Golden Retriever przemyślenia

Wczoraj jak zwykle pojechaliśmy odwiedzić moją babcię i mojego dziadka i moją drugą babcie i mojego drugiego dziadka. Zawsze się cieszę na te wyjazdy, bo u jednej babci jest Trop, z którym mogę się bawić, choć on nie rozumie o co mi chodzi, gdy mówię: ?poganiajmy i popodgryzajmy się trochę?. A może po prostu nie chce mi zrobić krzywdy, skoro jestem taka malutka i śliczniutka?

A u drugiej babci są czasem takie fajne, małe bezsierściowce, które niestety też nie rozumieją jak mówię: ?poganiajmy i popodgryzajmy”. Ale to przecież ludzie- w dodatku nie kompletni (bo za mali), więc im wybaczam. No i babcia często zabiera mnie tam, gdzie jest dużo trawy (ale nie park, oni to nazywają ?działka?) i dużo kolorowych, bardzo smacznych kwiatków na które również- jak się zmęczę- można się położyć. Są prawie tak wygodne jak legowisko mojego Pana i mojej Pani.

{loadposition advert2}

Szkoda tylko, że zawsze moi kochani Państwo zostawiają mnie tam samą. Ale już nie denerwuję się na nich za to, bo wytłumaczyli mi, że nie mogą mnie zabrać ze sobą do pracy, a muszą tam jechać, bo jak nie, to nie będą mieli pieniążków na zabawki i przysmaki dla mnie. Nie wiem wprawdzie co to są te pieniążki, ale jak tak to będą ich potrzebować bardzo, bardzo dużo!

Przyzwyczaiłam się więc, że raz w tygodniu zostaję sama u babci i dziadka. Ale dziś znów to zrobili! Już drugi raz! Dzień po dniu! A jak będą mnie zostawiać coraz częściej i w końcu już po mnie nie wrócą? Przestraszyłam się bardzo, ale na szczęście przyjechali po mnie, wsiedliśmy do czerwonego potwora i ruszyliśmy w drogę do domku.

W związku z moimi wcześniejszymi obawami, a także tym, że stęskniłam się za nimi- nie chciałam jechać sama z tyłu. Przepchnęłam się przez siedzenia, zahaczyłam o wystający drążek, coś zazgrzytało i mój Pan zaczął krzyczeć. No co? Chciałam dobrze? Stwierdziłam więc, że nie idę do niego (zresztą byłoby mi niewygodnie bo on ciągle trzyma takie dziwne koło i bawi się nim jak ja moimi zabawkami). Po chwili znalazłam się na kolanach mojej Pani, przytuliłam mocno, dostałam całusa w nos i zasnęłam.

Pani chyba też się za mną stęskniła (ale nie przechodziła przez siedzenia), bo też zasnęła (mojemu Panu chyba się nie chciało, bo nie spał z nami), a potem w domu się ze mną bawiła. Szarpałyśmy się moim pieskiem, potem węzełkami i szmatką i rurką, a na koniec podgryzałyśmy się nawzajem. A potem przyszedł Pan i podgryzaliśmy się w trójkę i biegaliśmy i całowaliśmy się, a ja miałam najlepiej, bo co jakiś czas dostawałam przysmaki. Zmęczyłam się ogromnie i oni też, ale wszyscy wyglądaliśmy na szczęśliwych.

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść