Golden Retriever się brudzi

Dzisiaj znowu bawiłam się z Tropem i Luną. Tzn. ja bawiłam się z Luną a Trop biegał wokoło nas i wołał „Hałasujecie! Uspokójcie się! To mój domek!”. Bo nie wiem, czy Wam mówiłam, ale Trop jest starszy od nas i to dużo. On jest dorosły, mimo iż jest jeszcze mały. No bo nie wyrósł, ale to już chyba pisałam.

Golden Retriever, goldenek

Na tym zdjęciu jestem ja (chyba mnie poznajecie!), Luna w środku i Trop po drugiej stronie. Nigdy nie wiem która strona to która. Ale mój Pan mówił, abym się nie martwiła, bo jestem kobietą, więc nikt nie będzie miał do mnie pretensji. A na ludzkim posłaniu siedzi siostra mojego Pana. Nie są jednego miotu, ale po tej samej mamie i tacie.

No i jak się tak bawiliśmy, to zrobiło się nam gorąco i futerko nam się moczyło. To nie jest przyjemne, więc postanowiliśmy się wykąpać. Musieliśmy tylko wziąć ze sobą opiekunów. Nie bardzo chyba rozumieli o co nam chodzi, ale Luna znalazła świetny sposób! Zaczęliśmy kopać w ziemi, potem kopaliśmy tą ziemię na siebie wzajemnie, a na koniec poturlaliśmy się w niej. Ja, tak jak każdy Golden Retriever, znalazłam taką małą kałużę, więc też wszyscy chętnie skorzystaliśmy. Po tym przygotowaniu pobiegliśmy do właścicieli i wskoczyliśmy im łapkami na ich łapki.

Niedługo później wszyscy razem byliśmy nad jeziorkiem. Trop pływał bardzo daleko od brzegu, bo on jest już dorosły. Na Lunę musiałam krzyczeć i jej pilnować, bo chciała odpływać daleko od brzegu, a przecież ona jest młodsza ode mnie! Nie mogłam jednak pilnować długo, bo do mojego noska doszedł piękny zapach. Pobiegłam i znalazłam ptaszka w zaroślach!! Był wspaniały, mięciutki bardzo. Na pewno czekał tam na mnie przez wiele kości i przysmaków, aż wreszcie przyszłam i go wywąchałam. W zaroślach niewygodnie się jadło, więc chwyciłam go w pyszczek i wyniosłam. Wtedy wszyscy poczuli jak on pięknie pachniał. Jarek z Agą to aż się za nosy chwycili, chyba po to, aby więcej aromatu złapać. No zgadzałoby się, bo zaraz podbiegli do mnie. Wiedziałam co się święci, więc zacisnęłam szczękę. Oni tak zawsze- ja znajdę coś dobrego, a oni mi zabierają… pewnie sami zjadają!

Niestety moja zdobycz została zabrana i zniknęła. I już mi się odechciało kąpieli. No bo co, kości blade! Goldenek pójdzie się wykąpać i przez to mu jedzenie zabierają!

Ale za to wieczorem polowałam na swój ogon. Jego na szczęście mi nie zabierają…

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść