Golden Retriever z bolącymi łapkami

Ja, czyli Golden Retriever– nic już nie rozumiem!

Golden Retriever z uśmiechem na mordce

Ostatnio, tak jak mamę bolały rączki, a tatę bolało to, czego mama nie ma (bo go mama w to przez przypadek uderzyła)- tak mnie bolały nóżki. W sumie to tylko trochę bolało i wiem czemu- po ostatnim spacerku z Daisy. Wiem, że to po tym, bo parę tygodni wcześniej też bolało mnie właśnie po długim spacerku. Rodzice dzwonili wtedy do Pani doktor i ona kazała mnie obserwować, co okazało się być super, bo poświęcali mi wtedy bardzo dużo czasu. Dlatego też, jak teraz znów pobolało, to się ogromnie ucieszyłam na te całe czekające mnie mizianka. Ale rodzice wcale nie chcieli mnie miziać, tylko zapakowali do samochodu i powiedzieli, że koniec obserwacji- ma mnie przebadać lekarz.

No i masz babo kość! Jak mama nie mogła merdać łapkami, to wszyscy jej mówili, że ma iść do lekarza. A ona wtedy uparła się jak osioł i nie poszła. A jak Golden Retriever leciutko, leciuteńko, tylko troszkę kuleje, to już wielkie halo i sru mnie badać!

To niesprawiedliwe! Tym bardziej, że ostatnio bywaliśmy u niemiłych lekarzy, w miejscach pachnących zwierzęcym strachem i bólem… A ja nie potrafię patrzeć (ani wąchać), jak inni się męczą. Nie chciałam znowu tam iść. Byłam bardzo smutna…

A potem- ja to jednak mam szczęście! Mama powiedziała, że mam się nie bać, bo jedziemy do mojej kochanej Pani Karolinki. Ucieszyłam się ogromnie i zamachałam ogonkiem. Tata widząc to powiedział, że on też pomachał, bo też lubi moją panią doktor. Spojrzałam na jego kuperek, ale nie widziałam, żeby mu wyrósł ogonek. Tym bardziej nie wiem, jak mógł nim pomachać… Ale to pewnie dlatego, że ja jeszcze malutka jestem. I głupiutka! Nie zastanawiając się dłużej nad tym- wróciłam do machania MOIM ogonkiem i czekania na spotkanie z Panią Karoliną.

Golden Retriever siedzi na kolanach

Długo to trwało, ale było warto. Wygłaskała mnie od noska po ogon (taty nie!), wymiziała dokładnie (taty nie!) i było super (dla taty chyba mniej), po czym orzekła, że:

  1. Nie widzi, żeby coś było nie tak (SUPER! jestem zdrowa!);
  2. W związku z tym potrzebuje dodatkowych badań (BU, znowu jakiś lekarz…);
  3. Mamy zrobić te badania w piątek, w jej gabinecie (SUPER! Znowu zobaczę Panią Karolinkę);
  4. Badania zrobi specjalista (BU, czyli nie Pani Karolinka);
  5. Dostanę po nich dużo nagród (SUPER!);
  6. Ale przed nimi nie mogę jeść (BU…);

I co ja biedna mam o tym wszystkim myśleć??? AAAaaaaaAAAaaa!



Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść