Archive for the ‘Hauchiwum’ Category

21
kwi

Chwile smutku

   Posted by: admin

Chwile smutku

Ktoś, kto czyta mój pamiętniczek na bieżąco, może stwierdzić, że moje życie jest pasmem niekończącego się szczęścia, lukrowej uprzejmości i miłej atmosfery. Jestem jednak tylko pieskiem, więc mam jedynie odrobinę lepiej niż Wy.

Smtny Golden retriever
Zobaczcie, że jak każde zwierzątko mam układ pokarmowy. Mam, ponieważ mam ząbki i język i coś dalej. No i to coś dalej niekiedy mnie boli i jest problem. A jeśli dodatkowo nie chce się to przepchnąć, tylko wraca tą samą stroną? Mało przyjemne, nie polecam.
Tak samo nie jest tak, że zawsze dogaduję się z rodzicami. Czasem ich denerwuję, często nieświadomie, a zwłaszcza tatę. Czasem straci do mnie cierpliwość. Czasem smycz mnie pociągnie, gdy ja ją pociągam. Czasem coś zrzuca mnie z łóżka, gdy się nie słucham.

Tak samo często jest mi za gorąco. Zwłaszcza teraz zdarza się to coraz częściej. Słoneczko świeci i niekiedy jest źle. A nie umiem się sama ochłodzić, tak jak wtedy, gdy rodzice zabiorą mnie nad jezioro.
A jak zostaję sama? Ani filmu, ani radia, nikt mnie nie kocha i nikt mnie nie lubi i jest mi źle…
Nikt mnie nie lubi… niektóre spacery do parku też nie są fajne. Są niedobre pieski, które zabierają mi zabawki, są takie, które nie chcą dać sobie zabrać swoich zabawek. Nie raz muszę się trochę pokłócić z nimi. Albo chcą mnie przepędzić z miejsca w którym jestem.
Tak też Harris (którego znacie) często mnie podgryza, a ja nie mogę mu nic zrobić bo jest mniejszy i młodszy i mnie troszkę boli, ale nic nie mogę na to poradzić.
A jak rodzicom zdarzy się kupić średnio dobre jedzenie? Wiecie jak to jest, gdy widzicie nowy duży worek jedzenia, dostajecie pierwszą porcje i okazuje się, że jest niezbyt dobre. A wszystko trzeba będzie jakoś zjeść…
Albo jak czasem rodzice się zagapią i nie mam wody i nie mam jak jej nalać i chce mi się bardzo pić?

Golden Retriever w smutku

To wcale nie jest tak, że skoro jestem śliczna i piszę o ślicznych rzeczach, to i moje życie jest ciągle śliczne i słoneczne.

W końcu jestem człowiekiem jak ja i Ty…

To znaczy jestem pieskiem, ale…

No wiecie…

15
kwi

Kolejne święta?

   Posted by: admin

Kolejne święta?

Ponoć przeżyłam kolejne swoje święta. Piszę „ponoć” bo sama nie wiem czy to były święta czy nie, choć rodzice twierdzą, że tak. Ja jednak wciąż się waham i zastanawiam nad tym namiętnie. Bo w końcu były duże stoły z jeszcze większą ilością zachęcająco pachnącego jedzonka w obu domkach babć. I w obu domkach, oprócz stołów i żarełka było dużo bezsierściowców- zupełnie jak w święta. Ale nie było drzewek z lasu, nawet tych przynoszonych przez bezsierściowców. I choć były podnoszone kieliszki i wypijane te paskudne ciecze, to jednak nie było picia zdrowia dziadka. I nawet prezentu nikt nie dostał, a jestem pewna, że nie wszyscy byli niegrzeczni. Ja na przykład byłam bardzo grzeczna, mimo iż czasem rodzice na mnie krzyczeli, a w takiej sytuacji można być legalnie niegrzecznym. A i tak prezentu nie dostałam. Może mi więc ktoś wytłumaczyć co to za święta?

Golden Retriever z kijem

Eh, jak wiadomo, nawet Golden Retriever nie może wiedzieć wszystkiego, więc pozostawiam ten temat bez dalszego rozgarniania. Będę się tylko cieszyć z tego, co te świąteczne nieświęta ze sobą przyniosły. A przyniosły Lunę z Łodzi, z ciocią i wujkiem, Harrisa z rodzicami i małymi bezsierściowcami, a także Szczecińskich bezsierściowców, oraz tych, których zazwyczaj spotykam u babć. Domyślacie się chyba tych przefajnych podgryzań z Luną i szalonych gonitw? Było tak cudownie, że nie mogłyśmy się sobą nacieszyć. Nie wiem tylko czemu nasze sierści nie były równie zadowolone. Już na początku zabawy postanowiły odczepić się od naszych ciałek i fruwały beztrosko w powietrzu, osiadając na koniec coraz większą warstwą na dywanie. Początkowo byłyśmy o nie trochę zazdrosne, że bawią się same, ale potem dostały należną nauczkę. Nasze mamy pokarały je przerwaniem ich leniuchowania na dywanie i zamknięciem w szafce, gdzie zwykle swą karę odbywa kosz na śmieci. On chyba karany jest za to, że zbyt ładnie pachnie i mamy są zazdrosne, ale nie będę wnikać w szczegóły, bo każdy wie, że kobiety są zawistne. U Harrisa natomiast zanotowałam kolejny wzrost jego umiejętności obcowania z kobietą. Poznał już etykietę i ją stosuje, co niezwykle mnie cieszy i pozwala na w miarę sensowne z nim zabawy. Ciocia chyba jednak woli dziewczynki (było to do przewidzenia- w końcu ma dwie córki) i Harrisa tez próbuje zdziewczęcić, bo zaczęła mu robić kitki, używając do tego różowych gumek… Spytałam go, czy mu to nie przeszkadza, na co on odrzekł, że raczej pomaga, bo przynajmniej lepiej teraz widzi. Odpowiedź ta sugeruje jedno- proces zdziewczęcenia już się rozpoczął, a biedak nawet tego nie zauważa. Nie ma już dla niego ratunku…

shih tzu

Na koniec- nie wiem czy to przez święta, czy przez wiosnę, ale znów poczułam to cudowne uczucie towarzyszące kąpieli w leśnej wannie. Wprawdzie prawie każdy spacerek kończy się kąpielą w wannie domowej, ale ona nie dorasta do nóżek tej leśnej. W sumie- leśne wanny są tak ogromne, że zasłaniają całe swoje nóżki, aczkolwiek i tak wiem, że wanny domowe do nich nie dorastają. Jestem z tego powodu przeszczęśliwa. Kąpałam się dwa dni z rzędu, a rodzice obiecali mi, że już niedługo znów będę mogła to zrobić. Oznacza to, że już niedługo znów pojedziemy do babć, bo w naszym domku wann leśnych nie widziałam. Czekam z niecierpliwością!