Golden Retriever w wodzie

Pamiętacie jak się bałam, że moi Państwo chcieli mnie utopić? Jeśli nie pamiętacie, to Wam przypomnę- ostatnio bałam się, że chcą mnie utopić! Okazało się jednak, że to nieprawda.

Rodzice po prostu chcieli mi pokazać, że wcale nie potrzeba twardego podłoża pod łapkami, żeby biegać. Można też biegać w wannie, jeśli jest duża i zapełniona po brzegi wodą! Robiłam to dzisiaj! Próbowałam też skakać, ale woda za bardzo mnie trzymała i chyba nie chciała, żebym skakała, bo wlewała mi się wtedy do uszu.Ale bieganie było całkiem przyjemne. Moi Państwo nazywali to pływaniem, ale ja wiem, że się pomylili. Widziałam na filmie, że pływają rybki, a one są w wodzie całkiem zanurzone. Ja miałam w niej tylko łapki, więc zdecydowanie było to bieganie! Nie powiedziałam jednak o tym błędzie Adze i Jarkowi, bo oni uważają się za bardzo mądrych i nie chciałam im zrobić przykrości oznajmieniem, że jest inaczej. W końcu, jakem Golden Retriever, bardzo kocham moich rodziców i nie chcę, żeby byli smutni.

goldenek, golden retriever

Chciałam za to opowiedzieć o mojej przygodzie Lunie, ale ona to jeszcze całkowity dzieciak. Nie dała mi dojść do słowa, bo gdy tylko otwierałam pyszczek, żeby zacząć szczekać o tym wszystkim, to ona mnie w niego podgryzała! Chyba podobał jej się mój języczek, co w sumie bardzo prawdopodobne, skoro ja mam śliczne dosłownie wszystko. Podgryzała mocno, więc się odwracałam, a wtedy ona ciągała mnie za uszy. Gdy odwracałam się jeszcze bardziej- tarmosiła mój ogon. Kości blade- ależ to było cudowne!!! Stwierdziłam, że wcale nie musimy rozmawiać- wystarczy, że jest dobra w podgryzaniu!

Rzuciłam się w wir tego podgryzania, tarmoszenia, przyszczypywania, iskania i wielu innych określeń tego samego- cudownej zabawy! Szybko byłybyśmy kompletnie wykończone, gdyby nie ciocia Asia- co chwila podawała nam pyszne smakołyki, cudowna kobieta- i nasz znajomy Trop- przerywał nam zabawę, gdy bał się, że możemy sobie zrobić krzywdę. Fajny z niego facet, tylko odrobinę sztywny- nigdy jeszcze nie skusił się na wspólne podgryzanie łapek i ogonków.Ale i tak bardzo go lubimy.

goldenek, golden retriever

Zastanawiam się tylko czy biedny Trop nie jest czasem chory na jakąś straszną przypadłość starszych psich panów? Za każdym razem, gdy go widzę on jest coraz mniejszy, jakby skurczony i ma mniej energii- coraz ciężej jest mu przede mną uciekać… Muszę zapytać o to rodziców! Jak się czegoś dowiem, to napewno Wam o tym napiszę. Przecież wiem, że martwicie się o niego równie mocno jak Wasz Goldenek. Całuję Was za to w Wasze nagie noski!

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść