowo i stwierdził, że jak jeszcze raz prąd wyłączą, to pójdzie do energetyki.

Golden Retriever a muzyka