Golden Retriever i znikające zabawki

Moi rodzice zakończyli wreszcie parodniowy dzień leniwca. I to był błąd! Już wolałam, jak spędzali większość czasu na ich posłaniu ze mną, niż jak teraz wychodzą z domu beze mnie. Najgorsze, że sama do tego doprowadziłam przekonując ich, że nie można tak długo udawać to nie goldenkowe zwierzątko. Dlaczego mnie posłuchali?

Golden Retriver skacze w lesie

Dzisiaj rano chciałam odwołać moje wcześniejsze przekonywania. Krzyczałam na nich, zagradzałam drogę, skakałam, ale oni nie zwracali na mnie uwagi. Wyszli, zamknęli drzwi za sobą, a mi nawet nie zostawili klucza. Pewnie wiedzieli, że jak to zrobią, to wyjdę z domku, znajdę ich i jakoś namówię do wspólnej zabawy. Bo trzeba przyznać, że jako prawdziwemu Golden Retriever’owi wychodzi mi to idealnie. Nawet jak widzę, że im się nie chce- odrobiną konsekwencji we wciskaniu zabawki w ich ręce zawsze przekonam ich, do choć chwilki cudownego szarpanka.

A to szarpanko różnie się kończy. Samo w sobie jest cudowne, tyle, że powoduje znikanie moich ulubionych zabawek. I tu mała ciekawostka: jak to się dzieje, że zabawki najpierw się rozmnażają, a potem znikają? Ja już wiem! A Wy? Jeśli nie, to zaraz Was oświecę. Na początku myślałam, że po tym jak zacznę proces rozmnażania zabawki, to on się potem sam kontynuuje, aż kawałki zabawki są tak małe, że ich nie widać. Chciałam sprawdzić prawdziwość tej teorii zakładając okulary mojej Pani, ale zanim udało mi się wcisnąć je na pyszczek, były tak przeze mnie obślinione i owłosione, że już nic nie było przez nie widać. Musiałam więc uznać tą teorię bez posiadania dowodów jej słuszności i czym prędzej oddać Pani okulary, aby nie zauważyła, że je używałam. Nie wiem jak, ale sama się tego domyśliła…

Nieważne- wracając do tematu: dość długo wierzyłam w to, że po rozmnożeniu zabawki wciąż są ze mną, tylko ich nie widzę- tak jak powietrze, roztocza (to te małe fajne zwierzątka na kanapie, dywanie i w innych miejscach) i mój kuperek. Aż pewnego dnia- wchodzę do pokoju a tu mój Pan wrzuca rozmnożone zabawki do worka razem z resztkami jedzonka i innymi rzeczami, które raz na jakiś czas Państwo zanoszą na podwórko i oddają temu dużemu pojemnikowi. I nagle wszystko zrozumiałam! Rozmnożone zabawki są zanoszone pojemnikowi, żeby biedak też miał się czym pobawić. Jak tak o tym myślę, to zastanawiam się, czemu wcześniej na to nie wpadłam… Pani tyle razy powtarzała, że trzeba się dzielić z innymi. Tylko czemu dzielą się MOIMI zabawkami, za MOIMI plecami? Ale to nic- wybaczę im, bo ten pojemnik jest całkiem fajny. I tak cudownie pachnie.

P.S. Mimo wszystko uważam, że pojemnik sam powinien sobie rozmnażać zabawki, zamiast korzystać z mojej ciężkiej pracy!

Golden Retriver prosty ogon

Szczeknij do mnie!

Imię (*)
Adres e-mail (nie będzie widoczny) (*)
URL
Treść