Golden Retriever mecz
Golden Retriever mecz
No i macie- następna impreza za mną. Jak tak dalej pójdzie, to będą mówić, że jestem patologicznym psem.
Zaczęłam sobie imprezować dość wcześnie. Znalazłam na dworze coś, czego już nawet nie można było zidentyfikować. Próbowaliście kiedyś coś takiego zjeść? Nie? A powinniście! Impreza nabiera nowych kolorów… dosłownie.
Później dołączyli moi Państwo i Krzysiek (mieszka w drugim pokoju, ale nie widuje go zbyt często) i Rambo (ten co wszystko rozwala i jest bardzo szybki i ciągle się uczy) i Ivan (był z nami nad morzem. Ponieważ mogą pamiętniczek czytać takie dzieci jak ja, to nie będę pisać, co on porabia). No i zaczęło się.
Rozsiedli się w fotelach i puścili film. Ale film był jakiś dziwny bo nic tylko jakieś ludziki biegały po czymś zielonym i uganiały się za czymś okrągłym. Trochę jak ja za zabawkami na dywanie.
{loadposition advert2}
Wszyscy w pokoju głośno krzyczeli i było fajnie. A potem nagle usłyszałam wyraz którego nie znam: karny. Chyba chodziło im o „karmy!”, że głodni są. Nie mogłam znaleźć nic do jedzonka- może jakby mnie wypuścili to bym im coś przyniosła. No i po tym jak zawołali o to jedzenie to posmutniali wszyscy. Musieli być bardzo głodni…
Impreza:

Szczeknij do mnie!