Golden Retriever szkolenie

golden retriever szkolenie

No i stało się!

Długi długi czas jeździliśmy od Wałcza do Szczecina i od Szczecina do Wałcza. Nie wiem które jest które, więc nie powiem, ale częściej byliśmy w domku mojej babci.

A stało się to, że wreszcie pójdę do szkoły! Moi rodzice obiecali mi, że jak tylko przyjedziemy za ileśtam dni do domku bez babci, to będę się uczyć. Tak jak Kasia i inne bezsierściowce, którym tak zazdrościłam!

Niestety na początku nie nauczą mnie czytać, ani pisać, ani śpiewać, ale mimo wszystko będzie fajnie. Przejdę:

Kurs Psa Towarzyszącego I stopnia

Fajnie brzmi, nie? Będę chodzić do szkoły, która nazywa się „Grom” (http://zcspgrom.republika.pl/ ) i jak można przeczytać na ich stronie nauczę się:

chodzenie psa na smyczy

    chodzenie psa bez smyczy
    pozostawanie w pozycji „siad”; przywoływanie komendą „do mnie” i „do nogi”
    aportowanie przedmiotu
    „siad” w marszu
    „waruj” w marszu
    bieganie na komendę i przywoływanie do nogi na rozkaz słowny lub optyczny
    badanie uzębienia psa
    pozostawanie psa w pozycji „siad” przy próbach odwracania uwagi
    pozostawanie psa w pozycji „waruj” przy próbach odwracania uwagi

I pewnie wiele innych rzeczy o których nawet nie napisali. I wiecie co? Jak tylko rozpocznę, to będę Wam pisać o Wszystkim, abyście Wy też mogli się tego nauczyć sami! Może nawet stworzę osobny dział na te artykuły- zobaczymy. Nie mogę się doczekać… i ile czasu będę z rodzicami w czasie gdy będę ich szkolić jak należy się ze mną zachowywać!!

Leniwy golden retriever

Aha- ostatnio znalazłam zepsute mleko, które nie było mlekiem. To znaczy było w takim kartonie jak mleko, miało taki kolor jak mleko i wyglądało jak mleko, tylko gęstsze. Okazało się, że to maślanka. Znalazałam je zupełnie całkiem sama na trawniku. Było pyszne! A najlepsze jest to, że w połowie deseru zawołali mnie rodzice, że mam do nich przyjść. Zastanawiałam się, czy jeść czy iść… w sumie oni chcą, abym przychodziła i dają mi wtedy przysmaki, ale z drugiej strony- już miałam swój przysmak… Ciężka sprawa. Jestem jednak na tyle mądra, że wzięłam kartonik w zęby i przyszłam do nich, aby dalej jeść. Dzięki temu i oni i kartonik i ja byliśmy zadowoleni.

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść