Golden Retriever i zdjęcia

Obiecałam Wam ostatnio, że napiszę jak spotkam się z Fox’em, więc piszę. Było to bardzo odsilające spotkanie, testujące naszą umiejętność biegu na oślep, omijania przeszkód na chybił-trafił (na szczęście częściej chybił) i kłapania szczęką w nadziei na dosięgnięcie kuperka towarzysza. Jak już się całkiem zmęczyliśmy, to bawiliśmy się patyczkami.

Golden Retriever patyczki

Golden Retriever i Labrador Retriever- wspólny spacer

Fox szukał ich i podawał mi, żebym się nie nudziła. Kochany Fox!… No dobra- nie do końca tak to wyglądało… Na początku oboje znaleźliśmy sobie patyczki i zajęliśmy się ich rozmnażaniem, co w goldenkowym języku oznacza po prostu rozgryzanie ich na wiele malutkich patyczków. Ale potem zauważyłam, że Fox’a patyczek jest ładniejszy, więc mu go zabrała. Potem, kiedy Fox zabrał się do rozmnażania mojego starego patyczka pomyślałam, że musi mu być przykro. To znaczy- patyczkowi musi być przykro, że go zostawiłam i wolałam innego, więc po niego wróciłam. Miałam dwa, hehe. Fox kazał mi między nimi wybierać, ale to facet, więc go zignorowałam. I wyobraźcie sobie, że zamiast odejść ode mnie i moich patyczków, on wybrał jeden z nich i próbował go odebrać. Świnia nie pies! Oburzyłam się ogromnie, nakrzyczałam na niego (ostatnio ćwiczyłam z Panią warczenie), byłam gotowa gryźć i drapać, byle pokazać, że patyczki są moje. Wszystkie! No i jak typowy facet- nie zrozumiał tego. Wprawdzie te dwa zostawił, ale przyniósł sobie następnego. Moi Państwo nieraz powtarzali, że liczy się konsekwencja i jak raz się coś powie, to trzeba to we… wie… wyek… wyegse… no, że tak ma być! No więc ja zabrałam mu tego przyniesionego biedaka. I następnego i następnego… i następnego, aż w końcu Pani stwierdziła, że dość tego spaceru i odciągnęła mnie od mej misji. Fox pomaszerował alejką z patyczkiem w pysku, a ja co? A ja wyszłam na niekonsekwentną! A na domiar złego miałam już tyle patyczków, że nie mogłam ich wszystkich przetransportować. Fox swojego mógł. Jakie to życie jest niesprawiedliwe! Ale i tak lubię Fox’a. Jest taki męski! A po dzisiejszym treningu na pewno już wie kto tu rządzi.

Golden Retriever patyk

Fox bardzo chciał też coś napisać, więc proszę:

No i proszę. Wyciągają mnie na spacer… z kobietą! Super. Miska pełna żarcia, napój w drugiej, telewizor gra cały dzień, a teraz jeszcze kobietę mi przyprowadzają. Żyć, nie zdychać. No i poszliśmy na łąkę. Było super… do czasu. Wiecie co to równouprawnienie? To niby ma znaczyć, że wszystkie psy są równe, a dziewczynki równiejsze. Przekonałem się o tym na własnej sierści. Wszystko mi zabrała, wszystko co miałem, co znalazłem i co mieć będę. Ojciec mówi, że to jak po rozwodzie. Ale ja się rozwodzić nad tym nie będę. Mam nadzieję, że Nala zmądrzeje do następnego spaceru… Ale i tak ją lubię…”

Labrador Retriever

Ale tego nie musicie czytać, bo to Fox pisał. Wracajmy do drugiej części historii:

Golden Retriever i zdjęcia

Szkoda, że moja mama nie wzięła na spacer tego urządzenia do przenoszenia mojej mordki na mały ekranik. Bo fajne byłyby zdjęcia. Swoją drogą- ciekawe dlaczego to się nazywa „zdjęcie”?  Co to urządzenie zdejmuje? Ej, a może ono po prostu zdejmuje naszą najbardziej zewnętrzną warstwę, pomniejsza i przykleja do ekraniku?  Ale ona musi być bardzo cienka, skoro nie widać, że jest tam tylko przyklejona. Takie zdjęcie musi być zatem zupełnie nieszkodliwe. Tak, na pewno jest nieszkodliwe… Mhmmmm… Kości blade!!! Przecież ja już miałam robionych miliony dziesiątek miliardów setek i jedno zdjęcie! To znaczy, że jest mnie coraz mniej! Póki co wciąż rosnę, więc różnica jest niezauważalna, ale jak przestanę rosnąć, to zacznę znikać. Aż kiedyś zdejmą moją ostatnią warstwę i zniknę całkowicie… Aaaaaaaa!!…Uciekam. Będę się teraz chować przed aparatem i Wam też to radzę. Ale najpierw obejrzyjcie moje nowe zdjęcia. Skoro szkoda już została wyrządzona to chociaż Wy miejcie z tego trochę przyjemności.

P.S. Jak to przeczytał mój tatuś, to śmiał się ogromnie. Ze mnie chyba, bo mówił, że jestem głupiutka. Zaczął tłumaczyć jak robi się zdjęcia, ale nie zrozumiałam go zbytnio. W końcu jestem tylko mała kobietką. W każdym razie zdjęcia nie są szkodliwe, a jeśli chcecie wiedzieć jak to się robi, to spytajcie swoich tatusiów!

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść