Nowe zdjęcia
Niektórzy z Was zapewne zauważyli już, że w mojej galerii pojawiło się kilka nowych zdjęciów. Tym, którzy nie zauważyli, to już szczekam- w mojej galerii są nowe zdjęcia!
Ogólnie zdjęcia owe do najświeższych nie należą. Uproszenie rodziców o pomoc w ich umieszczeniu zajęło mi mi tyle czasu, że powoli zalatują antykwariatem. Zdjęcia, znaczy się… Choć u rodziców ta woń również pomalutku staje się wyczuwalna… Ale nieważne. Ważne, że w końcu są. Prawie nówki, nieśmigane.
Pozwólcie, że w skrócie opiszę, co też możecie tam ujrzeć!
„Zielony jęzor” to zbiór zdjęć przedstawiających zielony jęzor. Jest to mój jęzor, zzieleniały ze złości, że ten wspaniały mazak rozpadł się w mej paszczy na miliony części, zapłakał i nie chciał dłużej ze mną brykać. Krewetka widoczna na zdjęciach strasznie zazdrości mi tego językowego kolorzmieniania, że próbuje rozgryźć kaczkę, by ta zapłakała i zabarwiła krewetkowy jęzor na żółto. Jak zapewne widzicie- ja obserwuję ten proceder z powątpiewaniem, bo tylko mój jęzor potrafi zzielenieć i każdyinnykolorienieć, co też z dumą pokazuję.
„Kochamy się i jeść” to zbiór zdjęć, na których widać, jak bardzo smakuje mi krewetkowe jedzonko i ona sama. Chyba jednak jeszcze nie dojrzała, bo rodzice nie pozwalają mi jej pożreć w całości, tylko podlizywać i podgryzać. Choć z drugiej strony ona chyba nigdy nie dojrzeje, bo zanim to nastąpi już się spsuje. Nie raz i nie dwa zalatywało od niej czymś raczej nieapetycznym…
I na koniec „Zabawy z krewetką” przedstawiające międzygatunkową, beztroską zabawę. Szkopuł jest jeden- krewetka może się bawić moimi zabawkami jak chce i swoimi zabawkami jak chce. Ja natomiast, mogę się bawić swoimi zabawkami jak chcę, ale jej zabawkami tylko tak, aby ich nie zniszczyć. A przecież każdy Golden wie, że zabawa bez rozmnażania to nie zabawa… Kolejna niesprawiedliwość, z którą muszę żyć od pojawienia się tego małego stworzenia w naszym domu…
A teraz- tych którzy jeszcze tam nie byli- zapraszam do mojej galerii.
PS: W odpowiedzi na zarzuty niektórych bezsierściowców (każdy ma prawo do własnego zdania), uroczyście oświadczam, iż nie w głowie mi odgryzanie krewetce łba! Kończyny też nie wyglądają smakowicie. Moja ślina nie jest ani trująca, ani żrąca, a krewetka lubi nasze małe pieszczoty.
5 szczeknięć jak na razie
Szczeknij do mnie!