Na początku szczekań chciałabym Wam serdecznie podziękować za życzenia, a przede wszystkim pamięć o mnie. Rodzice też dziękują. I Krewetka chyba też, bo powiedziała „dzie”, co w jej języku, zrozumiałym tylko dla rodziców i trochę babć, oznacza właśnie podziękowanie.

Odpowiadając na Wasze szczeki- moje święta też minęły iście goldenkowo, bo na mizianiu z bezsierściowcami, brykaniach z Luną i szamaniu tego, czego na co dzień nie szamam. Nie szamam również żadnych figurek, choć te Krewetkowe bywają niezwykle pociągające. A dostała mnóstwo nowych z okazji świąt. I wiele wymiennej sierści. A ja dostałam jedynie jedną rozmnażalną zabawkę i jedzonko, co znów okazało niesprawiedliwość tego świata. Ale nic to. Przyzwyczaiłam się.

Przyzwyczaiłam się również do tego, że rodzice czasem podrzucają nas do dziadków na noc i jadą do pracy. Ale jakoś tak w te Sylwestra smutno mi było bez nich. Szczególnie, że jak co roku w środku nocy zaczęli strzelać i hukać i błyskać, a ja nie miałam w pobliżu tatowych nóg, do schowania się za nie, ani mamowych rąk do miziań. No i bałam się, że rodziców mi zahukają i już ich więcej nie zobaczę… Na szczęście wraz z pierwszymi promieniami słońca (a jest zima, więc mniej więcej o porze, kiedy mama niegdyś wychodziła na pierwsze zajęcia), usłyszałam znajomy mi pomruk czerwonego potwora, który stał się ciemny. Po chwili w drzwiach stanęli oni, pomiziali mnie chwilę i… poszli spać. I przespali pół następnego dnia, a ja biedna, spragniona czułości musiałam iść się tulić do dziadków. Ja wiernie czekałam. A oni, niewdzięcznicy, śmieli się jeszcze rozchorować! Porządną dawkę pieszczot otrzymałam w zasadzie dopiero dzisiaj (bo i oni dopiero dziś zaczęli przypominać bezsierściowców) i dopiero dziś zaliczyłam porządny spacer i odwiedziny u drugich dziadków, za którymi byłam już strasznie stęskniona.

Jak więc widzicie- Nowy Rok nie zaczął się pomyślnie. Do tego cały czas kiełkuje mi w głowie myśl, że wszyscy znów są starsi. A co, jak rodzice umrą? Ratunku!!!

Ale spokojnie, nie dajmy opaść uszom– trzeba przeć naprzód!

Taka Krewetka przykładowo wciąż prze do przodu- na czterech łapach, na dwóch, czasem na jednej, a czasem na pysku. Ale prze. Tak prze, że za tydzień z hakiem skończy roczek. Wiem, że rodzice planują z tej okazji jakąś balangę i cieszę się ogromnie, bo ponoć będzie na niej Luna! Ciekawe czy Krewetka dostanie równie pyszny tort, jak ja dostałam na swoje pierwsze urodzinki? W moim było mięsko i ryżyk i marcheweczka i wiele innych pyszności. I miałam prześliczną świeczkę z tłustym misiem, który teraz straszy ze ścian krewetkowego pokoju. Ciekawe czy Krewetka podzieli się swoim tortem? Ja się nie dzieliłam, ale wtedy nie było z nami Krewetki. A ja jestem, to może dostanę kawałek?

Kończę na dzisiaj- idę marzyć o torcie. I Wam życzę mnóstwa tortów w tym następnym roku!

10 szczeknięć jak na razie

ASTOR
 1 

Masz rację, Nalu, nie daj opaść uszom. Chociaż te nasze w każdej pozycji są piękne i uroczo nam z nimi. Życzę Ci dużo smacznego, dużo miziania, a może w lecie przyjedziesz do nas w góry. Astor

5 stycznia, 2011 o 20:28
 2 

Dzięki za zaproszenie, ale nie ma co liczyć na wolny czas latem u moich rodziców. Niestety w grę wchodzi tylko morze… Tylko, albo AŻ!

5 stycznia, 2011 o 22:09
Karolina :)
 3 

Wszystkiego dobrego w nowym roku Nalo 🙂
dla Ciebie, Krewetki i Rodziców 😉

5 stycznia, 2011 o 22:33
Ada
 4 

Również wszystkiego dobrego (nieco spóźnione). Przesyła Wena dla Nali i jej rodzinki.

6 stycznia, 2011 o 20:26
Globus6
 5 

Miło znów(po świętach i sylwestrze) czytać Twoje szczeki. Życzę ci żeby

7 stycznia, 2011 o 13:13
Globus6
 6 

…tort Krewetki był pyszny, i żeby Luna była.

7 stycznia, 2011 o 13:15
Ania
 7 

Hej Nalciu zamierzam kupić sobie Goldenka, ale zastanawiam się ile wynosi koszt utrzyania takiego stworzonka na miesiąc i jakie sa mniej więcej ceny u weterynarza.

8 stycznia, 2011 o 15:55
 8 

Ciężko odpowiedzieć jednoznacznie na Twoje pytania, Aniu, gdyż to wszystko zależy od wielu czynników. Przede wszystkim jaką karmę zamierzasz podawać psiakowi? Ceny karm (a także ich jakość) są bardzo zróżnicowane. Można natomiast przyjąć, że paczka 15kg wystarczy na 1,5-2 miesięcy. Koszt weterynarza zależy oczywiście od jego renomy, a także tego, gdzie mieszkasz. Przykładowo- w Szczecinie, w renomowanej klinice płaciliśmy za wizytę mniej, niż w Wałczu (35 tyś. mieszkańców) w małym gabinecie. Ale to nie musi być regułą. Początkowo będziesz u weta dość często (szczepienia ochronne i wiele wątpliwości początkującego), gdy pies dorośnie- szczepienie raz w roku+ewentualne choroby. Do tego zabawki i przysmaczki wedle uznania i akcesoria w miarę ich zużycia (obroża i smycz, legowisko, adresówka, miski, szampon, szczotki, itd).
Nigdy nie liczyliśmy dokładnie ile wynosi miesięczne utrzymanie Nali, ale można strzelać, że coś koło 150zł. U Ciebie może wyjść zupełnie inaczej.

8 stycznia, 2011 o 20:21
alaalicja8
 9 

szczęśliwego nowego roku!! my też świętujemy bo mój golduś właśnie skończył roczek 🙂

8 stycznia, 2011 o 17:03
Kasia
 10 

Naluś wstaw jakiejś nowe fotki, jestem bardzo ciekawa czy Twoja Krewetka już urosła i jak sobie żyjesz w tym zimowym czasie:)

9 stycznia, 2011 o 16:51

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść