Golden Retriever i robaczki
Dawno już nie pisałam dla Was, kochani, ale już postaram się wytłumaczyć.
Wszystko to wina mojego taty, bo zgłosił mój pamiętniczek do oceny. I moja mama też jest winna, bo pozwoliła tacie to zrobić. A przecież ogólnie wiadomo, że bez jej pozwolenia tata nic by nie zrobił. Ale chyba nie powinnam tego pisać, bo jeszcze mój Pan to przeczyta i uświadomi sobie ten fakt, a moja Pani chyba wolałaby by żył w błogiej nieświadomości. W końcu, jak każdy mężczyzna- tata musi czuć się męsko! A męskość oznacza iluzję niezależności.
Miałam jednak się usprawiedliwić, więc już to robię. Po zgłoszeniu przez tatę mojego pamiętniczka do oceny stało się tak, że nie dość, że dostał on wyróżnienie, to jeszcze pan, który to wyróżnienie przyznał zaproponował dołączenie tych moich bazgrołów do swojego dużego portalu. No i teraz kuper jasny, bo póki moja stronka nie uzyskała nowego adresu to nic nie mogłam na niej dopisać.
Teraz już chyba rozumiecie, że to nie kwestia lenistwa. W ogóle nie wiem jak moglibyście sobie tak pomyśleć, bo przecież wiadomo, że goldenki nie potrafią być leniwe. Wręcz przeciwnie! Jak to mówi moja mama- mam robaki w? yyy? w tym na czym siedzę, w związku z czym siedzieć nie mogę. Muszę przyznać, że ja tam tych robaków nie czuję, ale na wszelki wypadek nie siadam zbyt często, żeby nie zrobić im krzywdy. W końcu kocham moje robaczki, tak jak wszystko inne, co mnie otacza. Kochałabym je jednak jeszcze bardziej, gdyby czasem chciały wyjść z mojej.. no wiecie i bawiły się ze mną. Ale skoro nie chcą- trudno, rozumiem, pewnie też mają jesienną depresję (tak to się chyba nazywa) i jesienne znudzenie, tak jak moja mama i mój tata.
A jak już jesteśmy przy nich, to poskarżę się Wam, że oni nadal nie chcą się ze mną bawić! Wprawdzie wychodzimy na króciutkie spacery (po 10-60min, 4-8 razy dziennie) i bawimy się piłeczką (około 1 godziny dziennie) i szarpiemy się pieskiem i pingłinem i ogonem (około 2 godzin dziennie) no i miziamy się na dywanie (kolejna godzinka dziennie), ale cóż to jest? Jakieś marne ochłapy! To tak, jakby głodnemu dziecku dać lizaka! Albo tak, jakby dać mamie wieczorem piwko w miseczce do tego, co czasem pije Pan i okropnie się krzywi. Albo tak, jakby kazać tacie jeździć takim małym potworkiem z tylko dwoma wejściami, co to się jakoś tak sprytnie, obcojęzycznie nazywa, zamiast naszym dużym, czerwonym potworem! Pewnie teraz widzicie jakie to niesprawiedliwe.
I co taki biedny, mały goldenek ma na to poradzić? Jak mam walczyć z okropieństwem tego świata, czyli lenistwem właścicieli? Staram się jak mogę, skaczę, podgryzam, zaczepiam, ale oni pozostają nieczuli na me psie uroki. Aż czasami tracę poczucie własnej wartości, bo skoro nie chcą się ze mną bawić, to może nie jestem taka śliczniutka i kochaniutka, jak myślałam? Nie, to niemożliwe! To musi być tylko i wyłącznie kwestia ich lenistwa! A może tak oddam im troszkę moich robaczków? Wprawdzie ciężko będzie mi się z nimi rozstać, bo jak już pisałam- kocham je bardzo, ale rodziców kocham bardziej i jestem w stanie poświęcić dla nich nawet moją przyjaźń z robaczkami.
Tak- to jest dobry pomysł! Tylko jak to zrobić? Muszę iść to przemyśleć, więc zostawiam Was samych. Możecie teraz pooglądać moje zdjęcia, lub tapety, lub poczytać o rasie (dwa nowe artykuły w „Informacje o goldenkach!), lub zagłosować w sondzie, lub też po prostu zamknąć tą stronkę. Ogólnie- róbta co chceta. Pamiętajcie tylko, żeby mnie odwiedzić następnym razem, bo inaczej będę tęsknić za Wami ogromnie!
Szczeknij do mnie!